Kiedy dookoła wszystko drożeje, liczy się każdy grosz. Doskonale wiedzą o tym wszyscy, którzy starają się zaoszczędzić na domowych rachunkach. Niekiedy domowy budżet może nieco podratować kontrolowanie np. zużycia wody. Mimo że okresowo odbywają się odczyty wodomierzy i rozsyłane są rachunki, na których przedstawiony jest bilans wskazań wodomierzy, domownicy bardzo często sami dokonują pomiarów, sprawdzając i zapisując, przykładowo raz w miesiącu, ile metrów wody zostało zużyte na pranie, zmywanie czy codzienną toaletę. Równie często okazuje się jednak, że sporządzanie tego typu notatek jest po prostu zbędne. Okazuje się bowiem, że próbujący zaoszczędzić mieszkaniec otrzymuje wezwanie do zapłaty za tzw. wyrównanie. Różnica pomiędzy stanem domowego licznika a wodomierzem głównym nierzadko przyprawia o dreszcze i ból głowy.
Z prośbą o interwencję w podobnej sprawie zgłosiła się do naszej redakcji mieszkanka bloku wielorodzinnego na os. Zachód. Naszą Czytelniczkę wyraźnie zbulwersował fakt, że spółdzielnia mieszkaniowa dołożyła do jej rachunku dopłatę w wysokości 91 zł. Wszystko przez wspomnianą różnicę wskazań wodomierzy - głównego oraz tego, który znajduje się w lokalu naszej Czytelniczki.
- Mieszkam z tylko mężem - zaznaczyła nasza rozmówczyni (dane do wiadomości redakcji). - Zmywam oszczędnie. Pranie również robię dopiero wtedy, kiedy uzbiera mi się pełna pralka posegregowanych kolorami rzeczy. Ze względu na swoją niepełnosprawność z wanny nie korzystam, bo najzwyczajniej w świecie do niej nie wejdę. Zużycie wody mam takie, jak pokazują moje liczniki. Spisuję to sobie co miesiąc. Nie rozumiem więc, skąd tak duża dopłata? Dodatkowo muszę zapłacić 91 zł. To dla mnie - osoby, która liczy każdy grosz, olbrzymia suma. Obliczyłam, że muszę dopłacić taką kwotę, jakbym zużyła dodatkowo ponad 8 metrów wody! Zgodzę się, że zgodnie ze stanem głównego licznika, gdzieś mogą „uciec” dwa, trzy metry, ale nie osiem. To już jest przesada!
- Kiedy nikt nie miał wodomierzy, było źle. Teraz, kiedy wszyscy mają liczniki, wymyślili jakieś normy i różnice. Że są jakieś przecieki - niby. To są tylko sposoby, aby ludzi w butelkę nabić - twierdzi nasza rozmówczyni. Po czym dodaje: - Mój blok jest czteroklatkowy. Dwie klatki rozliczają oddzielnie od dwóch pozostałych. I co dziwne, obie pary klatek otrzymują zupełnie inne rachunki. W spółdzielni mówią, że widocznie woda gdzieś ucieka albo ktoś kradnie wodę. Jeżeli tak, to przecież można jakoś sprawdzić liczniki, na których powinno być widać, czy ktoś oszukuje na wodzie, czy nie.
- Przyczyn powstawania różnic pomiędzy stanem głównego licznika a stanem licznika lokatorskich wodomierzy jest wiele - tłumaczył Tomasz Gabriel, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Szczecinku. - Po pierwsze, każde urządzenie ma pewną klasę dokładności. Poza tym, przyczyną mogą być również pewne ubytki wody, niezamierzone lub niezlokalizowane. O co chodzi? Każdy w mieszkaniu posiada szereg urządzeń, które działają tak, jak chcą. Lokatorowi wydaje się, że zużywa mało wody, że jest oszczędny, ale efekt jest zupełnie inny. Przy małym poborze wody zdarzają się też pewne formy oszukiwania. Lokator może, np. nabrać pewną ilość wody przez dłuższy okres czasu i wodomierz nie zliczy nic. Natomiast, jeśli to się zliczy z pięćdziesięciu mieszkań, to wtedy wodomierz główny to zarejestruje. Abstrahuję już od tego, że ktoś nielegalnie pobiera wodę. Takie sytuacje również mogą się zdarzyć.
Wiceprezes spółdzielni w rozmowie z „Tematem” zapewnił, że jeśli są jakiekolwiek podejrzenia niewłaściwego użytkowania wodomierzy, jest to sprawdzane. Choć z drugiej strony, nie wszystkie przypadki można dokładnie sprawdzić. Powód? Wszystkie liczniki są odczytywane, ale zdarza się, że nie ma sposobu monitorowania, jak wodomierze są instalowane.
A jak wyliczana jest różnica pomiędzy wynikiem wodomierza głównego a wodomierzem indywidualnym? - Ta różnica jest proporcjonalna do zużycia wody przez poszczególne mieszkania. Jeśli ktoś dużo zużywa wody, wówczas ten udział jest większy. Jeśli ktoś natomiast w ogóle nie zużywa wody, ponieważ np. wyjechał na dłuższy czas, to wówczas ta różnica jest u takiej osoby minimalna - wyjaśnia nasz rozmówca.
- Mamy wodomierze standardowe, innych nie możemy stosować - dodaje. - Są one legalizowane. Co pięć lat musimy je wymieniać, ponieważ okres legalizacji jest ściśle przestrzegany. Wodomierz, tak jak każde inne urządzenie, ma pewną trwałość. W początkowym okresie jest ono sprawne w 100 procentach, ale potem, po upływie dwóch, czterech lat ta sprawność może lekko spadać. Jeśli odchylenia pomiędzy tym, co pokazuje wodomierz w mieszkaniu, a tym, co można odczytać z wodomierza głównego, są poniżej 10 procent, to mieszczą się w standardach. Jeśli natomiast te 10 procent zostanie przekroczone, zlecamy badanie wodomierzy do PWiK. W rozliczeniu za 2012 rok mamy 4 takie przypadki. Co ważne, na te odchylenia ma również wpływ moment odczytu wodomierza. Jeśli odczyt z wodomierza głównego następuje dwa, trzy dni od odczytu wodomierza w mieszkaniu , odchylenia mogą być większe.
- Ponieważ w naszej spółdzielni w tym roku upływa okres legalizacji wodomierzy, przymierzamy się do wymiany wszystkich urządzeń - zapewnia wiceprezes T. Gabriel. - Będą to wodomierze, które będą miały możliwość zdalnego odczytu radiowego. Wymiana ta powinna w przyszłości zminimalizować czynniki występujących błędów. (sz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ZLIKWIDOWAĆ SZSM TA KOMUNISTYCZNA JEDNOSTKA WYMYŚLONA W PRL-U MA SIĘ CAŁKIEM DOBRZE ZE ZBIERANYCH HARACZY OD LOKATORÓW MYŚLĘ ŻE "WSPÓLNOTY" BYŁYBY 1000 X LEPSZE.
Ja mieszkam w kamienicy 7 mieszkań i mam rocznie 600 zł dopłat. Inne wspólnoty mają podobnie. Tak więc to nie chodzi tylko o spółdzielnie, ale o ustawę napisaną pod wodociągi w całej Polsce. A skąd wiadomo że to PWiK nie robi nas w konia. Gadałem z pracownikiem PWiK i mówił że taka sytułacja jest wszędzie. Zaklęte koło. Odkąd PwiK założyła swoje gówniane wodomierze na wejściu do budynku to się zaczęły szopki.Też mnie wkurza dopłata w/g zużycia. Ja się rozliczam z PWiK bezpośrednio i mam taki sam problem.
domagamy sie sprawdzenia instalacji wodociagowej w mieszkaniach pod kątem prawidłowego podłączenia do wodomierzy. podejrzewam, że są lokatorzy, którzy mają porobione obejścia wodomierzy. Odpowiedź pracowników była zawsze negatywna, rzekomo nie wolno zrobić tego typu kontroli.Ja płacę ponad 300 za ubytki wody rocznie. W tej sytuacji nie widzę potrzeby instalowania wodomierzy w mieszkaniach, ponieważ i tak płacę nie wiadomo za co. Mam wrażenie, że urzędnicy, którzy otrzymują wynagrodzenie z pieniędzy lokatorów, mają w nosie lokatorów.
wyjątkowo bzdurne tłumaczenie ,nie kradnę wody,często jestem u córki poza Szczecinkiem i nie wiem dlaczego mam płacić za nie udolność Spółdzielni.Licznik pod kontrolą Spółdzielni,ale co się dziwić-robią z nami co chcą.
odchylenia wg producenta to 0,00005 Panie Prezesie bzdyry Pan wygaduje, oszukujecie nas lokatorów na wszystkim. A skoro sa takie duże ubytki to weźcie się doroboty i zweryfikujcie co jest ich powodem, a nie tylko kawkę popijacie i gazetki czytacie
Witam , ja tez sie przyłączam do tego protestu , u mnie jest to niedopłata 336 zł.Też mieszkam na osiedlu Zachód.Oczywiście w spółdzielni nic nie wyjaśniłam , zawsze tłumaczą się tak samo.
Co ten wiceprezes za bzdury opowiada.Ubytki niekontrolowane,jak sa gdzies przecieki to odpowiedzialnosc ma ponosic spoldzielnia,a nie lokator.To jest nabijanie ludzi w butelke,za cos czego nie zuzylem mam placic-smiechu warte-po to zamontowano lokatorom liczniki,zeby placili za to co zuzyja,a twierdzenie,ze liczniki nie sa dokladne to wina tez spoldzielni,po co badziewie zakladaja.Jak ktos nielegalnie wode pobiera,to znaczy,ze ktos inny ma za to placic-kupa smiechu.Jakby mi sie takie cos przydazylo,to bym sie spotkal ze spoldzielnia w sadzie.
WITAM TEZ SIĘ PRZYŁĄCZAM DO TEGO PROTESTU. JA MAM NIEDOPŁATY 200ZŁ GDZIE W TAMTYM ROKU TEZ MIAŁAM PRAWIE TAKI PONIEWAŻ STRATY NA BUDYNKU BYŁY WIELKI. GDYBY NIE TE STRATY NIE MIAŁA BYM NIEDOPŁATY. MY Z MĘŻEM ZGŁASZALIŚMY JUŻ 2LATA TEMU SPRZECIW DO SPÓŁDZIELNI MIELI TO WYJAŚNIĆ JA WIDAĆ DO DZIŚ TO NIE JEST WYJAŚNIONE.PEWNIE NIE TYLKO JA SIĘ PODPISZE POD TYM ARTYKUŁEM ZNAM OSOBY KTÓRE TEZ MAJA NIEDOPŁATY SPOWODOWANE STRATAMI NA BUDYNKU
[komentarz usunięty przez użytkownika]
ZLIKWIDOWAĆ SZSM TA KOMUNISTYCZNA JEDNOSTKA WYMYŚLONA W PRL-U MA SIĘ CAŁKIEM DOBRZE ZE ZBIERANYCH HARACZY OD LOKATORÓW MYŚLĘ ŻE "WSPÓLNOTY" BYŁYBY 1000 X LEPSZE.
Ja mieszkam w kamienicy 7 mieszkań i mam rocznie 600 zł dopłat. Inne wspólnoty mają podobnie. Tak więc to nie chodzi tylko o spółdzielnie, ale o ustawę napisaną pod wodociągi w całej Polsce. A skąd wiadomo że to PWiK nie robi nas w konia. Gadałem z pracownikiem PWiK i mówił że taka sytułacja jest wszędzie. Zaklęte koło. Odkąd PwiK założyła swoje gówniane wodomierze na wejściu do budynku to się zaczęły szopki.Też mnie wkurza dopłata w/g zużycia. Ja się rozliczam z PWiK bezpośrednio i mam taki sam problem.
domagamy sie sprawdzenia instalacji wodociagowej w mieszkaniach pod kątem prawidłowego podłączenia do wodomierzy. podejrzewam, że są lokatorzy, którzy mają porobione obejścia wodomierzy. Odpowiedź pracowników była zawsze negatywna, rzekomo nie wolno zrobić tego typu kontroli.Ja płacę ponad 300 za ubytki wody rocznie. W tej sytuacji nie widzę potrzeby instalowania wodomierzy w mieszkaniach, ponieważ i tak płacę nie wiadomo za co. Mam wrażenie, że urzędnicy, którzy otrzymują wynagrodzenie z pieniędzy lokatorów, mają w nosie lokatorów.