Reklama

Tomasz Czuk: Uliczna dekomunizacja

17/01/2011 20:17

felieton ukazał się w 548 wydaniu tygodnika Temat Szczecinecki (5.01.2010)

  Długowieczność peerelowskiego nazewnictwa ulic w naszym kraju jest doprawdy wyjątkowo zadziwiająca. Żyjemy już przeszło dwadzieścia lat w wolnej Polsce, a w wielu miejscowościach nadal z ulicznych tablic straszy Armia Czerwona lub zaprzyjaźnione z nią oddziały Armii Ludowej. Wystarczy przejechać się do Białego Boru. Tam wskazówki dziejowego zegara zatrzymały się chyba na XXV plenum KC PZPR, bo jedną z głównych arterii komunikacyjnych w tym mieście jest ulica Armii Czerwonej. Co więcej, przeglądając spis ulic Białego Boru, znalazłem kolejną osobliwość, ulicę  Roli-Żymierskiego. Brawo, panowie radni! Na waszym miejscu dorzuciłbym jeszcze Marksa, Engelsa i Lenina. Mielibyście jako jedyni w Polsce dialektyczny triumwirat w komplecie, a towarzysze z Korei Ludowo-Demokratycznej  przyjeżdżaliby do was równie często, jak do grobu „wiecznego prezydenta” Kim Ir Sena.
  W nieodległym Wałczu z kolei mają ulicę Armii Ludowej. Też dobrze. Nie wiem co prawda czy oddziały AL w jakiś szczególny sposób zapisały się w bogatej historii tego miasta, ale w dobie powszechnej amnezji to przecież nieistotny szczegół. Ważne, że dzielni chłopcy od Mietka Moczara, zwani też bijącym sercem Polskiej Partii Robotniczej, mają w III RP swoją ulicę. Nie tylko zresztą w Wałczu, bo podobne wyróżnienie spotkało ich w Pile, Bydgoszczy, Toruniu i wielu innych miejscowościach. W Bobolicach natomiast z dekomunizacyjnego szaleństwa lat dziewięćdziesiątych cudownie ocalały nazwy ulic gen. Świerczewskiego, Wandy Wasilewskiej (sic!) i Hanki Sawickiej. W Szczecinku po tej ostatniej pozostała  co prawda tylko pamiątkowa tablica, ale za to w Kielcach nadal jest ona  patronką IV LO.
  Mój sąsiad Zenek strasznie na tym faktem ubolewa, bo jest „kielczokiem” z krwi i kości, który zdecydowanie wolałby w tym charakterze Stefana Żeromskiego,  albo przynajmniej Liroya, za którym wprost przepada. Na zmianę się jednak nie zanosi, choć Zenek regularnie wysyła do świętokrzyskiego kuratorium i władz miasta protesty, słusznie skądinąd uważając, że oświatowy kult H. Sawickiej w III RP jest kompletną niedorzecznością. Mnie to oczywiście ani  dziwi, ani specjalnie bulwersuje, tym bardziej że nie jest to wcale szczyt urzędniczego absurdu w naszym kraju. W takiej Warszawie na przykład, jeszcze do 2004 roku patronem Szkoły Podstawowej nr 92  był zasłużony działacz ruchu komunistycznego oraz ikona pop-kultury, Ernesto Che Guevara! Może i bandyta, proszę ja Państwa, ale za to jaki przystojny! Nie to, co taki Goebbels czy pożal się Boże, Hitler.
   A jak cudownie  na koszulkach wychodzi! Poza tym kocha go pół Hollywoodu oraz 99 proc. postępowych gejów i lesbijek na całym świecie, więc trudno się dziwić, że władze szkoły tak długo zwlekały ze zmianą swojego patrona. Facet był po prostu „zaje-cool”, a że z miłości do postępu osobiście nadzorował na Kubie egzekucje kilkuset osób to  oczywiście drobiazg –  z perspektywy lewicowej mitologii ma się rozumieć.  Ale tak to już jest.  Czciciele globalnego postępu przypominają w tym względzie żonę alkoholika. Kochają zbyt mocno, a w swej namiętności są tak ślepi, że nie przyjmują do wiadomości ewidentnych faktów – zwłaszcza jeśli kładą się one złowieszczym cieniem na wizerunku ulubionych gwiazd kultury masowej.
  Wracając jednakowoż do peerelowskiego nazewnictwa.  W Jastrowiu i Chojnicach, drodzy Państwo, uliczna dekomunizacja też okazała się postępowa. Mają tam bowiem  ulicę Jedności Robotniczej. Brzmi dumnie i nad wyraz znajomo, przywołując nostalgiczne wspomnienia radosnych pochodów. Widać od razu, że radni w tych miejscowościach postawili na uniwersalia. I to rozumiem! Poza tym nazwa tej ulicy zawiera wreszcie jakiś kolektywny akcent, a to w egoistycznym świecie dzikiego kapitalizmu naprawdę dużo. W naszym Szczecinku  pod tym względem jest zupełnie inaczej, i całe szczęście.  Uliczna dekomunizacja dokonała się u nas niemal bezboleśnie. Szybkie rwanie, żadnego leczenia kanałowego. Bezpowrotnie zniknęły ulice Janka Krasickiego, Wielkiego Proletariatu i Świerczewskiego. Marszałka Żukowa zastąpił Kardynał Wyszyński,  a Nowotkę, autor „Kamieni rzucanych na szaniec”. Jedynym reliktem tamtych czasów, jaki zapewne przez nieuwagę radnych się u nas ostał,  jest ulica Bohaterów Stalingradu. Piszę o tym dlatego, gdyż już niedługo znikną z polskich miejscowości nazwiska oraz symbole kojarzone z totalitarnym dziedzictwem  PRL, ZSRR i III Rzeszy.  Taki jest w każdym razie zamysł części naszych parlamentarzystów, którzy rozpoczęli prace nad stosowną ustawą. Trzeba się będzie więc w końcu z „gierojami” spod Stalingradu pożegnać. I co my wówczas poczniemy? Na nic się już wtedy zdadzą wyjaśnienia, że to  najbardziej poprawna politycznie ulica w naszym mieście; że majestatyczne brzmienie jej nazwy w równym stopniu usatysfakcjonuje i kniazia W. Putina, i E. Steinbach. Po sześćdziesięciu latach zniknie wreszcie ostania pamiątka peerelowskiej „niezależności”. Niektórzy pewnie będą drzeć szaty, bijąc na larum, że to katofaszystowski dyktat i przekłamywanie historii. Trudno. Skoro nie udało się tego uczynić  w 1990 roku, należy to zrobić w 2011. Szkoda tylko, że tak późno. Ale lepiej późno niż wcale. 

Tomasz Czuk

felieton ukazał się w 548 wydaniu tygodnika Temat Szczecinecki (5.01.2010)





Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pragmatyk - niezalogowany 2011-06-08 09:58:54

    Autor nie zastanowił się o których bohaterów spod Stalingradu chodzi :D Może tabliczka sławi imię tych co walczyli po drugiej stronie frontu? :)))))) Wtedy jak najbardziej nazwa jest dekomunizacyjna. LOL!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    T.Czuk - niezalogowany 2011-02-08 12:19:14

    Tylko wyjątkowy bałwan może wypisywać takie bzdury! Jestem pod wrażeniem. Szkoda, że Bozia poskąpiła odwagi i nie zechciał się Pan pod bezkresną głębią swoich przemyśleń podpisać z imienia i nazwiska. Moglibyśmy wówczas porozmawiać o bohaterstwie. Nie wiem, gdzie się pan uczył historii,może na tajnych kompletach wśród rozgoryczonych kombatantów IV Departamentu MSW, co w pewnym sensie tłumaczyłoby błyskotliwość toku pańskiego rozumowania. Wszystko jednak wskazuje na to, że orłem Pan w tej dziedzinie raczej nie był. A obarczanie Karola Wojtyły odpowiedzialnością za śmierć większej ilości osób niż bohaterskiego tow. Che, świadczy o tym, że półanalfabetyzm w połaczeniu z lewactwem i lekturą J. Urbana daje porażające efekty. I jeszcze jedno. W ramach walki o prawdę i deklerykalizację III RP niech Pan sobie czym prędzej skleci mały ołtarzyk z towarzyszem Che oraz kupi pamiątkowy tiszercik z napisem "Nie płakałem po papieżu", bo po październikowych wyborach parlamentarnych mogą być z tego jakieś wymierne profity! Ale radzę się spieszyć, bo kolejka będzie długa jak do psychiatry.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hehe - niezalogowany 2011-02-07 22:14:37

    tylko wyjątkowy bałwan może mieć zastrzeżenia do akurat tej nazwy. Zaś to, z czym mamy do czynienia, to uliczna klerykalizacja, w każdej pipidówie obowiązkowe są ulice pod wezwaniem Wyszyńskiego, Wojtyły, który swoim dogmatycznym uporem sprawił, że o wiele więcej osób przeniosło się na łono Abrahama niż Che Guevara . A może by tak jednak szanowne towarzystwo ośmieliło by się podnieść rękę na patrona o wiele mniej chwalebnego niż obrońcy Stalingradu? Ależ nie, co prawda przy ul. jego imienia znajduje się tylko jeden zakład, co prawda zmiana nazwy nie skomplikuje żadnemu mieszkańcowi Szczecinka życia, ale wam, drodzy bojownicy łatwiej walczyć z trupami niż zmierzyć się z prawdą. I tak Ludwik Waryński pozostanie nietknięty. Gratuluję panu panie Czuk wielkiej odwagi, może kiedyś powstanie w Szczecinku ulica bohaterskiego Czuka?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama