Reklama

Sałatka z młodych patisonów

27/07/2013 13:00

Pełnia lata to wspaniały okres na zakupy na targowisku. Na każdym stoisku coś się piętrzy – a to góry lśniących, dojrzałych pomidorów, a to stosy malutkich, ale już krajowych, moreli. Są soczyste, słodkie czereśnie, pojawiły się już dojrzałe wiśnie. Po lewej stół ciężki od młodych ziemniaków, po prawej rzędy plastikowych pudełek pełnych krwisto-czerwonych malin. Co krok to piękniejszy owoc lub warzywo. Wydawałoby się, że co już miało wyrosnąć, to wyrosło – w końcu sezon w pełni – i że już nic nowego nas nie zaskoczy, przynajmniej do jesieni. Ale taki właśnie urok zakupów na targowisku, że bardzo często jednak coś nowego, nieprzewidzianego nam do torby wpadnie, przyprawiając w zachwyt (jakie to piękne!) i czasami wywołując konsternację (ale jak to ugotować...?).

Ja podczas ostatniej wizyty na rynku wydałam okrzyk radości na widok młodziutkich patisonów. Żółte, zielone, wielkości śliwek. Piękne. Gdyby nie to, że to jednak świeże warzywa i po pewnym czasie, niezjedzone, po prostu zgniją, postawiłabym je na parapecie i wpatrywała przez całą zimę. Ale że tak się nie da – wkraczam z patisonami do kuchni, robię zdjęcie na parapet i zabieram się za gotowanie.

Reklama

Kupując młode patisony, wielokrotnie spotkałam się ze zdziwieniem sprzedawców z powodu mojego entuzjazmu na ich, patisonów, widok. „Ależ co pani zrobi z tymi patisonami?” No tak, patisony nie są zbyt częstym gościem na naszych stołach. Jeśli już się pojawią, to albo w słoiku, zalane marynatą, albo wrzucone do warzywno- mięsnego gulaszu. W obu przypadkach giną zdominowane albo przez ocet albo przez inne warzywa. Dzisiaj proponuję więc danie, w którym patisony grają główne skrzypce, a reszta to jedynie dodatki pozwalające podkreślić słodycz młodych okazów. Ponieważ są bardzo delikatne w smaku, pikantny pieprz doda im trochę charakteru, słona feta wymieszana z jogurtem greckim trochę „utemperuje” pieprzną ostrość, a odrobina chrupiącego, soczystego ogórka i prażonych ziaren sezamu dodadzą całości pożądanej chrupkości. Takie danie, wraz z kawałkiem bagietki, stanowi pyszną i lekką kolację na upalne dni. Wraz z kieliszkiem zimnego, wytrawnego białego wina stanie się małą ucztą, a jako dodatek do pieczonego kurczaka lub jagnięciny – pożywnym obiadem.

Pieczone patisony i krem z fety

Reklama

(4 porcje)

1 kg młodych patisonów

2 łyżki oliwy z oliwek

4 gałązki świeżego tymianku

2 gałązki świeżego rozmarynu

1/2 łyżeczki soli gruboziarnistej

ok. 20 ziarenek zielonego pieprzu

sok z połowy małej cytryny

2 średniej wielkości świeże ogórki

2 łyżki posiekanej świeżej natki pietruszki

1 opakowanie fety (200g) lub innego sera typu śródziemnomorskiego

8 łyżek jogurtu greckiego

2 łyżki świeżego oregano lub koperku (lub mieszanki)

sól i świeżo zmielony pieprz do smaku

oliwa z oliwek, do podania

1 łyżka sezamu

Nagrzewamy piekarnik do 250 °C. Patisony płuczemy i kroimy wzdłuż na pół (jeśli są większe – kroimy wzdłuż na trzy części). Nie obieramy – skórka młodych patisonów jest niezwykle cienka i jadalna. Z gałązek tymianku i rozmarynu obrywamy listki, rozmaryn siekamy na drobno, pieprz rozgniatamy w moźdźieżu. Duże naczynie żaroodporne lub blachę do pieczenia smarujemy oliwą. Przekładamy do naczynia/blachy patisony, oprószamy solą, ziołami i pieprzem. Skrapiamy oliwą z oliwek i dokładnie wszystko mieszamy (najlepiej za pomocą dłoni, wtedy wygodniej będzie nam wmasować przyprawy i tłuszcz w warzywa). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 30 minut lub do czasu, aż patisony zaczną ładnie brązowieć. W połowie pieczenia mieszamy warzywa, aby mieć pewność, że upieką się równomiernie i wszystkie kawałki „podłapią” kolorku.

Reklama

Gdy patisony już się pieką, przygotowujemy krem z fety. Sezam prażymy na suchej patelni, na małym ogniu, od czasu do czasu potrząsając, aż zacznie się rumienić; odstawiamy. Ser kruszymy do miski, rozgniatamy widelcem, dodajemy jogurt i zioła. Wszystko dokładnie mieszamy. Krem nie musi być gładki, jeśli są grudki – to nawet lepiej. Krem będzie miał ciekawą konsystencję i rustykalny wygląd. A poza tym przyjemnie jest podczas jedzenia trafić na taką słoną, serową grudę – rozgryzienie jej razem ze słodkim patisonem będzie miłym zaskoczeniem dla naszych kubków smakowych. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Krem wykładamy na talerz, skrapiamy oliwą z oliwek i posypujemy ziarnami sezamu. Gdy patisony są już gotowe, wyjmujemy je z piekarnika i od razu skrapiamy sokiem z cytryny. Dodajemy ogórki i mieszamy. Ogórki trochę „zwiędną”, ale nadal będą soczyste i chrupiące. Dzięki ciepłu patisonów wchłoną też nieco aromat przypraw. Na koniec przekładamy wszystko na duży półmisek, posypujemy natką pietruszki i podajemy z kremem z fety.

 

Reklama

Marta Karcz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama