Reklama

Pocztówka z Islandii

11/11/2015 10:11

felieton ukazał się 29.10 w Temacie Szczecineckim

Wracam do lichwy. A to za sprawą czytelniczki „Tematu”, pani J. Opisała mi swą trudną sytuację. Poszła nawet dalej. Będąc z zawodu księgową z dyplomem i rozmaitymi uczonymi certyfikatami, mając doświadczenia i informacje z własnej praktyki, przeanalizowała mechanizmy królującej u nas w Polsce lichwy. Bankowej lichwy. - Jest to dobrze wypracowana metoda wykańczania ludzi – mówi. - Często naiwnych, z reguły uczciwych. 

Wspomina teraz: – Gdy kilkanaście lat temu miałam pracę z pensją kilkakrotnie większą od przeciętnej, do tego zdrowie i siły, a mąż też pracował - zapragnęłam kupić letni dom do wyremontowania i urządzenia po swojemu na wsi. Koniecznie, żeby to było pod lasem, w pobliżu rzeki lub jeziora. Marzenie życia. Znalazłam co chciałam niedaleko Szczecinka. 

Reklama

Od tej chwili spora część zarobków moich i męża szła w remont letniska. Spłacałam bez problemów bankowy kredyt. Po paru latach – losowy zakręt. Straciłam pracę, firma upadła. Mąż rozchorował się, przeszedł na czasową rentę, beznadziejnie niską. Dzieci, prawie dorosłe, w szkołach średnich. - Nagle wszystko się zawaliło, jedna, druga i trzecia rata kredytu nie zapłacona. W banku nie chcieli słyszeć o zawieszeniu spłaty rat. Bank wypowiedział umowę niemal błyskawicznie. Aktualnie wymarzony letni domek komornik wystawił na licytację. Mogłam ten „mój” majątek sprzedać z obciążoną hipoteką po zaniżonej cenie, jednak komornik, czyli bank, był szybszy. Moje zarobki – mam wreszcie pracę i to nieźle płatną - w trzech czwartych obecnie pochłania spłata zobowiązania i wymagań odsetkowych banku. To rośnie lawinowo zamiast maleć, bo przecież płacę. Błędne koło, jestem w depresji. Wciąż mam do zapłaty karne odsetki, na kapitał nie ma. Mąż też wrócił do zawodu, pracuje. 

Gdybym mogła skorzystać z jakiejkolwiek formy „wakacji kredytowych”, to po roku najdalej półtora, spłaciłabym kredyt. To niemożliwe – słyszę w banku, choć udokumentowałam zatrudnienie i stałą pensję. „Zgonie z przepisami, pani jest na liście dłużników naszego banku, żadne ulgi nie wchodzą w rachubę” – mówi mi tak zwany doradca klienta. Po prostu tak bankowi lepiej się opłaca. Abym do końca życia płaciła odsetki, to jakiś obłęd – pani J. jest zrozpaczona.

Reklama

Dlaczego bank nie chce zaczekać aż klient stanie na nogi, gdy taka perspektywa istnieje? Czemu bank działa irracjonalnie, jakby wbrew własnemu interesowi? Zniszczenie klienta zajęciami komorniczymi, narastającymi odsetkami uniemożliwia wywiązanie się z całości zobowiązań. To chyba oczywiste. Niekoniecznie.

- Obowiązują zupełnie inne zasady w bankowości – twierdzi pani J. - Bank, naliczając karne odsetki powoduje, że w szaleńczym tempie rośnie całość zobowiązania. I... jest ono księgowane po stronie zysków, a nie strat – uważa pani J., która... zanim popadła w tarapaty pracowała kilka lat w jednym z banków na eksponowanym stanowisku. Zysk dla menedżerów banku oznacza lepsze wynagrodzenie, premie. Ot, cała tajemnica...

Reklama

Przykład pani J. to klasyka postępowania banków rodzimych, tj. przepraszam obcych całkowicie, ale pod polskimi szyldami - z klientami, którzy znaleźli się w ekonomicznym dołku. Ale skąd odległa Islandia w tytule felietonu? Otóż jeden z internetowych portali dał taką informację: Islandia rozlicza banki z kryzysu. 26 bankierów, dyrektorów, doradców i innych trafiło za kratki. 

Wiadomość autorzy portalu zaczerpnęli z islandzkiego ogólnokrajowego, prorządowego pisma pt. „Iceland Magazine”. Zamieszcza ono także wypowiedź prezydenta Islandii Olafura Grimssona. Mówił tak: „Islandia jest demokracją, obywatele nie będą płacić za niekompetencje bankierów. Dlaczego mamy traktować banki jak kościoły współczesnej ekonomii? Islandia nie będzie podążać drogą, którą cała Zachodnia Europa podąża od trzydziestu lat”. 

Reklama

Przypomnę, że Islandia jako państwo niemal całkiem zbankrutowało kilka lat temu, zanim komukolwiek przyśniło się o zbankrutowanej Grecji. Dziś w dalekiej Islandii mówi się otwarcie o ogromnym długu zaciągniętym przez państwo za namową konkretnych osób w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Sprawcom krachu zarzuca się niekompetencję, nadużywanie stanowisk, świadome wprowadzanie w błąd. Zapadły pierwsze wyroki – od 2 do 5 lat więzienia. 

U nas... U nas w sejmowej tak zwanej zamrażarce spoczywa projekt zmian prawa bankowego. Ostatnio o lichwie usankcjonowanej, legalnej i  takim samym bankowym łupieniu ludności nikt nawet nie pisnął. Po co, skoro mamy raj...

Wojciech Jurczak foto: Flickr

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama