Reklama

Zdasz i tak za piątym razem

06/04/2013 11:30

 

Wprowadzone w drugiej połowie stycznia br. r. zmiany dotyczące zasad egzaminowania przyszłych kierowców od samego początku wzbudzały wiele kontrowersji. Po zaostrzeniu egzaminów w całym kraju zdecydowanie spadła liczba świeżo upieczonych kierowców. Choć kursanci muszą zmierzyć się ze znacznie trudniejszymi pytaniami teoretycznymi, przez co zdawalność egzaminu znacznie spadła, to w dalszym ciągu istnieją ośrodki, gdzie egzaminowani skutecznie udowadniają swoje umiejętności w praktyce utrzymując statystyki zdawalności na stałym, wysokim poziomie. Niestety do takich z pewnością nie możemy zaliczyć WORD-ów w Koszalinie oraz w Pile, które szczecinecczanie wybierają najczęściej.

Reklama

Ogólnopolski portal gazetaprawna.pl opublikował właśnie ranking dotyczący zdawalności egzaminów na prawo jazdy w WORD-ach z całego kraju. Niestety jego wyniki nie są zbyt optymistyczne dla mieszkańców Szczecinka, którzy z egzaminem mierzą się zazwyczaj w Koszalinie lub w Pile, ponieważ oba miasta znajdują się... na szarym końcu tabeli. 

Po 19 stycznia, czyli od chwili, kiedy wprowadzono zmiany w egzaminie teoretycznym na prawo jazdy, na 49 ośrodków ten w Pile zajmuje dopiero 39 miejsce ze zdawalnością na poziomie 20,9% (w 2012 roku wynosiła ona 76%) a Koszalin aż na 47 pozycji  - tu zdawalność wynosi jedynie 16,6% (dla porównania rok temu było to 75,3%). Zdecydowanie gorzej przedstawia się ten ranking, kiedy przyjrzymy się zdawalności części teoretycznej egzaminu. W tym przypadku Piła znajduje się na dalekim, 46 miejscu (zdawalność 23,3%), natomiast Koszalin zajmuje ostatnią, 49 pozycję (zdawalność 20,3%). Jednak w porównaniu z rokiem ubiegłym wyniki te nie powinny szokować, ponieważ pod tym względem zbyt wiele się nie zmieniło (w 2012 r. Piła – 25%, Koszalin – 23,4%). W porównaniu do Ostrołęki, która z wynikiem 47,8% zajmuje pierwsze miejsce w rankingu, Koszalin i Piłą wypadają bardzo słabo. Z czego wynikają te różnice? Czy w tym przypadku już możemy mówić o jakiejś zmowie właścicieli sąsiadujących z naszym miastem ośrodków?  

Reklama

- Z tego co obserwuję, to generalnie nasz okręg, czyli Koszalin i Piła są na szarym końcu i to jest tragedia. Uważam, że ta zdawalność jest zdecydowanie za niska. Wiadomo, że my będziemy bronili siebie, a egzaminatorzy bronią siebie, mówiąc że my źle uczymy – mówi nam, pragnący zachować anonimowość, właściciel jednej ze szczecineckich szkół nauki jazdy. - Wiem, że taki egzamin nigdy nie jest do końca sprawiedliwy, ale to co się dzieje u nas jest totalnie niesprawiedliwe. Ja bym zadał pytanie „czym różni się WORD w Pile czy w Koszalinie od tego, który jest na pierwszym miejscu w rankingu?”. Czyli co? Te szkoły jazdy, których kursanci jeżdżą do Piły, uczą źle, a te, które jeżdżą do np. Ostrołęki to uczą dobrze? Przecież to jest bzdura. To nie jest tak, że to tylko wyłącznie zależy od miasta, bo to zależy przede wszystkim od nastawienia WORD-u i od nastawienia egzaminatorów, ponieważ według mnie taka rozbieżność jest zdecydowanie za duża i nad tym trzeba się zastanowić. 

- Różnice wynikają przede wszystkim z polityki danego WORD-u i z podejścia do egzaminowanych. Dopóki WORD-y będą działały na takich zasadach finansowych jak dotychczas, czyli są praktycznie samofinansujące się, to nic się nie zmieni, bo to jest zwykły biznes. A jaki właściciel firmy chce, żeby jego firma źle prosperowała? Finansowanie jest tu najważniejszym czynnikiem. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze – kontynuuje nasz rozmówca. – W jednym z miast w tamtejszym WORD-zie była zdawalnośc na poziomie Koszalina czy Piły. I w którymś momencie wszyscy instruktorzy solidarnie zrobili bunt, zawzięli się i przestali jeździć do tego WORD-u i zaczęli jeździć do dalej położonej miejscowości. Po pół roku pustek w tym ośrodku, nagle stał się on jednym z  lepszych w kraju, co też o czymś świadczy. Czy to znaczy, że tamci instruktorzy zaczęli lepiej uczyć? Nie. Po prostu nie mając chętnych zaczęli łagodniej podchodzić do egzaminowanych, żeby już ludzie im nie uciekali, a tym samym, żeby zarabiali.

Reklama

Jak twierdzi nasz rozmówca, nie bez znaczenia pozostaje fakt, że zarówno Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Pile jak i w Koszalinie zajmują podobne, niemalże sąsiednie miejsca w ogólnopolskim rankingu. Czy faktycznie oddalone od siebie o niemal 200 km miejscowości nie mają ze sobą nic wspólnego? 

- W rankingach różnica pomiędzy Koszalinem a Piłą jest praktycznie na granicy błędu. I to powinno dać nam do myślenia. W Szczecinku nie mamy trzeciego wyjścia, możemy zdawać właśnie w Koszalinie lub w Pile, ale jaka to jest alternatywa dla moich kursantów, jeżeli w obu jest taka sama zdawalność? Żadna. Czy nie można powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju zmowa? Oni nie konkurują ze sobą, bo przecież jeden z dyrektorów mógłby odpuścić, podchodzić łagodniej do egzaminowanych i tym samym „przejąć” cały Szczecinek, ale z jakiegoś powodu tego nie robią. Dla mnie jest to jednoznaczne, że może tu być jakaś zmowa.

Reklama

Podobnego zdania jest inny właściciel szczecineckiej szkoły nauki jazdy, który również chce pozostać anonimowy.

- Przecież to nie jest tak, że w innych rejonach kraju wszyscy kursanci są niezwykle utalentowani i dlatego tylu ich zdaje, a u nas nikt nie może nauczyć się prowadzić pojazdu. A różnice w zdawalności są przecież bardzo duże i z czegoś muszą one wynikać. Ale na pewno nie z tego, że w naszym regionie nikt nie umie jeździć. Czy jest jakaś zmowa? Oficjalnie pewnie nigdy się tego nie dowiemy... (mg)  

Reklama

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    asia78 - niezalogowany 2013-04-12 01:02:21

    Tylko proszę wziąć pod uwagę to, że nie każdy jest dobrym kierowcą. Dlatego, gdyby wszyscy zdawali i nikogo nie oblewali, to nie wiem, czy poprawiłoby to bezpieczeństwo na drodze. Poza tym, sformułowanie : gdyby nie chciał, to by nie zauważył - przecież na egzaminie można popełniać błędy, nawet całkiem sporo, to wcale nie skutkuje przerwaniem egzaminu. Dopiero dwukrotny błąd oznacza oblanie. Dlatego znowu odniosę się do swojego przykładu: też popełniłam błędy na egzaminie, egzaminator je zauważył, ale dzięki temu, że nie zrobiłam błędnie tej samej rzeczy dwa razy, zdałam. Pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marek1986 - niezalogowany 2013-04-11 19:23:12

    Przecież nikt nie jeździ idealnie! Nie chce widzieć błędu to nie zauważy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    asia78 - niezalogowany 2013-04-08 14:58:45

    Panie Marku, może i gdybym zdała za 7 czy 9 razem, to faktycznie zmieniłabym zdanie. Ale wolę się nie kierować zasadą, co by było gdyby. Mam znajomą, która zdała za 7 razem i po wielu rozmowach z Nią, stwierdziła, że tylko raz, znana egzaminatorka w WORD-zie oblała ją na drobnostce. Za pozostałe niezdane egzaminy obwinia jedynie siebie. I też myślę, że często nie są to jakieś duże braki umiejętności, a jedynie stres, brak skupienia i niepewność (czasem także braki w przygotowaniu). Dodatkowo jeszcze te wszystkie opinie ludzi, którzy czekając na egzamin komentują i opowiadają o egzaminatorach naprawdę czasem bardzo przesadzone opinie. Mimo, że mój egzaminator nie był super sympatycznym człowiekiem i oprócz poleceń, zadał sobie wiele trudu, aby komentować mój sposób jazdy i to, że ustępuję pierwszeństwa za często, że mogłabym jechać szybciej itp., to jednak byłam na tyle skupiona, że udało mi się zdać, bo chciałam to mieć już za sobą. Dlatego uważam, że nie zawsze to w egzaminatorze należy szukać winnego swojej porażki. To jest moja opinia i oczywiście każdy ma prawo mieć swoją. Pozdrawiam!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama