Połowa sezonu wzmożonych zachorowań na grypę za nami. Zwykle bywało tak, że na półmetku sezonu grypowego zewsząd docierały informacje na temat znacznego wzrostu liczby chorych, którzy ulegli wirusom wywołującym chorobę. W tym roku jest inaczej. Służby epidemiologiczne w całym kraju odnotowują wyjątkowo mało przypadków zachorowań na grypę. Oprócz tego, mniej osób decyduje się na profilaktyczne szczepienia.
Sprawdziliśmy. Podobna sytuacja, jak w innych regionach kraju, utrzymuje się także w powiecie szczecineckim. Jak poinformowała nas Barbara Szysz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, w tym roku grypa jest dla nas niebywale łaskawa. W porównaniu z innymi latami, do lekarzy zgłasza się znacznie mniej osób z objawami grypopochodnymi.
- Przykładowo, w 2012 roku odnotowaliśmy 716 przypadków zachorowań grypopochodnych – mówi „Tematowi” Barbara Szysz. – Rok później, osób, które zgłosiły się z dolegliwościami, wywoływanymi przez wirusy grypy, było wyraźnie więcej. W 2013 roku odnotowaliśmy 1443 przypadki chorych. W ubiegłym roku dało się z kolei zauważyć lekki spadek liczby zachorowań. W naszym rejestrze znalazło się 1189 przypadków chorych z objawami grypy.
Zdaniem naszej rozmówczyni, na wirusy grypy najbardziej podatne są osoby starsze oraz małe dzieci. To właśnie w tego typu przypadkach zachorowań grypa najczęściej wywołuje niepożądane powikłania, które nierzadko kończą się pobytem w szpitalu.
- W 2012 roku z powodu powikłań pogrypowych hospitalizowano 8 osób – wyjawia dyrektor szczecineckiego Sanepidu. – Podobnie było w kolejnym sezonie. W 2013 roku z powodu grypy trafiło do szpitala 7 osób, w tym 2 dzieci. W roku 2014 konieczność leczenia szpitalnego zastosowano wobec 6 osób. 3 z nich to dzieci w wieku żłobkowym.
Jak poinformowała Barbara Szysz, rok 2015 jest na razie wyjątkowy: – Jak dotąd, w styczniu nie odnotowaliśmy ani jednego przypadku zachorowań grypopochodnych. Mimo że różne przychodnie i podmioty lecznicze przyjmują pacjentów z rozmaitymi objawami, przypominającymi grypowe, okazuje się, iż są to po prostu zwykłe przeziębienia.
- Nie wiadomo, jaka jest przyczyna tego nagłego spadku zachorowań – dodaje nasza rozmówczyni – Brak mrozów, dodatnie temperatury i zmienność pogody powinny właśnie sprzyjać rozwojowi wirusów. Jest jednak inaczej. No, ale w przypadku chorób zakaźnych niekiedy tak właśnie bywa. Przez kilka lat odnotowuje się mniej przypadków zachorowań, a później następuje tzw. wyrównanie i nagły wzrost.
Mniejsza aktywność wirusów oznacza spadek liczby szczepień. W roku 2013 profilaktycznym szczepieniom poddało się 3279 mieszkańców powiatu szczecineckiego. W ubiegłym roku zaszczepionych osób było już o połowę mniej – 1662.
Mówi Barbara Szysz: - Mniejsza liczba zachorowań ma swoje przełożenie na ilość groźnych powikłań. Ludzie nie chorują, więc chwilowo nie myślą również o szczepieniach. Czy wirusy grypy będą nas oszczędzać do końca trwania tzw. grypowego sezonu? Trudno powiedzieć. Przed nami jeszcze luty i marzec. Zobaczymy, czy właśnie wtedy grypa nie da o sobie znać. Może być też tak, że w tym roku osób chorych będzie znacznie mniej, a w przyszłym roku albo za dwa lata będziemy odnotowywać więcej przypadków zachorowań na grypę. Za wcześnie, by na ten temat coś przesądzać. (sz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze