Reklama

Walka z koronawirusem w Europie oczami byłych mieszkańców Szczecinka

11/04/2020 09:02

Koronawirus zatrzymał cały świat, a liczba chorych zwiększa się bardzo szybko każdego dnia. W wielu zagranicznych krajach mieszka sporo osób pochodzących ze Szczecinka które zapytaliśmy o to, jak u nich przebiega pandemia koronawirusa. Co mówią? I co się zmieniło w ich życiu?

Holandia. Kraj, który ma niecałe 18 milionów mieszkańców, "przyciąga" do siebie wielu naszych rodaków. To również kraj, który bardzo dotyka koronawirus. Na SARS-CoV-2 zachorowało tam już (stan na 9.04) prawie 22 tysiące ludzi (12. miejsce na świecie), zmarło z kolei ponad 2 tysiące. W Niderlandach do niedawna mieszkała Klaudia Lecter, była mieszkanka Szczecinka.

- Dopiero od dwóch tygodni Holendrzy zaczęli traktować sprawę z koronawirusem poważnie. Przed epidemią można było zobaczyć pełno ludzi jeżdżących rowerami, spacerujących ludzi, a w weekendy przepełnione ludźmi bary. Aktualnie do sklepów może wejść ograniczona liczba osób, koszyki na zakupy są odrazu dezynfekowane, przed wejściem mamy do dyspozycji płyny i chusteczki do odkażenia rąk

Reklama

- mówi nam Klaudia Lecter, która w Holandii mieszkała w środkowej części kraju, w miejscowości Apeldoorn.

- Nie można wychodzić w grupie powyżej trzech osób, chyba że jest to rodzina i między osobami powinien być odstęp 1,5 metra. Za złamanie zasad grozi kara pieniężna. W części sklepów nie są przyjmowane pieniądze, można płacić jedynie za pomocą karty

- dodaje.

Klaudia od kilkunastu dni mieszka już w Niemczech. Z Niderlandów przeniosła się do Emmerich am Rhein. Od Klaudii redakcja Tematu otrzymała również kilka zdjęć z Hagi i Rotterdamu.

Reklama

A jak jest na Wyspach? W Wielkiej Brytanii również sytuacja nie wygląda zbyt dobrze - to już 65 tysięcy chorych na koronawirusa i ponad 8 tysięcy zgonów. Początkowo podejście Brytyjczyków do samego wirusa nie było zbyt "poważne", a mieszkańcy wysp nie przejmowali się zbytnio panującą na świecie sytuacją. W końcu przyjęli model działania odbiegający od przyjętego przez inne kraje. Jak jest obecnie? Relacjonuje prosto z 9-milionowego Londynu pochodząca ze Szczecinka Ewelina Witczuk.

- Mieszkam w Londynie od ponad sześciu lat, nigdy nie sądziłam, że w tak krótkim czasie życie zmieni się tak diametralnie ze względu na wirusa. Wcześniej kilkumilionowy Londyn był miastem tętniącym życiem oraz mającym wiele do zaoferowania turystom, tłumnie przybywającym tu każdego dnia. Teraz jest pusty

Reklama

- mówi.

- Idąc na zakupy, mijam ludzi w maskach i rękawiczkach, każdy patrzy na siebie nieufnie. Od trzech tygodni powoli rząd wprowadza restrykcje, by wirus nie rozprzestrzeniał się dalej. Na początku zamknięto szkoły, siłownie, restauracje oraz puby. 40 stacji metra zostało zamkniętych (z 270, które tu mamy). W metrze czy w pociągach, jest o wiele mniej pasażerów i jest bardziej pusto - wyjaśnia.

Jak się dowiadujemy, miejscowa policja zaczęła kontrolować ludzi korzystających z metra czy po prostu idących na zakupy. Sprawdza również kierowców. Padają pytania o cel wyjazdów.

Reklama

- Niekiedy ludzie są także spisywani, ma to zmniejszyć liczbę osób poruszających się po mieście. Ci, którzy nie mają powodu by gdzieś jechać, powinni zostać w domu. 
Motto kraju brzmi "Stay at home, protect the NHS, save lives" (z ang. "Zostań w domu, chroń zdrowie, ratuj życie" - red.). Wychodzić z domu powinniśmy tylko raz dziennie na zakupy i to te pierwszej potrzeby, czy do apteki. Dozwolone jest także wyjście do parku żeby poćwiczyć.
Obecnie ze wzgledu na fakt, że wielu ludzi nie przestrzegało restrykcji, niektóre parki zostały zamknięte, jest też zakaz korzystania z siłowni w parku

- mówi Ewelina.

Reklama

Jak wyglądają zakupy w Londynie w czasie epidemii koronawirusa? Podobnie jak w Polsce, czeka się w kolejkach przed sklepem, gdzie każdy jest od siebie oddalony o 2 metry. Ochroniarz wpuszcza kolejną osobę z kolejki, gdy inna opuści już sklep.

- Obecnie nie ma problemu z zakupem mięsa, makaronu czy - do niedawna tak cennego - papieru toaletowego. Trzy tygodnie temu ludzie wpadli w panice w szał zakupowy i robili zapasy, skutkowało to tym, że półki sklepowe były puste. Obecnie jest tak "dziwnie", tak inaczej. Brakuje mi wyjścia na siłownię, do pubu czy zwykłego spotkania ze znajomymi, brakuje takich normalnych rzeczy, jak wypicie kawy w kawiarni. Tego nie docenialiśmy wcześniej. To mogliśmy zrobić zawsze i nie przypuszczaliśmy, że pewnego dnia wszystko się zmieni - informuje nas dalej Ewelina.

Reklama

- Nie wiemy, ile to potrwa i jakie kolejne restrykcje zostaną wprowadzone.
Pozostaje tylko dbać o swoje zdrowie, pozostać w domu, a wychodząc na zewnątrz, np. do sklepu - zabezpieczać się używając maski, czy żelu antybakteryjnego i rękawiczek. Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy jak najszybciej

- kończy.

W galerii prezentujemy również zdjęcia ze stolicy Wielkiej Brytanii - z Mitcham Gorringe Park, Figges Marsh, dzielnicy Westminster, na której znajduje się słynny Big Ben (możemy go zobaczyć jeszcze sprzed epidemii). Nie zabrakło również zdjęć z Victoria Station, która obecnie "świeci" pustkami.

Reklama

Już kilkanaście dni temu informowaliśmy o wideo nagranym prosto z Włoch, z Florencji. Radiowiec i dj, związany niegdyś z TV Zachód i radiem ReJa, Marek Bany, od 20 lat mieszka na Półwyspie Apenińskim. Opowiadał, jak wygląda aktualnie życie we Włoszech, w kraju, który przez długi czas był czerwonym punktem na mapie Europy pod względem zachorowań na COVID-19. Teraz więcej chorych ma Hiszpania. We Włoszech zmarło prawie 19 tysięcy osób.

- To, że dzisiaj mamy tą liczbę osób zarażonych, to nie dlatego, że rząd nie zareagował odpowiednio czy w odpowiednim czasie. To wszystko przez głupotę ludzką i przez ignorancję. Ludzie nie zdawali sobie sprawy, z czym możemy mieć do czynienia. I im bardziej zabraniało im się, aby siedzieli w domach, to tym bardziej wychodzili

Reklama

- mówił.

- Gdy w telewizji ludzie zobaczyli, że wojsko musi wywozić trumny ze szpitali, kostnic i kościołów, gdy usłyszeli relacje osób, które straciły bliskich i nawet nie mogli ich pochować, bo pogrzeby są zabronione, a zmarli chowani są bez obecności rodzin, to nagle dotarło. Nastała cisza i Ci, co biegali, zamknęli się w domach. Wydaje mi się, że mieszkam na "bezludnej wyspie". Cisza i spokój.

 

Patryk Witczuk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mr sir - niezalogowany 2020-04-11 19:00:16

    Wirusolodzy we Włoszech złożyli zawiadomienie do prokuratury w sprawie srajwirusowego OSZUSTWA , miejmy nadzieję że tendencja obejmie cały świat i polecą głowy ludzi zamieszanych w to globalne oszustwo, a konta bankowe i majątki ich i ich rodzin zostaną przejęte, bo nazwijmy to po imieniu, ci ludzie to TERRORYŚCI. Zakończmy wspólnie tą farsę i pociągnijmy polskie kukiełki rządowe i ich mocodawców do odpowiedzialności !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    dinozaur - niezalogowany 2020-04-11 23:24:30

    Humor na dziś:
    "Mojego ojca zawsze śmieszyło, że nasi krewni walczyli po jednej i po drugiej stronie bitwy pod Grunwaldem – powiedziała kandydatka KO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska w wywiadzie dla GW"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-04-12 10:56:14

    A kogo ja mam podać do sądu że po przyjeździe do kraju tirem nie mogę zrobić testu na koronowirusa. Wszędzie odpowiadają że nie podlegam,że jak padnę i przywiezie pogotowie.Tak samo nie obejmuje kwarantanna.Wyczytałem że na grypę w sezonie 2019-2020 zachorowało ponad 3 500 000 polaków zmarło ponad 180 ludzi,czemu nikt nie robił alarmu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama