Jak już informowaliśmy, znany nie tylko w Szczecinku sportowiec-amator, rekordzista i społecznik – Andrzej Kowal zamierza podczas tegorocznych wakacji przejechać całą Polskę. Wyczyn to będzie niemały, ponieważ pan Andrzej zamierza to zrobić na swoim wieloletnim składaku Wigry. Cel? Pomoc Alicji Popławskiej i Zuzi Pacałaty ze Szczecinka oraz tysiącom dzieci, które są podopiecznymi Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”. Jak przekonuje sportowiec, przy okazji będzie to kolejny wyczyn, dzięki któremu cały kraj będzie mógł usłyszeć o Szczecinku w pozytywny sposób.
Panu Andrzejowi podczas tego rowerowego, charytatywnego rajdu będą towarzyszyć przyjaciele – Krystyna Cylwich, która oprócz wsparcia psychicznego zatroszczy się o zdrowie i kondycję fizyczną wyczynowca, a także Olaf Cyrwich, który pomoże sportowcowi zrelacjonować w mediach i zorganizować całe wydarzenie. Wyjazd będzie miał miejsce 5 lipca (wtorek) w południe. W trasie pan Andrzej wraz z całym swoim „teamem” będzie przez 22 dni.
- Najpierw pojedziemy do Koszalina, potem do Szczecina i Gorzowa, dalej mamy Zieloną Górę, Legnicę, Wrocław, Opole, Katowice, Kraków, Tarnów, Lublin, Siedlce, Warszawa, Białystok, Łomża, Olsztyn, Elbląg, a potem już tylko Słupsk i znowu Szczecinek – wylicza Andrzej Kowal. - To będzie ładny kawał drogi. Trasa będzie przebiegać „powiatówkami”, chcemy ominąć najbardziej ruchliwe miejsca. Z drugiej strony wybieramy przejazd przez duże miasta, żeby jak najwięcej osób nas mogło zobaczyć i wesprzeć naszą akcję.
Jak wyjawia Andrzej Kowal, do całego przedsięwzięcia może przyłączyć się każdy. Można np. odkurzyć swój rower i wyczynowcowi na wybranym odcinku potowarzyszyć. Inna kwestia to fundusze. Choć do akcji już przyłączyli się sponsorzy, ekipa wciąż martwi się o to, czy uzyskane środki pozwolą przejechać całą trasę. Wciąż poszukiwany jest też bus, który pozwoliłby na przewiezienie niezbędnych rzeczy i stanowiłby stabilniejsze niż namiot schronienie na czas nie dającej się przewidzieć pogody. – Martwimy się o fundusze, a poza tym nie wiemy, jak będzie, czy damy radę. Ale najważniejszy jest cel, czyli pomoc ponad 6 tys. dzieci – podkreśla Krystyna Cyrwich. – Jeśli ten bus się nie znajdzie, cała wyprawa będzie dla nas ogromnym wyzwaniem – dodaje Andrzej Kowal. - Będziemy się starali jakoś temu podołać, ale nie będzie łatwo. Nie wiadomo też, jakie będą warunki pogodowe. Ale ja jestem optymistą. Nie poddaję się. Dlatego jakkolwiek by nie było jedziemy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze