Reklama

Psie szczęście Mietka

30/03/2013 08:19

 

O tragedii Mietka pisaliśmy niespełna dwa miesiące temu ( http://temat.net/aktualnosci/13906/Ktos-wyrzucil-psa-do-smietnika). Pies konał na środku ruchliwej szosy i tylko dzięki natychmiastowej reakcji ludzi, którzy przywieźli go do szczecineckiego schroniska, zwierzak dostał szansę na ocalenie. Niestety, jego stan był agonalny i nikt nie dawał mu większych szans na przeżycie. Pies był skrajnie wychudzony i wyniszczony, cierpiał na niemal całkowity zanik mięśni i nie był w stanie sam ustać na swoich łapach. Jednak dzięki pracy i poświęceniu wielu ludzi Mietek dostał od życia drugą szansę.

Reklama

- Mietek trafił do nas skrajnie wyczerpany i wygłodzony. Po drodze zaliczył kryzys i myśleliśmy, że sie poddał. Przestał jeść i przybierać na wadze. Na szczęście było to chwilowe, odpowiednio dobrane leki wyhamowały chorobę. Po prawie dwóch miesiącach pobytu w schronisku Mietek nie przypomina już tego psa, który trafił do nas 5 lutego. Sami nie do końca wierzyliśmy, że da radę. Wola życia była na szczęście u niego silniejsza. Biorąc jeszcze pod uwagę wiek psa - 14 lat, to jest to prawdziwe zwycięstwo. Nasze i Mietka - mówi Danuta Kadela, szefowa schroniska PGK w Szczecinku. - Dzisiaj Mietek wie, że schronisko to jego nowy dom. Potrafi otworzyć drzwi swojego pokoiku, iść pod drzwi wyjściowe, czekać na ich otwarcie i wyjść sobie na przechadzkę po terenie schroniska. Jak ma już dosyć, wraca pod drzwi i czeka, aby go wpuścić do środka, gdzie sam już idzie do siebie. Raz zapomnieliśmy o tym, że wyszedł na dwór, szukaliśmy go wszędzie, brama była otwarta, już baliśmy sie, że poszedł sobie na spacer poza teren schroniska. Było nerwowo. Okazało sie, że nasz Mietek zmęczył się chodzeniem, nikt go nie wpuścił do środka, więc sam zadbał o siebie. Znaleźliśmy go śpiącego na... kocim fotelu w śmietniku. Spał sobie zadowolony i szczęśliwy, zdziwiony, że go zbudziliśmy i tak się cieszymy.

Dzięki pomocy życzliwych ludzi udało się poznać historię psa. Okazało się również, że tej psiej tragedii można było uniknąć, a winę za taki stan zwierzęcia ponosi człowiek. Kiedyś Mietek nazywał się Maks, miał kochający dom i dbającego o niego swojego pana. Niestety, w lipcu ubiegłego roku jego pan zmarł, a pies trafił pod opiekę jego rodziny. - Pies niestety nie rozumie, dlaczego jego pana już nie ma. Mietkowi brakowało pana i miłości, więc zaczął szukać. Dreptał od sklepu do warsztatu, po znajomych,  chodził wszędzie tam, gdzie kiedyś, w lepszym życiu, chodził razem ze swoim panem. Czasami pies gdzieś znikał i nie było go przez tydzień czy dwa, a kiedy wracał mieszkał znowu przez jakiś czas w domu i znikał ponownie. Później już jednak nie mieszkał w domu, ale w piwnicy, ponieważ był chory, wymiotował i nie było dla niego już miejsca w mieszkaniu – mówiła nam podczas jednej z wcześniejszych rozmów szefowa szczecineckiego schroniska. Od początku tego roku wiele osób zgłaszało do schroniska informacje o wychudzonym bokserze błąkającym się po jednej z podszczecineckich wiosek. Jednak poszukiwania psa przez pracowników schroniska nie przynosiły efektów, a niektórzy mieszkańcy wsi, z której pochodził Mietek, byli zbyt obojętni na jego krzywdę, aby od razu zareagować i pomóc zwierzęciu. Kiedy znaleziony na drodze Mietek został przywieziony do schroniska, a  do mediów trafiła informacja o psie, odnaleźli się właściciele zwierzaka, przyjechali i chcieli odzyskać psa. Jednak szefowa schroniska odmówiła jego wydania, ponieważ ówcześni właściciele nie zapewniali mu odpowiedniej opieki. Finalnie rodzina właściciela psa zrzekła się praw do niego. - Nie będę kierowała sprawy do prokuratury o znęcanie się nad psem, bo winni jesteśmy wszyscy. My, ludzie, jesteśmy winni, bo jesteśmy obojętni na krzywdę wielu takich Mietków. Jesteśmy winni, bo jesteśmy obojętni – dodała we wcześniejszej rozmowie Danuta Kadela. 

Reklama

Ta smutna historia, dzięki pracy i pomocy wielu ludzi, a przede wszystkim pracownikom schroniska i ludziom, którzy zabrali go z drogi, ma jednak swój szczęśliwy finał. Mietek, po blisko dwóch miesiącach walki o życie, powoli dochodzi do siebie i codziennie pokazuje swoja wielką wolę życia. 

- Mietek wie, że schronisko to jego dom i nigdzie już stąd nie pójdzie, bo tu jest bezpieczny. Jest to również dowód na to, że stary pies też się przyzwyczai do nowych warunków. Wystarczy odrobinę ciepła i miłości – dodaje nasza rozmówczyni.(mg)

Reklama

 

Foto: Schronisko w Szczecinku

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama