Reklama

Nie zaszczepię, ponieważ...

23/05/2014 15:56

Artykuł „Jak szczepimy się w Szczecinku”(http://temat.net/aktualnosci/18332/Jak-szczepimy-sie-w-Szczecinku), który można było przeczytać na łamach internetowego wydania „Tematu”, wywołał gorącą dyskusję wśród zwolenników i przeciwników podawania szczepień ochronnych dzieciom. Szczepić, czy nie? - to pytanie zadaliśmy osobom o różnych od siebie poglądach. Czy zalecane szczepienia są groźne dla zdrowia?

Nie zaszczepię, ponieważ...

Zdaniem Beaty Pik, mamy dwójki dzieci, nie wszystkie szczepionki są dla najmłodszych korzystne. Według naszej rozmówczyni, rodzice nie są należycie informowani o możliwych powikłaniach poszczepiennych. Nie mają też wyboru: za niezaszczepienie dziecka są straszeni karą finansową.

Reklama

- Kiedy decydujemy się na podanie szczepionki, lekarze nie mówią nam, jakie mogą wystąpić skutki uboczne – mówi Beata Pik. - Gdy pewnego razu poprosiłam lekarza o ulotkę, a także o podanie podstawowych informacji o szczepionce i o możliwym odczynie poszczepiennym, zostałam zwyczajnie zbyta. Zamiast konkretów usłyszałam tylko, że po szczepieniu dziecko może mieć najwyżej mały ślad na nóżce lub zgrubienie, które można rozmasować. No i że może gorączkować i być trochę bardziej marudne. 

- Było inaczej. Po zaszczepieniu wycofanym Euvaxem dziecko dostało krzyku mózgowego. Przez dwa dni bez przerwy przeraźliwie płakało. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje i co mamy robić. Byliśmy załamani. Bezradnie patrzyliśmy, jak dziecko cierpi. Lekarze nie potrafili powiedzieć nam, dlaczego nasze dziecko tak się zachowuje. Nikt nie chciał połączyć tego płaczu z wcześniejszym podaniem szczepionki.

Reklama

Jak zaznaczyła nasza rozmówczyni, przypadków niepożądanych reakcji poszczepiennych jest znacznie więcej. Biegunki, drgawki, porażenia kończyn zdarzają się częściej, niż pokazują to statystyki. Nikt nie chce jednak takich niechcianych odczynów raportować.

- Moja córka po każdym szczepieniu miała zapalenie oskrzeli. Raz rozwinęło się przez to zapalenie płuc. Poza tym, za każdym razem walczymy z atopowym zapaleniem skóry. Pojawiły się też objawy ze spektrum autyzmu. Dziecko po szczepieniu było lekko wycofane, stukało główką o meble... Takie zachowanie nas zaniepokoiło, ale lekarz uznał, że to normalne dla wieku dziecięcego. Na szczęście wszystko trwało tylko przez chwilę. Lekarze nie chcą słyszeć o NOP, czyli o niepożądanych odczynach poszczepiennych. Mają tylko obowiązek, aby nas na szczepionki namawiać. Nakręcają w ten sposób biznes farmakologiczny.  

Reklama

- Jakby tego było mało, nikt nie informuje rodziców, co mają robić, kiedy szczepionka, którą zaszczepiono dziecko, zostanie nagle wycofana z obiegu – dodaje pani Beata. - Takie rzeczy zdarzają się coraz częściej. Niestety, moje dzieci też zostały zaszczepione wycofaną później szczepionką. Poszłam do przychodni, chcąc zasięgnąć jakichś informacji, ale powiedziano mi, że to niemożliwe, że takich szczepionek nie było. Pokazałam książeczkę zdrowia, w której zapisano numer i serię wycofanej szczepionki. Dopiero to wywołało poruszenie. 

Pani Beata przekonuje, że warto być świadomym tego, z czego składają się szczepionki. Zdaniem naszej rozmówczyni, zawierają wiele szkodliwych substancji, takich jak rtęć, aluminium, czy... kurze białko i szczątki abortowanych dzieci. - Dlaczego wprowadzamy do krwiobiegu malutkich dzieci obce DNA? Dlaczego o tych truciznach nie słyszymy. A później wszyscy są zdziwieni, że dziecko jest alergikiem – zaznacza pani Beata.

Reklama

- Jednym z adiuwantów, czyli substancji dodawanych do szczepionek, jest olej arachidowy. To przez niego moja córka ma alergię. Wystarczy ją dotknąć orzeszkiem ziemnym, a jej buzia wygląda tak, jakby była pokąsana przez komary. W rodzinie nie ma żadnych alergii na nic, a dwoje dzieci nagle to silne alergiczki. 

- Lekarze nas straszą epidemią, ale to też nieprawda – mówi dalej. - Nie ma żadnego ryzyka epidemii. Jeśli dziś pojawiają się takie choroby, jak polio, to jest to efekt podawania szczepień. Badania krwi pokazują, że osoby, które zachorowały ostatnio na tę chorobę, zostały zaatakowane przez wirusa podanego w szczepionce. Odra, świnka, różyczka, ospa wietrzna, grypa, gruźlica krztusiec - to choroby, które wcale nie są aż tak groźne, że trzeba się na nie szczepić. Podanie szczepionki nie gwarantuje, że ktoś nie zachoruje. Mąż i córka odchorowali krztusiec. Lekarze nawet tego nie rozpoznali. 

Reklama

- Według mnie, szczepienia powinny być dobrowolne i nie powinno się pociągać osób, które nie chcą zaszczepić dzieci do odpowiedzialności. Powinno się zrezygnować z podawania szczepień z tiomersalem; z podawania noworodkom szczepień WZW B i BCG. Po co tak małemu dziecku, które dopiero co zaczyna mierzyć się z różnymi bakteriami, podawać tego typu szczepionki? Poza tym powinno się też, tak jak w innych krajach, zrezygnować ze szczepionki krztuścowej pełnokomórkowej albo zrezygnować z podawania więcej niż trzech szczepionek w jednym dniu. To zbyt duże obciążenie dla dziecka. Powinno być znacznie więcej informacji. Powinien także funkcjonować rzetelny rejestr powikłań poszczepiennych. 

Co na to lekarz?

Reklama

O odniesienie się do argumentów pani Beaty poprosiliśmy lekarza pediatrę, Andrzeja Łysiaka. Jak można się było spodziewać, jest on zupełnie odmiennego zdania, co nasza rozmówczyni. Jego zdaniem, w ostatnich latach nasiliła się aktywność ruchów antyszczepionkowych. Widać to w gabinetach lekarskich zajmujących się szczepieniami ochronnymi.

Skutkuje to nieznacznym (na szczęście) spadkiem odsetka szczepionych dzieci, a także pojawianiem się chorób dotychczas uznanych za zwalczone – podkreśla Andrzej Łysiak. - Przede wszystkim myślę tu o krztuścu (kokluszu), odrze, różyczce, polio. Argumentacja, jaką szermują przeciwnicy szczepień, jest pozbawiona podstaw naukowych, a opiera się jedynie na przekonaniach powstałych po błędnej analizie faktów.  

Reklama

- Jednym z głównych argumentów przeciwko szczepieniom jest obecność w składzie szczepionek substancji konserwujących, chroniących szczepionkę przed wtórnym zakażeniem – kontynuuje lekarz. - Sztandarową substancją obarczoną odpowiedzialnością za niepożądane odczyny poszczepienne, a w szczególności za powstawanie autyzmu, jest tiomersal. W roku 2009 opublikowano wyniki 10-letnich badań, które jednoznacznie stwierdzają, że tiomersal jest składnikiem bezpiecznym i nie wywołuje zwiększonego prawdopodobieństwa wystąpienia autyzmu u dzieci. 

Zdaniem Andrzeja Łysiaka, winnym opinii, że to szczepionki wywołują autyzm, jest dr Andrew Wakefield: - Już kilka lata temu został on przez Brytyjską Komisję Medyczną wykreślony z rejestru lekarzy. Mimo to, nie brakuje osób wierzących w zależność występowania autyzmu od obecności tiomersalu w składzie szczepionek. Komisja uznała wtedy, że badania doktora Wakefielda były nieetyczne, nieuczciwe i niegodne wykonywanej przez niego profesji, która przecież opiera się na społecznym zaufaniu. Wakefield oszukał ludzi, zmanipulował swoje doświadczenia. Co więcej, jego badania zostały przeprowadzone na zlecenie firm produkujących szczepionki bez tiomersalu w składzie, co nosiło znamiona działalności korporacyjnej, o która są posądzani przez ruchy antyszczepionkowe wszyscy lekarze zalecający szczepienia.

Reklama

Według naszego rozmówcy, ilość i szkodliwość substancji występujących w szczepionkach jest na tyle nikła, że nie są one w stanie wywołać istotnych ujemnych reakcji organizmu. Jak przekonuje Andrzej Łysiak, niewielka ilość odczynów poszczepiennych (zdaniem rozmówcy - coraz mniejsza) jest bardzo małą przeciwwagą dla korzyści płynących ze zmniejszenia ilości zachorowań na choroby zakaźne, a co za tym idzie - dla zmniejszenia śmiertelności w populacji dziecięcej. 

- To właśnie fakt wprowadzenia powszechnych szczepień ochronnych stanowił niegdyś najbardziej znaczący element postępu w ochronie zdrowia i życia – tłumaczy Andrzej Łysiak. Należy jedynie ubolewać, że obecnie stosunkowo wysokie ceny szczepionek powstrzymują przed jeszcze pełniejszym ich wykorzystaniem. 

Reklama

Jak zaznacza pediatra, przeciwnicy szczepień mylą się, jeśli chodzi o odpowiedzialność za ewentualne epidemie. Mówi Andrzej Łysiak: - Od zwolenników unikania szczepień możemy często usłyszeć, że niepodawanie szczepionek nie spowoduje rozwoju epidemii groźnych chorób. Nic bardziej błędnego. Coraz więcej jest doniesień o miejscowych epidemiach odry, krztuśca, różyczki. Należy przy tym zauważyć, że konsekwencje nieszczepienia są groźne przede wszystkim dla osobników niezaszczepionych. Można powiedzieć, że dzieci przeciwników szczepień są „karane” za przekonania rodziców. Zachorowanie niemowlęcia nieszczepionego przeciwko krztuścowi na tą chorobę bywa bezpośrednią przyczyna zgonu. Podobnie jest z zakażeniami Hemophilusem czy polio. Zmniejszenie ilości szczepień przeciwko tężcowi skutkować będzie zachorowaniami w wyniku zetknięcia z tymi bakteriami, których po prostu nie da się wyeliminować ze środowiska naturalnego. 

Reklama

- Jestem ciekaw, jak zachowają się rodzice dziecka które zostało pogryzione przez zwierzę bez wątpienia chore na wściekliznę – dodaje lekarz pediatra i puentuje: - Czy także będą rozważać stopień ryzyka wystąpienia autyzmu czy szkodliwość adiuwantów? Czy zgodzą się na naturalny bieg zdarzeń, czy zrezygnują ze szczepienia w imię głoszonych poglądów? (red)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    sloneczko - niezalogowany 2014-05-25 00:29:02

    Mogę prosić o info na mail czego się Pani dowiedziała na wizycie? będę wdzięczna, mail w komentarzu wyżej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    bb17 - niezalogowany 2014-05-24 23:15:48

    są szczepionki acelularne,niby bezpieczne.Czytam o nich teraz,bo np na tężec chciałabym córkę zaszczepić..małe dziecko,wiadomo,wszędzie wejdzie,chwila nieuwagi...głębsza rana i może być problem.Ospę,różyczkę mamy odchorowane ,jak będę na wizycie u naszej neurolog zapytam ją o te acelularne,mam do kobiety zaufanie.Jedyny specjalista,ktory rozumie mnie od samego początku,nie lekceważy ani jednej uwagi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sloneczko - niezalogowany 2014-05-24 21:55:02

    no tak co się dziwić aluminium, rtęć swoje zrobią. Pełnokomórkowa na krztusiec powinna być wycofana. Prawda jest taka że każda szczepionka obciąża układ nerwowy przez te swoje wspaniałe adiuwanty. Szkoda że mamy są takie obojętne na NOPy i traktują je tak lekkomyślnie nie zgłaszając do lekarza i nie walczą o wpisanie do książeczki. Że tak bezmyślnie wierzą w każde słowo że tak ma być, że to normalne, że przejdzie z wiekiem itp.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama