Reklama

„Cześć bohaterom Armii Radzieckiej”. Co się stanie z kontrowersyjnym pomnikiem w Białym Borze?

21/04/2022 14:42

Jak podaje prezes IPN, w ramach dokończenia procesu dekomunizacji przestrzeni publicznej na terenie całego kraju wyburzyć należy ok. 60 pomników upamiętniających Armię Czerwoną. Obowiązek ten spoczywa na władzach samorządowych. Taki pomnik jest w Białym Borze na zielonym skwerku pomiędzy ul. Sądową i Słupską. Co się z nim stanie?

O rozbiórkę białoborskiego obelisku z tablicą „Cześć bohaterom Armii Radzieckiej” od dwóch lat zabiega Dariusz Trawiński ze Szczecinka. Pan Dariusz zajmuje się badaniem i przywoływaniem z niepamięci zbrodni popełnionych na Polakach przez Niemców i Sowietów podczas i po zakończeniu II wojny światowej na terenie powiatu szczecineckiego.

Dlatego też w tej sprawie pisałem do burmistrza Białego Boru, do wojewody i do ministra kultury. Ten ostatni odpisał, że moja skarga jest bezzasadna, oraz że ustawodawca nie przewidział żadnych narzędzi prawnych. Pisałem także do premiera Morawieckiego, apelowałem do wojewody i do pani poseł Małgorzaty Golińskiej - nawet bez odpowiedzi. Wszystkie swoje pisma skanuję, aby się nie pogubić. Moja korespondencja liczy sobie już 67 megabajtów.

Reklama

W sprawie rozbiórki obelisku swój pierwszy wniosek Dariusz Trawiński do burmistrza Białego Boru wysłał 25 lipca 2018 r. Na poparcie swojej tezy powołał się nie tylko na obowiązujące prawo, ale także w niezwykle szczegółowy sposób przytoczył fragmenty dokumentów archiwalnych łącznie ze spisem osób pomordowanych przez sowieckich żołnierzy. 

Na drugie pismo otrzymałem odpowiedź: „ (…) odnośnie pomnika znajdującego się w Białym Borze poświęconego radzieckim żołnierzom poległym podczas II wojny światowej z widniejącym na nim napisem „Cześć bohaterom Armii Radzieckiej” informuję, że pomnik znajduje się w wykazie miejsc pamięci objętych polsko-rosyjska umową z 1994 r. i podlega ochronie (…).

Reklama

- mówi nam Dariusz Trawiński. 

Jak się okazało dalej, "tylko wojewoda w drodze decyzji administracyjnej może dokonać usunięcia pomnika.”

Swoje stanowisko w tej kwestii burmistrz uzasadnił:

„Zarówno pomnik poświęcony żołnierzom radzieckim (obok jego znajdują się resztki po pomniku Fryderyka Wilhelma – dop. red.) stanowi część historii Białego Boru i jego mieszkańców. Ich umiejscowienie w parku nie nawołuje do jakichkolwiek zachowań, nie propaguje żadnego z ustrojów wymienionych w ustawie, a w najbliższym czasie stanowić będzie miejsce o charakterze edukacyjnym”.

Reklama

Do sprawy kontrowersyjnego pomnika odniósł się Paweł Mikołajewski.

Jesteśmy w trakcie uzgodnień zmiany tego miejsca z Instytutem Pamięci Narodowej

- mówi Tematowi burmistrz Białego Boru.

Wydałem już zgodę dla IPN dokonania przez nich prac remontowo-demontażowych tego miejsca. Piszę o remontowych, bo zamiast pomnika Armii Czerwonej będzie tam miejsce upamiętnienia ofiar komunizmu i hitleryzmu, którym opiekować będzie się gmina. Nie znam jeszcze terminu wykonania tych prac, ale jest to wszystko w uzgodnieniu z IPN 

Reklama

- wyjaśnia Paweł Mikołajewski.

A jak to było z tym wyzwalaniem miasta przez Armię Czerwoną (a nie jak to ujęto na obelisku „Armię Radziecką”)? Przypomnijmy.

Wieczorem 25 lutego 1945 r., miasto od strony południowej postanowił zdobyć batalion czołgów mjr Sorokina. Czerwonoarmiści musieli się jednak wycofać z powodu silnego ostrzału. Na drugi dzień ok. godz. 5 nad ranem batalion przebił się do północnych przedmieść. Ostatecznie ok. godz. 10 opór Niemców został złamany. Podczas zdobywania miasta przez pomyłkę czerwonoarmiści zastrzelili 20 francuskich jeńców ubranych w niemieckie płaszcze. Dodajmy, że podczas wojny w Białym Borze pracowało 185 robotników przymusowych, w tym 100 Polaków, 70 Francuzów i 15 Rosjan. 

Reklama

Jak opowiadał naoczny polski świadek, 27 lutego Biały Bór nie był jeszcze zniszczony. Na ulicach leżały trupy żołnierzy, stały jeszcze barykady z drzew i dwa zniszczone sowieckie czołgi. Pierwszy pożar wybuchł w nocy w sklepie A. Stachowskiego – sklep ten istniał już w okresie międzywojennym. Potem dom za domem miasto zaczęło płonąć. Pożary trwały przez dwa tygodnie. Jak potem obliczono Rosjanie spalili w sumie 132 domy. Zniszczeniu uległy m.in. kościół, dwa tartaki, cegielnia, hotel i poczta. Na zawsze znikła także zabudowa wokół rynku. Ocalała jedynie ulica, przy której mieściła się sowiecka komendantura. Oprócz spalonego miasta zdobywcy pozostawili po sobie jedynie podkłady po wywiezionych na wschód torach kolejowych. 

W artykule wykorzystano fragment książki Mirosława Słodzińskiego „Biały Bór zarys dziejów” Koszalińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne 1984 r.

Reklama

 

Foto: Archiwum Tematu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jacek Grochowski - niezalogowany 2022-04-21 14:53:02

    Panie Darku chyle czoła przed pana działalnością.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Grażyna - niezalogowany 2022-04-21 20:59:58

    Ja również

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    g-a - niezalogowany 2022-04-21 15:27:16

    W Koszalinie facet koparką załatwił sprawę bez zbytnich ceregieli.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama