Reklama

Wyborczy strach w oczach

21/08/2018 06:43

Strach przed przegranymi wyborami bywa okrutny. Zwłaszcza gdy ma się przekonanie o byciu najlepszym i niezastąpionym. To złudne. Może się przecież okazać, że przez lata urządzany według wyłącznie swojej wizji Szczecinek trzeba będzie, zgodnie z wolą mieszkańców, oddać w ręce kogoś innego. I co wtedy? Czy wszystko zostanie zaprzepaszczone? A może wręcz przeciwnie? Będzie to początek nowego, jeszcze lepszego rozdziału w historii miasta?

 

Obok tego, jak w ciągu ostatniej dekady zmienił się Szczecinek nie można przejść obojętnie. Po wejściu do Unii Europejskiej i otwarciu wielu możliwości skorzystania z unijnych funduszy miasto wypiękniało. Piękna jest Mysia Wyspa, jeden pomost, drugi, piętrowy; piękny jest park, zamek i wyciąg do nart wodnych, a nawet półpodziemne pojemniki na śmieci. Ulice, nowe rowery, ławeczki w „strefie”, fontanna i doniczki na placu Wolności... Można by tak wymieniać długo. Ale choćby w samym centrum miasta stanęła klatka z białymi niedźwiedziami, 50-metrowa pozłacana piramida, a jezioro przecięła najwymyślniejsza, multimedialna kolejka linowa, nie to będzie decydować o tym, czy mieszkańcy będą się czuli tutaj dobrze i czy młodzi ludzie będą chcieli tu żyć.

Reklama

Jeśli chodzi o rozwój Szczecinka, już dawno była wizja, chęć działania i zamiar „wprowadzenia Szczecinka do elitarnego grona najlepiej rozwijających się polskich miast”. Tak przynajmniej mówiono podczas kampanii w 2010 roku. Mówiło się o tym, by słuchać mieszkańców, rozmawiać z nimi, czerpać z ich pomysłów. Że potrzebny jest spokój i obdarzenie władzy całkowitym zaufaniem. Miało być skromnie i dla ludzi. Jednak z biegiem lat coś w tej sielankowej wizji „nowoczesnego miasta średniej wielkości” nie zagrało. Zawiniła krytyka i zadawanie trudnych pytań? Bynajmniej. Tu raczej ogromną rolę odegrali zadufani w sobie, kiepscy doradcy i interesowni pochlebcy. A także brak dystansu i utrata trzeźwej oceny sytuacji. Skutek był do przewidzenia. Najgorsza cena, jaką można było zapłacić, to stopniowa utrata sprzymierzeńców. Ich brak zaufania to początek końca.

I tak oto mamy to, co mamy. Tutaj też można by długo wyliczać. Mamy wprawdzie nowoczesny szpital, ale rodzice małych dzieci muszą wyjeżdżać, by szukać specjalistów poza prowincję, do większych ośrodków. Poprawił się dostęp do przedszkoli, nareszcie nikt nie neguje konieczności tworzenia żłobków. Ale co z jakością tej opieki i jakością publicznej edukacji? A mieszkania dla młodych? A ekologia i jezioro? A inwestorzy? I nie chodzi tylko o tych, skupionych wokół jednego zakładu. A co oferujemy turystom? Wycieczka stateczkiem dookoła Trzesiecka? Nic dziwnego, że szczecineckie tramwaje wodne są w letnie weekendy oblegane. Może turyści - z reguły kilkupokoleniowe rodziny, niekoniecznie zainteresowane wakeboardowym szaleństwem - nie mają po prostu innego, atrakcyjniejszego wyboru? I w końcu nowoczesny plac zabaw. Czy trzeba było czekać 10 lat, żeby ktoś wreszcie zauważył, że nawet pod tym względem świat poszedł do przodu? Dzisiaj władza szczyci się tym, co od dawna w „nowoczesnych miastach średniej wielkości” jest już zwyczajnym standardem. I jeszcze są pretensje, że ktoś śmie wypomnieć, że o rodzicach z dziećmi przypomniano sobie dopiero w roku wyborczym.

Reklama

Czy obecni rządzący faktycznie tak bardzo wsłuchują się w głos mieszkańców, jak siebie i innych przekonują? Może tak jest, tylko trzeba by było zadać sobie pytanie: jakich mieszkańców? Kto z rządzących miał odwagę, by towarzyszyć rodzicom podczas zapisów na wakacje organizowane przez SAPiK? Albo potem porozmawiać z nimi o tym, co się wówczas wydarzyło i jakie jest zapotrzebowanie na tego typu zajęcia? Kto wsiadł ostatnio do autobusu, by jadąc ze zwykłymi ludźmi „dwójką” na rynek, posłuchać o najważniejszych problemach seniorów? Czy starszym ludziom doskwiera tak naprawdę tylko brak rehabilitacji? Kto odważył się podjąć poważną rozmowę o istnieniu budżetu obywatelskiego? Czy ktoś w ogóle zauważył, że na przestrzeni ostatnich 10 lat model nowoczesnego rządzenia miastem nieco się zmienił i że zwykli mieszkańcy, nie tylko partyjni, często bardzo niekompetentni koledzy, chcieliby mieć wpływ na to, na co przeznacza się – ich - budżet?

Kiedy słyszy się głosy krytyczne, można sobie zarzucać zbytnią skromność oraz to, że nie dość „sprzedawało się” swoje sukcesy w mediach. No, tak. Bo powołanie specjalnego stowarzyszenia, które wspiera obecną władzę, głównie poprzez wspomniany przekaz medialny i informowanie wszem i wobec o jej o sukcesach, to przecież zbyt mało... Wiadomo, nowoczesne samorządy potrzebują mediów. Ale przecież nie tych – obiektywnych. Zresztą po co komu obiektywne media, skoro można postawić na swoje, dostarczane za darmo do domów niczym agitacyjna ulotka? Poza tym można jeszcze innym mediom, ale oczywiście tylko tym, które na to zasłużyły, odpowiednio zapłacić. Wtedy niekontrolowanej krytyki nie będzie? To XIX-wieczne myślenie. Z drugiej strony, jeśli przy tym wszystkim mówi się, że to wciąż za mało i posiadanie swoich mediów nie wystarcza, co można zrobić jeszcze? Dążyć do likwidacji pozostałych? Tak byłoby najlepiej? Żeby mieszkańcy w nowoczesnym mieście średniej wielkości, w mieście demokratycznym i europejskim, mieli dostęp tylko do jedynego, właściwego przekazu? Skądś już taką formę kontroli społeczeństwa znamy, prawda?

Reklama

A zatem, co dla Szczecinka jest dobre? Piękne ławeczki i wodotryski? Sądowe i telewizyjne afery, będące skutkiem zadawania niewygodnych pytań? Układy i towarzystwo? Czy może burmistrz, który pokazuje klasę i zamiast dzielić, i wybiórczo traktować mieszkańców, jednoczy? I dostrzega każdy, nie tylko polityczny, problem? Burmistrz, który nie zawłaszcza miasta dla swoich, ale robi wszystko, by każdy czuł się tu dobrze i by młodzi ludzie chcieli tu przyjeżdżać i właśnie tutaj zostać ze swoimi rodzinami na stałe?

Liczba kandydatów, którzy już zdecydowali się zawalczyć w tegorocznych wyborach o ratusz, pokazuje, że Szczecinek potrzebuje zupełnie innego niż dotychczas, bardziej nowoczesnego i otwartego na wszystkich mieszkańców stylu rządzenia. Zmiany to szansa, by pójść do przodu. By Szczecinek stał się miastem dla wszystkich. Ludzie chcący przenosić tu, na prowincję, spory i podziały z wielkiej sceny politycznej, przekonując, że jeśli nie oni, to nikt miastu nie pomoże, że nastąpi czarna zapaść i koniec świata, powinni dać już sobie spokój. Szczecinek po zwycięstwie kogoś innego niż kandydat z ratusza nie zapadnie się nagle pod ziemię. Nie będzie zaćmienia słońca, Trzesiecko się nie rozstąpi, a placu Wolności nie pochłonie ciemność. To raczej pewne. Przekonywanie, że będzie inaczej, skazane jest dzisiaj na śmieszność.

Reklama

 

Magdalena Szkudlarek-Szarkowska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    banholio 2018-08-21 08:01:29

    Delikatny artykuł (-; ... Stanowisko rządzących jest takie że my mamy obowiązek się cieszyć. Każdy rodzic który porusza się po kraju i nie tylko uważa że nowy plac zabaw jest średni. Nie mamy obowiązku wychwalania pod niebiosa czegoś co zostało zrobione z naszych pieniędzy. Jesteśmy gospodarzami tego miasta. Mamy swoich przedstawicieli i mamy prawo do oceny ich pracy. Nowy plac zabaw jest średni a pomysł z trampoliną i osobą do pilnowania absurdalny. Ścieżek rowerowych dawno nie robi się z polbruku bo np. poruszanie się na deskorolce czy rolkach jest słabe. Szczecinek nie jest żadną perełką bo np.: ma problem z kominem na horyzoncie. Nie przeszkadzało to przez lata pompować ogromnych sum w Marketing. Z perspektywy czasu te działa można określić jako wyprowadzenie pieniędzy z budżetu miasta. Kiedy wizja zgasła (na marginesie drugie słowo jakie mi przychodzi do głowy po słowie wizja to „absynt”) zostało tylko straszenie. Kiedy brak już pomysłów i wszystko łata się na łapu capu żeby tylko przed kamerą się pokazać, jedynym rozwiązaniem zostaje hasło – „Nie wszystko nam wyszło super ale tamtym to dopiero nie wyjdzie. Zobaczycie”... No cóż słabo. Bardzo słabo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-08-21 08:24:54

    Współczesne media mają dużą rolę w szybkim kształtowaniu opinii. Szkoda, że niby rzeczywistość tworzą często komentarze pojedynczych i skrajnych opinii. Swoją drogą, po co dziennikarze tak mocno brną w politykę? Jest przecież tak wiele misji (nie wizji) możliwych do spełnienia w tym zawodzie. Nikt w "władców" miejskich nie wsiadł do autobusu i nie porozmawiał ze "zwykłymi ludźmi"? Dziennikarza tez nie widziałam w tej roli :) Ps. Tu jest za dużo polityki.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-08-21 08:27:21

    Piękny i prawdziwy artykuł!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama