Reklama

Psy zabijają zwierzęta w lesie

08/03/2013 10:35

Leśnicy i myśliwi mają problem. W okolicznych lasach grasują psy i zagryzają dziką zwierzynę. O tym problemie pisaliśmy m.in. w artykule „Myśliwi dokarmiają zwierzynę, psy mordują”.
    Zdaniem leśników i myśliwych, to problem stary jak łowiectwo. Zdziczałe czworonogi potrafią niewiele mniej od wilków. Często na wisach gospodarze spuszczają psy z uwięzi, stosując wobec nich zasadę „wyżyw się sam”. Pies gania po polach, a instynkt każe mu tropić zwierza. Więc tropi. Cześć osobników nigdy nie wraca z polowania, przyłącza się napotkanych watah.
    Według danych Polskiego Związku Łowieckiego, w 2012 roku dzikie psy zagryzły ponad 8 tysięcy saren, blisko 1,3 tys. dzików i ponad 250 jeleni. Do takich makabrycznych zdarzeń dochodziło również w szczecineckich lasach. 
    Leśnicy postrzegają problem jako trudny – i przy lekceważeniu przez właścicieli swych powinności wobec czworonogów, trudny do rozwiązania. - Psy powinny być zarejestrowane, nie może być tak, że biegają wolno. Prawo jest prawem, musimy go przestrzegać. Dopóki właściciele czworonogów będą je łamać, dopóty nic się w tej sprawie nie zmieni – mówi „Tematowi” Jarosław Przygodzki, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji lasów państwowych w Szczecinku.
    - Niechlubną tradycją jest wypuszczanie wygłodniałych psów nocą, poza obejście, żeby się „wybiegały” – napisał do redakcji Ferdynand Bejger, leśnik RDLP w Szczecinku.
    - Jest to wygodne rozwiązanie dla ich właściciela, ale powoduje fatalne skutki. W okresie wiosennym psy plądrują wiele gniazd ptaków gnieżdżących się na ziemi, przede wszystkim czajek, skowronków, kuropatw i dzikich kaczek. Wypuszczone psy poszukują pożywienia, polują, a właściwie kłusują na inne zwierzęta. Najczęściej na zające, sarny, muflony i daniele. Właściciel psa nie zdaje sobie często sprawy z tego, że jego poczciwy piesek w lesie potrafi przeistoczyć się w groźnego drapieżnika, gdy zobaczy lub poczuje potencjalną zdobycz. Pojedynczy pies ma niewielkie szanse, aby coś „upolować”, dlatego często kłusuje para psów lub cała wataha. Wówczas jedne z nich spełniają rolę naganki, pozostałe zaczajają się na napędzane zwierzę. Przypadki intensywnego kłusownictwa psów nasilają się okresie przedwiośnia, kiedy dzikie zwierzęta są osłabione po zimie. Na wiosnę ofiarą czworonożnych kłusowników często padają również ciężarne samice, kotne zajęczyce lub sarny. Wtedy za jednym zamachem zabita zostaje matka i niewykocone młode. Jako przykład można przytoczyć zdarzenie skłusowania przez psy sarny rogacza (19.02.br.) na terenie Nadleśnictwa Czarne. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja. (sw)
Foto: Archiwum Nadleśnictwa Czarne.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama