Dziś (poniedziałek 18.02) do naszej redakcji zadzwonił zaniepokojony Czytelnik, że w Stacji Hodowli i Unasienniania Zwierząt na Świątkach doszło do masowej "egzekucji" zwierząt gospodarskich. Według Czytelnika, musiała tam zapanować jakaś zaraza, skoro teren został odizolowany, zabezpieczała go policja i straż pożarna.
Sprawdziliśmy. Jak nam powiedziała rzecznik prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Szczecinku st. sierż. Anna Matys, policja zabezpieczała teren, ale nie była informowana o przebiegu akcji.
O akcji nie wiedziała też Powiatowa Stacja Sanitarno - Epidemiologiczna. Potwierdziła to w rozmowie z nami dyrektor Barbara Szysz.
Wszelkie wątpliwości na ten temat rozwiał dyrektor Oddziału Stacji Hodowli i Unasienniania Zwierząt w Szczecinku Andrzej Zdanowicz. - Istotnie, nastąpił ubój gospodarczy 23 sztuk knurów. Decyzję podjęliśmy w ścisłej współpracy i po konsultacji z Powiatowym Lekarzem Weterynarii - mówi "Tematowi" dyrektor Zdanowicz.
Jak powiedział nam dyrektor, przed miesiącem do Szczecinka przybyły z Francji zwierzęta na tzw. kwarantannę. - Dwukrotnie wykonywaliśmy specjalistyczne badania, czy można od nich pobrać materiał genetyczny i wprowadzić go do dalszej produkcji. Jednak wyniki badań nie były jednoznaczne, dlatego podjęliśmy decyzję o uboju sanitarnym. Po prostu, doszliśmy do wniosku, że lepiej nie ryzykować.
- To żadne nadzwyczajne wydarzenie - skomentował sytuację Wiesław Drewnowski, dyrektor Stacji Hodowli i Unasienniania Zwierząt w Bydgoszczy. (sw)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Policja "nie była informowana o przebiegu akcji".Kompleks "świnki-blondynki"???
Policja "nie była informowana o przebiegu akcji".Kompleks "świnki-blondynki"???