Reklama

Konfabulacja, czy historyczne źródła? Wykład w Muzeum Regionalnym w Szczecinku na temat zdobycia miasta

28/02/2020 09:17

Zapowiadano to wydarzenie jako wykład, ale co najwyżej można je uznać za lekcję dla niższych klas szkoły podstawowej. Mowa o czwartkowym (27.02) spotkaniu w szczecineckim Muzeum Regionalnym, poświęconym 75. rocznicy zdobycia Szczecinka przez Armię Czerwoną.

Spotkanie prowadził pracownik Muzeum Regionalnego, archeolog Mateusz Zacharewicz. Sala była pełna, co świadczyło o dużym zainteresowaniu wydarzeniami sprzed 75 lat. Niestety, jedynymi materiałami, którymi się posiłkował prelegent, traktując je przy tym jako dokumenty źródłowe(!), pochodziły z zawartości jednego z portali.  

Jak się okazało, mimo zapowiadanych nowych materiałów fotograficznych, uczestnicy zobaczyli to, co znane jest od niemalże dziesięcioleci. Na sali młodzieży nie było. Może i dobrze, bo przekaz był bardzo niepełny, a w pewnych fragmentach nawet zafałszowany. Najpierw uczestnikom zaprezentowano film archiwalny, przedstawiając to jako dokument. Tymczasem była to propagandówka, nakręcona przez sowiecką czołówkę filmową. Słuchaczom nie powiedziano, że wszystkie sceny zostały zaaranżowane na użytek filmu i nie mają nic wspólnego z faktami. Jedna z nich przedstawia szturm piechoty. Żołnierze atakują z zachodu na wschód tj. z pl. Wolności w kierunku ul. Bartoszewskiego. Kolejna scena to eksodus ludności niemieckiej. Kilkanaście kobiet, starców i dzieci opuszcza pl. Wolności, udając się w kierunku ul. 1 Maja.  

Reklama

Kolejną sekwencją prelekcji była seria zdjęć wykonanych przez korespondenta wojennego AR Siergieja Łoskutowa. Tyle że wszystkie zaprezentowane zdjęcia, które w Temacie publikowane były już kilkanaście lat temu, nie dotyczyły walk, a uroczystej defilady zwycięzców oraz przejazdu kolumny pojazdów wojskowych ul. Mickiewicza i Powstańców Wlkp. Mylna jest także informacja dotycząca sygnaturki (nie drugiej wieży!) kościoła NNMP. Sygnaturka nie została zniszczona, a jedynie uszkodzona podczas artyleryjskiego ostrzału – pisaliśmy o tym w Temacie – patrz wspomnienia T. Czajkowskiego, przymusowego robotnika. Kolejna, zupełnie fałszywa informacja dotyczyła obszarów zajętych przez Armię Czerwoną. Przedstawiono plan miasta sporządzony przez osobę, która nie zapoznała się z dość obfitą archiwalną dokumentacją. W rzeczywistości, a są na to dokumenty w postaci raportów pełnomocnika obwodu, było tak, że w pierwszych miesiącach sowieci zajmowali 60 proc. a nawet 80 całego obszaru miasta (patrz zbiory IPN sprawozdanie sytuacyjne Obwodowego Pełnomocnika Rządu z 2 stycznia 1946 r.). W tym czasie miasto było z tego powodu przeludnione (przez ludność polską), a pełnomocnik prosił zwierzchnie władze, aby nie kierowały już tutaj przesiedleńców. Bałamutna była też informacja dotycząca m.in. celowego podpalenia ulicznego kwartału pomiędzy Niezdobną a pl. Wolności. Jedynym autentycznym dokumentem, z którym słuchacze mogli się zapoznać znajdującego się w zbiorach Archiwum Państwowego przy ul. Parkowej - to inwentaryzacja stanu technicznego wszystkich (nie tylko mieszkalnych) budynków.  

Nie można się również zgodzić z poglądami prelegenta, jakoby od początku było to miasto niemieckie. W 2016 r. w tej samej sali Muzeum Regionalnego wykład poświęcony ludności kaszubskiej wygłosił prof. Zygmunt Szultka z AP w Słupsku. Powiedział m.in. cyt. Kaszubi są pierwszymi historycznymi mieszkańcami Pomorza. W polskiej literaturze naukowej częściej operuje się terminem - Słowianie. W literaturze niemieckiej w zasadzie operuje się jednym terminem –Wenden. Jeszcze w XIX w. m.in. w Gwdzie i Parsęcku, a także szczecineckim przedmieściu Kietz, część tamtejszych mieszkańców posługiwała się językiem kaszubskim. Warto o tym pamiętać, szczególnie, gdy muzeum organizuje lekcje historii dla szkół i gdy prezentuje naszą historię dorosłym!   

Reklama

Reasumując - placówka, do której należy propagowanie lokalnej historii, powinna robić to rzetelnie z wykorzystaniem dostępnych dokumentów. Przy tym nie chodzi wyłącznie o gromadzenie w piwnicznych magazynach tzw. artefaktów z okresu późnego Hitlera, ale także - a może przede wszystkim – tych z czasów powojennych, a więc polskojęzycznych mieszkańców Szczecinka, bo żyjemy na tym skrawku już ponad 70 lat. Co robić przy braku źródeł, a zatem historycznych faktów? Jeśli nie sposób ich znaleźć w muzealnej bibliotece, ani w zgromadzonych gazetach lub portalach internetowych, to warto sięgnąć do źródeł, jakim jest Archiwum Państwowe przy ul. Parkowej, AP w Koszalinie, a także Instytut Pamięci Narodowej w Szczecinie. Tak robimy w choćby u nas, w Temacie od lat. Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, aby opłacana z publicznych pieniędzy placówka również tak czyniła? 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-02-28 10:33:19

    Czy nie za dużo redakcja oczekuje? To wymaga ruszenia 4 liter, szukania, czytania, analizowania źródeł historycznych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-02-28 11:18:53

    W szczecineckim muzeum od dawna dzieje sie cos niedobrego, ma sie wrazenie, ze wszystkie narody sa tam pozytywnie przedstawiane tylko nie polski.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-02-28 12:46:49

    Bez przesady... najłatwiej krytykować. A mi podobają się wykłady pana Mateusza i na pewno na następny też pójdę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama