Do kuriozalnej sytuacji doszło w Szczecinku na ulicy Szkolnej. 36-letnia kobieta „otworzyła” tam sklep mięsny z domowymi wyrobami. Sęk w tym, że handlowała bezpośrednio z chodnika, nie miała na taką działalność zezwolenia, a świnia, z której pozyskano mięso i wyprodukowano apetycznie wyglądające wędliny, nie była przebadana.
- Zdarzenie miało miejsce w piątek 22 lutego przy ul. Szkolnej koło budynku Zespołu Szkół nr 2 – mówi „Tematowi” Jolanta Wiesztort, zastępca Komendanta Straży Miejskiej w Szczecinku. – Patrol podjął interwencję o godz. 12.40. 36-letnia kobieta, mieszkanka jednej z podszczecineckich miejscowości, otworzyła sobie sklep mięsny. Na chodniku stały plastikowe pojemniki z mięsem, kiełbasą i innymi wyrobami wędliniarskimi. M.in. zarekwirowaliśmy: 9 kg kiełbasy, 10 kg salcesonu, 17 kg innej kiełbasy, 23 kg szynki, ponad 3 kg słoniny, 16 kg kaszanki, a nawet żeberka wędzone. Kobieta nie miała żadnych zezwoleń na prowadzenie handlu, tym bardziej wprowadzanie w obrotu wyrobów mięsnych i wędliniarskich. Waga, którą się posługiwała nie była legalizowana. Tłumaczyła się, że to są doskonałe wyroby, tzw. domowe i pochodzą z wcześniej hodowanej przez nią, a później ubitej świni. Mięso nie było wcześniej badane przez lekarza weterynarii. Poprosiliśmy o pomoc pracowników Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej, którzy pobrali próbki mięsa i wędlin, a cały towar nakazali zutylizować. Kobieta została ukarana mandatem. (sw)
foto: sxc.hu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze