Niestety, taki ogląd zamku, jaki widzimy na archiwalnym zdjęciu, pochodzącym najprawdopodobniej z pierwszych lat XX wieku, dzisiaj jest niemożliwy. W tym czasie brzeg jeziornej zatoczki znajdował się kilka metrów dalej. Jeziorne wody sięgały więc nieco głębiej w „stały ląd”. Szczególnie jest to widoczne od strony przystani. Przypomnijmy, że ostatnie prace związane z obniżeniem poziomu jeziora przeprowadzono w 1892 roku. Dopiero budowa kilka lat temu śluzy na Niezdobnej spowodowała, że poziom wody latem i zimą stał się bardziej ustabilizowany. Starsi absolwenci ogólniaka doskonale o tym pamiętają, jak jeszcze w latach 60. przy ich szkole latem tworzyła się duża piaskowa łacha. Rozrośnięte drzewa, a przede wszystkim stojący tutaj już od kilku ładnych lat (postawiony zapewne jako obiekt „tymczasowy”) olbrzymi i szpetny namiot, bardzo skutecznie przesłaniał widok na północną elewację szczecineckiego zamku. Na starym zdjęciu fotografowi dzielnie pozują trzy załogi łodzi wioślarskich. Być może wypłynęły wszystkie. Wszystkie z pełną obsadą, nawet ze sternikami. W tle widać drewniany, posadowiony na palach hangar. Z porośniętym małymi drzewkami brzegiem, łączył go kilkumetrowej długości, dość wąski pomost. Sądząc z innych zachowanych zdjęć, jego żywot raczej nie był długi. Ulokowany w zatoczce był stale narażony na silne podmuchy zachodniego wiatru. Wiatr szczególnie groźny jest podczas wiosennych roztopów, kiedy lód na jeziorze zaczyna topnieć i kruszyć się. Niszczycielska siła kry lodowej pustoszyła wschodni brzeg (od ul. Mickiewicza) niejeden raz. Dzisiejsza przystań SzLOT miała kiedyś dwa pomosty. Jeden z nich, chroniący przystań od otwartego jeziora – tzw. falochron - zachował się do dzisiaj, choć jego stan daleki jest od dobrego. Drugi pomost przestał istnieć. Przystań Powiatowego Międzyszkolnego Ośrodka Sportów Wodnych (bo o niej tu mowa), wybudowana została ok. 1963 roku. Powstała w miejscu przedwojennej, stojącej na palach, „chaty rybaka”. Przed jej budową z jeziornego dna trzeba było usunąć dziesiątki starych, zniszczonych pali. To wtedy od południowej strony zamku wybudowano drewniany hangar z wypisaną wielkimi literami na ścianie łacińską sentencją: „Navigare necesse est”. Na przystań przechodziła ponad setka dzieci i młodzieży. Dość powiedzieć, że jedna żaglówka czasem miała dwie załogi. W latach 80. drewniany hangar przebudowano, stawiając w jego miejscu nieco większy, tym razem już na palach żelbetowych. Na archiwalnym zdjęciu przed hangarem widoczne są, powiązane ze sobą trzysłupowe, drewniane dalby. Z założenia miały chronić pomost przed lodową krą. Zupełnie inaczej niż dzisiaj prezentuje się także zachodnie skrzydło zamku. W miejscu dzisiejszej siedziby dyrekcji SzLOT i hoteliku (to XIX wieczny, piętrowy budynek, ze ścianami licowanymi czerwoną cegłą) w tym czasie, w jego murach prosperował zakład przemysłowy. W tle widać wschodnie skrzydło z charakterystyczną drewnianą wieżyczką na jego osi. Ta część zamku, podobnie zresztą jak skrzydło północne (od strony Różanego Ogrodu) w latach 1936-37 została gruntowanie przebudowana. Na dalekim planie po prawej widać samotny budynek. To nieistniejąca już dzisiaj willa, rozebrana po pożarze w latach 90. Była jednym z pierwszych budynków wybudowanych przy polnym trakcie (dz. ul. Mickiewicza), biegnącym w kierunku wybudowanego w latach dwudziestych stadionu.(jg)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze