Reklama

Trochę prawdy o naszych autach

26/02/2013 05:00

Statystyki mówią, że średnia wieku samochodów, które jeżdżą po naszych drogach, to 10 lat. Choć każde auto powinno mieć sprawne hamulce, oświetlenie czy układ kierowniczy, nie zawsze tak jest. Niekiedy przeglądy techniczne to fikcja, a rezultat tego jest taki, że do ruchu włączają się pojazdy, które nie powinny w nim uczestniczyć. Aby zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, Ministerstwo Transportu wysunęło pomysł, polegający na zaostrzeniu norm, jakie powinno spełniać auto, które wyjeżdża na polskie drogi. Kierowcy już zaczęli się obawiać, że jeżeli koncepcja ta zostanie wcielona w życie, tysiące, zwłaszcza starszych, samochodów mogą trafić na złom.
    
Pytamy diagnostów, czy po szczecineckich drogach faktycznie poruszają się auta, które już dawno należałoby zezłomować? I czy pomysł dotyczący zaostrzenia przepisów rzeczywiście wpłynie na podniesienie poziomu naszego bezpieczeństwa?

Pracownicy warsztatów samochodowych, czyli osoby, które praktycznie na co dzień mają styczność z samochodami mieszkańców Szczecinka, wiek aut poruszających się po naszych drogach oceniają jednomyślnie. - Tu, w Szczecinku, jeździmy samochodami coraz nowszymi i lepszymi - podkreśla Tadeusz Burdziak, właściciel stacji diagnostycznej Tagor w Szczecinku. - Fiat 125, polonez czy łada - to auta o śladowej już liczbie. Można powiedzieć, że wymierają one powoli śmiercią naturalną. Bardzo dużo jest natomiast samochodów sprowadzonych z zagranicy. Nie są one w najgorszym stanie, ale są starsze. Przeciętnie takie auta mają powyżej 10 lat. Nowych samochodów jest około 30 procent.

Podobnego zdania jest Grzegorz Kuliński, kontroler techniczny w stacji diagnostycznej Komunikacji Miejskiej w Szczecinku. Z udzielonej przez niego informacji wynika, że szczecineckie auta mają przeciętnie od 9 do 11 lat.

Według naszych rozmówców, wiek poruszających się po Szczecinku aut nie powinien być powodem do zmartwień. - Myślę, że nie ma się czym martwić - przekonuje Grzegorz Kuliński. - Raz zdarzył nam się klient, który przyjechał samochodem ze skorodowaną i popękaną ramą, ale takie przypadki zdarzają się rzadko. Są tacy klienci, którzy swoje 15-letnie auta mają bardzo dobrze utrzymane. Bywa jednak i tak, że właściciele mają swoje 7 czy 8-letnie samochody w tak fatalnym stanie, że szkoda mówić. Wszystko zależy od klienta.
- Z doświadczenia wiem, że samochody starsze są lepszej jakości niż te nowe - zaznacza z kolei Tadeusz Burdziak. - W tej chwili każdy producent jest nastawiony na sprzedaż. Żeby sprzedać, trzeba zejść z ceny. A żeby zejść z ceny, przy produkcji trzeba stosować materiały niskiej jakości. Za dobrą jakość nikt przecież niskiej ceny nie wystawi.
    Jakie usterki najczęściej są wykrywane podczas przeglądów? Okazuje się, że najsłabszym punktem jest oświetlenie. - To jest wręcz nagminne - podkreśla Tadeusz Burdziak. - Klienci przyjeżdżają z przepalonymi albo źle włożonymi żarówkami, nie mają też oświetlenia pozycyjnego. Dużo jest też tzw. reflektorów angielskich, które najłatwiej kupić w Internecie. Ktoś, kto np. ma jakąś usterkę i chce wymienić reflektor, nie wymienia na taki z homologacją europejską, tylko kupuje angielski z Internetu, bo taniej. Później przyjeżdża zdziwiony na stację, że ten reflektor świeci w lewo. - Najczęstsze problemy w naszej stacji to drobne usterki związane z oświetleniem - dodaje Grzegorz Kuliński. - Poważniejsze usterki związane są chociażby z zawieszeniem. Ostatnio nasiliły się również problemy z ogumieniem. Właściciele aut jeżdżą na starym i zużytym ogumieniu. Osobiście zalecam kierowcom, aby wymieniali je na nowe, a nie na używane, ale nowe zazwyczaj jest znacznie droższe.
    Czy z powodu stwierdzonych podczas przeglądu usterek wielu klientów odsyłanych jest z tzw. kwitkiem. Nie ma się co oszukiwać, nie wszyscy właściciele pojazdów po kontroli w stacji diagnostycznej mogą od razu wyjechać na drogi. Zdarzają się też tacy klienci, którzy próbują zmienić wynik przeglądu, oferując pracownikom warsztatów dodatkowe pieniądze.
     - W skali miesiąca odsyłamy około 20-25% klientów - wyjawia właściciel firmy Tagor. - To sporo. Ale inaczej nie można, jeśli auta mają np. usterki w układach hamulcowych. Odsyłamy je jako niedopuszczone do ruchu do momentu wymiany tych skorodowanych przewodów. Próby przekupienia zdarzają się bardzo często. Ludziom się wydaje, że jeżeli zapłacą więcej, to od razu wyjadą z podbitym dowodem, a tak nie może być. - Tygodniowo zdarza się około trzech, czterech badań negatywnych - dodaje Grzegorz Kuliński ze stacji diagnostycznej przy KM. - Są tacy klienci, którzy narzekają, że za ostro podchodzimy do badań. Czy próbują nas przekupić? Zdarza się, że tak. Szefowie założyli nam jednak kamery, więc na szczęście nie mamy z tym problemu.
    Czy pomysł dotyczący zaostrzenia przepisów w dopuszczaniu pojazdów do ruchu wpłynie na jakość naszego bezpieczeństwa? Nasi rozmówcy przekonują, że właściciele starszych aut nie mają się raczej czego obawiać. - Ten pomysł nie przejdzie - argumentuje Tadeusz Burdziak. - Ludzi nie będzie stać na nowe samochody. Jakby rząd zechciał wprowadzić coś takiego, jak mają Czesi, Słowacy czy Niemcy… Tam, kiedy zezłomuje się stary samochód, można otrzymać od państwa dotację na zakup nowego pojazdu. Takie rozwiązanie zdaje egzamin. Państwo napędza koniunkturę, ludzie maja pracę, a dany kraj pozbywają się złomu.
- Gdyby społeczeństwo było bogatsze, to byłby super przepis - podsumowuje Grzegorz Kuliński. - Nie uogólniałbym, że auto powyżej dziesięciu lat to już jest szrot i złom. W tej chwili po drogach jeżdżą 10-letnie auta, których stan jest naprawdę dobry. A może po prostu znowu zadziałało jakieś lobby, które próbuje wymyślić, co by tu zrobić, żeby ludzie zaczęli kupować nowe samochody? (sz)

foto: flickr.com/dronin

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    piotrekpan - niezalogowany 2013-02-26 09:56:47

    mam golfa z 1998 roku. W zeszłym roku byłem na przeglądzie w KM. Pan wykonujący przegląd spytał mnie czy nie chciałbym sprzedać auta, gdyż zaskoczył go idealny stan. O samochód trzeba dbać nie tylko po to aby przeszedł przegląd ale dla własnego bezpieczeństwa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama