Scenariusz, który w ubiegłym roku dotknął środowisko nauczycieli w Szczecinku, zdaje się powtarzać. Podobnie jak rok temu szykują się zwolnienia, zarówno w szkołach, których organem prowadzącym jest miasto, jak i w placówkach podległych powiatowi. Przyczyną wspomnianych zwolnień jest niż demograficzny.
30 kwietnia minął termin składania organom prowadzącym arkuszy organizacyjnych szkół. W arkuszach tych zawarte są istotne informacje, m.in. te, dotyczące szacowanej liczby uczniów, którzy w roku szkolnym 2013/2014 po naborze zasilą szeregi szkoły. Dzięki tym danym już niedługo będzie również wiadomo, ilu nauczycieli będzie musiało odejść z pracy, a także – czy którejś ze szkół grozi zamknięcie. Do końca maja wszyscy nauczyciele, którzy na podstawie arkuszy będą musieli pożegnać się z pracą, powinni otrzymać stosowne wypowiedzenia.
Ze wstępnych informacji wynika, że wypowiedzenie umowy o pracę otrzyma 6 nauczycieli. Tegorocznych zwolnień może być jednak znacznie więcej.
- W dniu 15 maja otrzymaliśmy informację o zamiarze rozwiązania umów o pracę z sześcioma nauczycielami - powiedział „Tematowi” Ryszard Malinowski, przewodniczący oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Szczecinku. - Pracę stracą nauczyciele takich przedmiotów, jak na przykład: historia, matematyka, język niemiecki oraz wychowanie fizyczne. Niestety, nie jest to informacja pełna. O planowanych zwolnieniach nie powiadomił nas jeszcze Zespół Szkół nr 2 oraz Zespół Szkół nr 5. Wiadomo natomiast, że o utratę pracy na pewno nie muszą się bać nauczyciele z Gimnazjum nr 2 oraz z Zespołu Szkół nr 6. Choć tak naprawdę korekta tych danych nastąpi po zakończeniu naboru. Dopiero we wrześniu będziemy więc dysponować pełną informacją.
- Dla wszystkich nauczycieli utrata pracy to osobisty dramat - podkreślił nasz rozmówca. - Osoby, które mają być zwolnione w tym roku, to ludzie, którzy w swoim zawodzie przepracowali od 7 do 24 lat. Wszyscy do tej pory byli zatrudnieni na czas nieokreślony.
Zdaniem Ryszarda Malinowskiego, drugim po zwolnieniach, poważnym problemem, który dotyka szczecineckie szkoły, jest konieczność redukcji etatów nauczycieli. Ponieważ uczniów jest coraz mniej, dyrektorzy skracają czas pracy pedagogów. - Takich przypadków jest mnóstwo - zapewnia przewodniczący. - Zwróciłem się do dyrektorów szkół o szczególne pochylenie się nad arkuszami organizacyjnymi i możliwością uzupełniania etatów w innych szkołach. Liczę na to, że dyrektorzy szkół podejdą do tego problemu ze szczególną troską i że będą szukali tych dodatkowych godzin. O tym, że można, świadczy ZS nr 1, gdzie aby uniknąć zwolnień, jest możliwość uzupełnienia etatów w internacie. Myślę sobie również, że na pracy nauczycieli szczególnie powinno zależeć także organom prowadzącym. Nauczyciele to w końcu mieszkańcy Szczecinka.
O tym, że na ostateczne informacje, ilu nauczycieli faktycznie będzie musiało pożegnać się z pracą, trzeba poczekać do września, przekonuje wicestarosta Marek Kotschy. Jesienią też, zdaniem wicestarosty, będzie wiadomo, czy trzeba podjąć decyzję o zamknięciu którejś ze szkół. - Takich informacji, kto będzie miał ograniczone pensum, a kto nie, albo kto straci pracę, jeszcze nie mamy – powiedział „Tematowi” wicestarosta. - Ważne będą wyniki naboru. Także po naborze będziemy w stanie wskazać nauczycielowi, żeby np. uzupełnił swój etat w innej szkole.
Marek Kotschy nadmienił, że na chwilę obecną nikt nie jest w stanie wykluczyć scenariusza, który zakładałby likwidację którejś ze szczecineckich szkół ponadgimnazjalnych. - Jedna ze szkół zakłada, że otworzy trzy oddziały klasowe, podczas gdy w tym roku odchodzi z niej aż pięć klas - wyjawił nasz rozmówca. - Co jednak, jeśli tej szkole uda się otworzyć tylko jeden oddział? Pojawi się wówczas pytanie, czy jest sens prowadzić dalej tę szkołę. To jest naprawdę trudny temat. Czasem trzeba zrobić krok w tył, aby pójść do przodu. Jestem też zdania, że ludzie muszą się oswoić z nową sytuacją. Muszą zobaczyć, jaka jest rzeczywistość i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest sens utrzymywać daną szkołę, czy nie. Oczywiście zaraz pojawią się głosy, że sens zawsze jest. Ale ja jestem zdania, że trzeba zawsze patrzeć na problem realnie. My nie zakładamy likwidacji określonego kierunku. Chcielibyśmy utrzymać wszystkie te kierunki, które cieszą się zainteresowaniem młodzieży, ewentualnie kontynuując je w innej szkole niż dotychczas. (sz)
foto: sxc.hu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze