Zaledwie kilka dni temu w artykule „Sześciolatku, łap ten tornister” (http://temat.net/aktualnosci/14520/Szesciolatku,-lap-ten-tornister) poruszyliśmy temat przygotowania szczecineckich placówek na przyjecie sześciolatków. Sprawdziliśmy, jak na tle opublikowanych raportów kontroli NIK wypadają nasze szkoły oraz czy na pewno jesteśmy gotowi na przyjęcie maluchów do pierwszych klas. A jak sytuacja placówek w powiecie szczecineckim przedstawia się od strony sanitarnej? Czy szkoły spełniły wszystkie wymogi, aby dzieci miały zapewnioną nie tylko możliwość wygodnego korzystania z odpowiednio dostosowanych mebli i urządzeń, ale także czy maluchy w szkołach będą mogły czuć się przede wszystkim bezpiecznie?
Na terenie wszystkich placówek w całym kraju nieustannie trwają kontrole, których wyniki mają dać odpowiedź na powyższe pytania. Podobnie jest na terenie naszego powiatu.
- W trakcie kontroli stanu sanitarno-higienicznego szkół, oceniamy także stan sanitarno-higieniczny tych pomieszczeń, w których będą przebywały lub już przebywają dzieci sześcioletnie, a w przyszłości dzieci 5 i 6-letnie. Planowo co roku mamy obowiązek skontrolować każdą placówkę oświatowo-wychowawczą, a pod szczególną opiekę wziąć te, w których dzieje się coś złego. Takie kontrole cały czas są wznawiane, tak że to nie jest tak, że kiedy przeprowadzimy kontrolę w danej szkole, to już do niej nie wracamy – mówi Violetta Kozioł z wydziału Nadzoru Higieny Dzieci i Młodzieży PSSE w Szczecinku.
Na co pracownicy Sanepidu zwracają szczególną uwagę podczas kontroli? Pod lupę wzięte zostały powierzchnie sali, ponieważ na jedno dziecko powinno przypadać 2, 5 m2. Ponadto w pomieszczeniu musi być wydzielona specjalna część rekreacyjna dla maluchów, czyli miejsce zabaw wyściełane miękka wykładziną lub dywanem, gdzie dzieci będą mogły odpoczywać. Przyjrzano się również szkolnym meblom i sprawdzono, czy ich wysokość jest dostosowana dla wzrostu kilkulatków, a także czy meble te posiadają odpowiednie certyfikaty i atesty. Skontrolowano także dostosowanie wysokości urządzeń sanitarnych, dostęp do środków higieny i bieżącej ciepłej wody oraz możliwość dożywiania lub umożliwienie spożywania posiłków w higienicznych warunkach. Pracownicy Sanepidu zwracali również uwagę na to, czy dyrektorzy placówek zadbali o wydzielenie placu rekreacyjnego dla młodszych uczniów oraz czy znajdujące się na nim urządzenia i zabawki posiadają wymagane atesty, czy plac jest ogrodzony, a w przypadku piaskownicy – czy jest ona odpowiednio zabezpieczona, aby zwierzęta nie miały do niej dostępu. Ponadto każda ze szkół powinna wydzielić oddzielne szatnie dla sześciolatków, aby ograniczyć ich kontakt ze starszymi uczniami.
Czy każda ze szkół spełniła wszystkie wymienione warunki i czy placówki pod względem sanitarnym są gotowe na przyjęcie maluchów? Okazuje się, że jeszcze nie wszystko zostało należycie przygotowane, ale nie jest najgorzej.
- Największą ilość nieprawidłowości stanowią krzyżujące się ciągi komunikacyjne oraz niewydzielone osobne pomieszczenia z przeznaczeniem na szatnie dla młodszych i starszych dzieci. Jeżeli chodzi o ciągi komunikacyjne, to ideałem jest, aby młodsze dzieci miały oddzielne wejście i aby korytarz był zablokowany do przejścia przez starszych uczniów, jednak w wielu placówkach jest to niemożliwe ze względu na czynniki techniczne. Natomiast dyrektorzy bardzo różnie sobie z tym radzą, jak chociażby wydzielając np. parter dla maluchów, a I piętro dla starszych dzieci, natomiast dyżurujący nauczyciel pilnuje, aby starsze dzieci nie weszły na teren przeznaczony dla dzieci młodszych. Jest to też pewien sposób wydzielenia – mówi Violetta Kozioł.
- Ponadto spotykamy się także z brakiem certyfikatów na meble, ale są one w przeważającej większości w dobrym stanie technicznym. W kilku szkołach wiejskich ten stan jest zły, o czym zostały poinformowane organy prowadzące, czyli burmistrzowie czy tez wójtowie, którzy będą rozwiązywali ten problem. Dodam, że od 1998 roku jest obowiązek kupowania mebli tylko i wyłącznie z atestami oraz z certyfikatami. W niektórych placówkach zanotowaliśmy również brak wydzielonego placu rekreacyjnego - w większości takie „wydzielenie” stanowi nauczyciel, czyli dzieci są zabierane na zajęcia na świeżym powietrzu, które odbywają się na części placu, z którego korzystają wszyscy, a „wydzielenie” stanowi nauczyciel pilnujący maluchów. Takie nieprawidłowości stwierdziliśmy podczas przeprowadzanych kontroli – dodaje nasza rozmówczyni. – Powierzchnie sal w placówkach są właściwe, części rekreacyjne w salach oraz wysokość mebli też są odpowiednio przystosowane. Szkoły już sobie poradziły także z dostosowaniem wysokości urządzeń sanitarnych do wysokości dzieci obniżając toalety i umywalki, lub robiąc często bezpieczne podesty przy tego typu urządzeniach. Natomiast krzyżujące się ciągi komunikacyjne, brak certyfikatów na meble oraz brak wydzielonego placu rekreacyjnego to największe stwierdzone nieprawidłowości.(mg)
foto: sxc.hu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze