Zgodnie z postanowieniem Rady Miasta, w 2013 r. mieszkańcy Szczecinka zapłacą wyższy podatek od nieruchomości. Choć to dopiero początek roku, wspomniane podwyżki już odczuwają szczecineccy przedsiębiorcy. Rozpiętość wzrostu stawek, z którymi muszą sobie poradzić właściciele lokalnych firm, jest różna. Nowe, podwyższone opłaty najbardziej jednak dotknęły tych, których miejscem zarobkowania są nieruchomości o stosunkowo dużym metrażu. Przedsiębiorcy jednogłośnie wskazują, że wzrost podatków jest dla nich niemałym problemem. Przekonują, że nie są w stanie poradzić sobie z koniecznością ponoszenia dodatkowych kosztów. Ostrzegają przed zamykaniem lokalnych biznesów i wzrostem bezrobocia. Z kolei burmistrz Jerzy Hardie-Douglas odpiera te zarzuty i argumentuje, że ustalona przez RM wysokość podatków od nieruchomości jest dla przedsiębiorstw bezpieczna i że nie przekracza ogłoszonych przez Ministerstwo Finansów maksymalnych stawek.
Czy rzeczywiście ustalone przez Radę Miasta progi podatkowe spowodują, że rok 2013 dla wielu szczecineckich przedsiębiorców będzie tym, w którym przyjdzie im zamknąć swoją działalność?
- Wydaję mi się że burmistrz przesadził z wysokością podatku od nieruchomości – tak swój list do redakcji rozpoczyna właścicielka jednej ze szczecineckich firm (dane do wiadomości redakcji). - Od tej decyzji będę się odwoływać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Koszalinie. (…) Zasadniczo o wysokości podatków i opłat lokalnych decydują poszczególne rady gmin, z tym, że opłaty te są ograniczone stawkami maksymalnymi, które uchwala Minister Finansów. Dodatkowo, w odniesieniu do podatku od nieruchomości za grunt, rada gminy może różnicować wysokość stawek dla poszczególnych rodzajów przedmiotów opodatkowania, uwzględniając w szczególności lokalizację, rodzaj prowadzonej działalności, rodzaj zabudowy, przeznaczenie i sposób wykorzystywania gruntu. Zgodnie z obwieszczeniem Ministra finansów w sprawie górnych stawek kwotowych podatków i opłat lokalnych w 2013r., maksymalne stawki podatku od nieruchomości wzrosną o 4 procent, a więc o wielkość inflacji. W zeszłym roku zapłaciłam podatek od nieruchomości w wysokości 392 zł. Obecnie dostałam decyzję o wysokości 662 zł. To jest wzrost o 68,8 procent. Nie wiem, czy nasz urząd opiera się na innych przepisach?
O tym, że ostatnie podwyżki podatku od nieruchomości, są zbyt radykalne, przekonany jest również inny przedsiębiorca. – Trzeba się odwoływać – przekonuje, prosząc o anonimowość, właściciel szczecineckiej firmy produkcyjnej. – W przypadku mojej firmy wspomniany podatek podniósł się o 22 procent. Wcale nie jest on taki „nieodczuwalny”, jak wcześniej mówiono. Jestem lokalnym patriotą i naprawdę rozumiem, że miasto chce się rozwijać. Tylko dlaczego kosztem przedsiębiorców, którzy dzisiaj i tak nie mają przecież łatwo. Niech podatki będą jednolite dla wszystkich mieszkańców. Dlaczego przeciętny Kowalski czy urzędnik nie płaci takich samych podatków, jak my?
- W swojej firmie zatrudniam na stałe 11 osób, nie jest to branża sezonowa. Kilka lat temu zainwestowałem w nieruchomość. Na adaptację tego pomieszczenia trzeba było przeznaczyć sporo pieniędzy. Halę, o której mowa, modernizuję już trzeci rok, bez żadnej pomocy ze strony Urzędu Miasta. I do tego jeszcze ta podwyżka… Rozumiem podniesienie podatku o 2, 3, 4 procent. To mogłoby być jeszcze jakoś uzasadnione. Ale o 22 procent? Na jakiej podstawie? Koszty nieruchomości spadły. Żadnych ulg podatkowych dotąd nie było. Jeśli jest ustawa, która na to pozwala, musi być tam zapis, który mówi, w jakich przypadkach takie drastyczne podwyżki można wprowadzić.
- Do tej pory podatek od nieruchomości kosztował mnie roczne 11 tys. zł – dodaje nasz rozmówca. - Teraz mam do zapłaty ponad 15 tys. zł. To są naprawdę odczuwalne pieniądze. Pojawiła się obawa, że ktoś w mojej firmie będzie musiał stracić pracę. W tej chwili rozważam również przeniesienie swojej działalności do gminy, w której podatki są niższe. Wiem, że nie jestem sam. Nam, przedsiębiorcom ta podwyżka dała dużo do myślenia. Może gdybyśmy się zebrali i razem wyrazili swój sprzeciw, odniosłoby to jakiś skutek? Apeluję do wszystkich, aby się spotkać i coś z tym problemem zrobić. Może warto zacząć zbierać podpisy? Jeżeli nic nie zrobimy, to co dalej? Planowałem rozwój firmy, ale zastanawiam się, czy to ma sens w miejscu, w którym podatki są tak wysokie.
O to, co było przyczyną podniesienia podatków od nieruchomości, zapytaliśmy burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa. – Uchwalone przez Radę Miasta podatki są na poziomie określonym przez Ministerstwo Finansów – powiedział burmistrz. - Prawo pozwala na pewne odstępstwa od podanych przez resort stawek. Kiedy miasto mogło sobie na to pozwolić, podatki od nieruchomości były niższe. Doszło jednak do sytuacji, w której dochody miasta przestały się bilansować. Gdybyśmy w żaden sposób nie zareagowali, w 2014 roku Szczecinek nie mógłby zaciągać kredytów i korzystać z pomocy Unii Europejskiej. Priorytetem dla nas jest to, żebyśmy mogli się rozwijać. Pieniądze pozyskiwane z podatków od nieruchomości wracają do mieszkańców choćby w postaci rozmaitych inwestycji. Osoby, które krytykują wzrost tych podatków, często nie zauważają ilości przedsięwzięć zrealizowanych na terenie miasta.
Nasz rozmówca zaakcentował, że źródła dochodów miasta są ograniczone. Jest ich niewiele, a do najważniejszych należy właśnie wspomniany podatek. – Istotnym sposobem na zwiększenie dochodów miasta było podniesienie podatku od nieruchomości – zaznaczył Jerzy Hardie-Douglas. – Rocznie generuje on wpływ do miejskiego budżetu rzędu 23 mln zł. Drugą, nieco większą pozycją jest nasz udział w podatku od osób fizycznych. To około 24 mln zł rocznie. I to praktycznie wszystko. Ponieważ sprzedaż mienia idzie nie najlepiej i z powodu braku inwestorów w strefie ekonomicznej, stanęliśmy przed koniecznością podwyższenia podatku od nieruchomości. Innej drogi nie mamy.
- Zanim podnieśliśmy podatki, przeanalizowaliśmy, jak odbije się to na kondycji przedsiębiorstw – zapewnia nasz rozmówca. – Od jednego ze szczecineckich ekonomistów, który również przez opozycję jest uznawany za osobę wiarygodną, otrzymałem ekspertyzę. Odniósł się on m.in. do firmy, w której pracuje i w której jest dyrektorem finansowym. Jego firma ponosi koszty rzędu 48 mln zł rocznie. Podatek od nieruchomości stanowi 0,33 procent tych kosztów. Wzrost podatku, który w tym przypadku zwiększyłby się o ok. 18 tys. zł rocznie, nie wpłynie w żaden znaczący sposób na kondycję wspomnianej firmy. Oczywiście, wzrost kosztów będzie się wiązał z wielkością danego przedsiębiorstwa. Będzie on zależny od kosztów uzyskania przychodów. Ale w żadnej firmie koszty związane ze zwiększeniem podatku od nieruchomości nie będą znaczące. Każdy człowiek, który ma wydać pieniądze na podatki, złości się. Myślę, że podobnie jest z przedsiębiorcami. Pieniądze, które będą musieli wydać na podatek od nieruchomości, woleliby pewnie przeznaczyć na inne cele, np. konsumpcyjne.
Jerzy Hardie-Douglas nie obawia się, że wzrost podatku od nieruchomości wpłynie na zwiększenie bezrobocia i że szczecineckie firmy będą z miasta „uciekać”: - Absolutnie się tego nie boję. To jest demagogia. Podatek od nieruchomości jest pokaźnym źródłem dochodów miasta, ale nie ze względu na jego wysokość, tylko - powszechność. Wszystkie firmy, osoby fizyczne, mieszkańcy – słowem, każdy płaci podatek od nieruchomości. Dopiero zsumowany daje taki duży przychód. Raz jeszcze powtórzę, jeśli ten podatek zostanie zestawiony ze wszystkimi wydatkami, które ponosi właściciel firmy, okaże się, że jest to znikomy procent wszystkich kosztów działalności gospodarczej. Naprawdę, nie ma to dla firm aż tak dużego znaczenia. Wydaje mi się, że nie ma o co kruszyć kopii.
Czy w tej sprawie można wypracować jakiś kompromis? Kwestia wysokości podatków od nieruchomości wydaje się zamknięta. Mimo to, w najbliższym czasie burmistrz zamierza się spotkać z lokalnymi przedsiębiorcami, aby omówić ten problem. - 22 lutego, w piątek w Hotelu Zieliński spotykam się z wszystkimi właścicielami firm w Szczecinku. Będziemy rozmawiać o kondycji miasta oraz podatkach o nieruchomości. Przygotowałem na ten temat specjalne wystąpienie. Poza tym, będziemy mówili o możliwościach inwestowania, o pomocy de minimis, która jest stosowana w mieście; o walorach inwestowania w strefie ekonomicznej, o targach zagranicznych, w których można uczestniczyć, a także o tym, że nie wszystkie, naszym zdaniem, atrakcyjne formy pomocy są przez właścicieli firm wykorzystywane. Chcemy m.in. pokazać, w jaki sposób można zaprezentować swoją działalność, np. w Chinach.
- Nie uchylam się od rozmowy z przedsiębiorcami, choć uważam, że protestowanie, odwoływanie się czy zbieranie podpisów - to nie najlepszy pomysł – spuentował burmistrz. - O wprowadzeniu podwyżek podatku zadecydowali już radni. Nie należy się również nastawiać, że w najbliższych latach ten podatek ulegnie obniżeniu. Możemy rozmawiać o różnych formach pomocy i ulgach, natomiast temat stawek podatku od nieruchomości uważam za zamknięty. (sz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii. A jeśli Ci się one nie podobają, to ich nie czytaj, tym bardziej, jeśli nie rozumiesz co ich autor ma na myśli.
i nie wracaj. Może za granicą w końcu ruszysz do pracy, zamiast wylewać frustracje na forum.
Pozostawić PO i cały ten "po_datkowy" i "polityczny" SYF poza sobą i wyjechać poza Polskę... Tutaj nadchodzą dni straszne - jak w Afryce gdy zachodni kapitał niszczył i przejmował państwa...
Pan burmistrz nie miał nigdy doswiadczeń zwiazanych z działalnoscia gospodarczą więc trudno nawet z nim dyskutować.Niestety w kraju tez rządzą osoby które się na tym nie znają wcale albo tylko z teorii i mamy tego skutki w postaci zrujnowania miejsc pracy i niespotykanej w historii emigracji za chlebem którą zawdzięczamy robotnikom z Solidarności którzy doprowadzili do tego że nie mamy już nawet tych miejsc pracy które stworzono za PRL-u .Jedno co tylko wzrasta to podatki i ceny a staniał tylko zasiłek pogrzebowy i gdzie jest ta Solidarnośc co wychodziła na ulice bo cukier podrozał o 2 zł w ciągu 10 lat.
Podobne hasło było w kampanii wyborczej PO. uważam że Pan burmistrz bzdury wypowiada, że podwyższenie podatków nie odbije się ujemnie na działalności przedsiębiorstw. A stwierdzenie że lepiej wydać kasę na podatki a nie konsumpcję to totalna bzdura. Aktualnie ograniczony jest popyt na towary, aby pokryć podwyżkę trzeba albo podwyższyć cenę, albo zwiększyć ilość sprzedawanego towaru... Jeśli przeznaczę pieniądze na podatki, a nie popyt, podetnę sobie gałąź na której siedzę, nie tylko ja, bo miasto też. od lat w zasadzie nie widać ruchu w strefie ekonomicznej a normalne jest to, że jak ktoś będzie mógł, to pójdzie tam gdzie taniej. Pewnie jeszcze coś napiszę pod tym artykułem, bo temat jest głęboki, a podwyższanie podatków i innych opłat to na razie jedyne co się funduje.
Każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii. A jeśli Ci się one nie podobają, to ich nie czytaj, tym bardziej, jeśli nie rozumiesz co ich autor ma na myśli.
i nie wracaj. Może za granicą w końcu ruszysz do pracy, zamiast wylewać frustracje na forum.
Pozostawić PO i cały ten "po_datkowy" i "polityczny" SYF poza sobą i wyjechać poza Polskę... Tutaj nadchodzą dni straszne - jak w Afryce gdy zachodni kapitał niszczył i przejmował państwa...