Reklama

Pieczone pomidory "Giulietta"

11/09/2013 13:03

Pomidor jaki jest, wiemy chyba wszyscy. Pierwsze, co przychodzi nam do głowy, to „czerwony” i „okrągły”. Ale jeśli będąc na targowisku rozejrzymy się dookoła, zauważymy że pomidor wcale taki skromny nie jest i lubi przybierać różne kształty, zmieniać kolory, występować w skórce cienkiej i delikatnej, lub grubej i czasami kostropatej. Są pomidory malinowe – faliste i blado-różowe; są pomidorki czereśniowe – malutkie i niezwykle słodkie; można też znaleźć „bawole serca” – duże, mięsiste, o nerkowatym kształcie; są też pomidory podłużne, o romantycznej nazwie „Giulietta”. Ostatnio dostałam też na naszym targowisku pomidory żółte i wcale nie były niedojrzałe – taki ich urok. A jeśli pozwolimy im jeszcze dłużej wygrzewać się na słonecznym parapecie – mogą być słodsze niż ich czerwoni pobratymcy. Miłośnicy pomidorów zapewne polubią je wszystkie, ale i zauważą, jak różne każdy z gatunków może mieć zastosowanie w kuchni. 

„Malinowe” są przepyszne jako dodatek do kanapek – gruby plaster na razowym chlebie suto okraszonym masłem i solą to jedna z lepszych letnich przekąsek. Czereśniowe nadają się do sałatek, gdyż nie mają zbyt dużo miąższu, dzięki czemu nie rozpadają się i sałatki wyglądają schludnie. W „bawole serca” ma się po prostu ochotę wgryźć i pozwolić sokom spłynąć wzdłuż podbródka i aż po łokcie. Są tak smaczne, że wybaczy im się plamy na koszulce. Z kolei „Giulietty” wspaniale nadają się do gotowania. Otrzymamy z nich gęste, wyraziste w smaku przeciery o cudnej karmazynowej czerwieni. Sprawdzą się też w szybkich sosach do makaronu – nie posiadają zbyt wiele „luźnego” miąższu, przeważa tzw. masa sucha, dzięki czemu nie trzeba dusić pomidorów w nieskończoność, aby pozbyć się nadmiaru wody. Pestek też nie mają zbyt wielu – nic nam nie będzie więc w zębach trzeszczeć. 

Reklama

„Giulietty” wspaniale nadają się również do pieczenia. Odpowiednio doprawione solą, cukrem i octem balsamicznym i wstawione do słabo nagrzanego piekarnika na ok. 2 godziny zmienią się w pyszne, podsuszone pomidory o smaku słodko – kwaśnym. Można jeszcze dodać nieco chilli, żeby było pikantniej, i ziół, np. oregano i bazylię, żeby na chwilę przenieść nasze kubki smakowe do Włoch. Pieczone pomidory można zajadać w kanapkach, podać jako dodatek do dania głównego, zwłaszcza pieczonych ryb lub jeść jako przekąskę w towarzystwie koziego twarożku lub oprószone świeżo startym Parmezanem.

Słodko – kwaśne pieczone pomidory Giuletta

Reklama

(4 porcje jako dodatek do głównego dania)

6 pomidorów „Giulietta”

ok. 1 łyżeczki soli gruboziarnistej

ok. 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu

ok. 1/4 łyżeczki rozkruszonej, suszonej papryczki chilli

1 łyżeczka suszonego oregano

1 łyżka brązowego cukru

1 łyżka octu balsamicznego

3 łyżki oliwy z oliwek 

garść świeżych liści bazylii

 

Piekarnik nagrzewamy do 140°C. Pomidory przekrawamy wzdłuż na pół i przekładamy do naczynia żaroodpornego układając je przekrojoną częścią do góry. Oprószamy pomidory solą, pieprzem, papryczką chilli, cukrem i oregano. Na końcu skrapiamy octem balsamicznym i oliwą z oliwek. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 2 godziny. Bazylię siekamy na bardzo drobno, aż uzyskamy coś na rodzaj pasty. Po wyjęciu pomidorów z piekarnika, nakładamy bazylię łyżeczką lub nożem na wierzch i delikatnie rozsmarowujemy po powierzchni tak, aby jak największa część pomidora „wchłonęła” aromat ziół. Jeśli podajemy na ciepło, odczekajmy ok 10 minut, aż soki w pomidorach nieco się „uspokoją” i zgęstnieją.

Reklama

Marta Karcz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama