Zgodnie z rządowym planem, w 2014 roku obowiązek szkolny obejmie maluchy urodzone w pierwszym półroczu 2008 r. Samorządy dwoją się i troją, aby szkoły na ten moment były jak najlepiej przygotowane. Mimo to, wielu rodziców nadal ma wątpliwości: nie są pewni, czy ich pociechy są gotowe, by o rok wcześniej rozpocząć naukę.
Rodzice, którzy najbardziej obawiają się o przyszłość sześciolatków, chcieliby referendum, w którym społeczeństwo mogłoby odpowiedzieć na pytanie, czy jesteś „za” lub „przeciw” pomysłowi, polegającemu na wprowadzeniu obowiązku szkolnego sześciolatków. Zrzeszeni w akcji „Ratuj Maluchy” od wielu miesięcy w całej Polsce zbierają podpisy za organizacją referendum. Do Sejmu trafiło już blisko milion podpisów. Akcję tę popierają rodzice zarówno z dużych miast, jak i z małych miejscowości. Także ze Szczecinka.
O tym, czy szczecineckie szkoły są gotowe do przyjęcia sześciolatków, już wielokrotnie informowaliśmy. Teraz postanowiliśmy sprawdzić, jak rodzice maluchów ze Szczecinka podchodzą do planów reformy nauczania sześciolatków. Zapytaliśmy też, jak wygląda przygotowanie naszych dzieci do pójścia do szkoły.
Ruch „Ratuj maluchy” narodził się, ponieważ wielu rodziców sześciolatków uważa, że reforma nie jest dobrym pomysłem, a szkoły wcale nie są należycie przygotowane na przyjęcie młodszych dzieci. Organizatorzy akcji, chcieliby m.in., aby na ten temat w referendum mogło się wypowiedzieć całe społeczeństwo. W większości polskich miast powstały centra koordynujące akcję i punkty, w których poszczególni mieszkańcy mogli złożyć swój podpis jej poparcia. W Szczecinku lokalnym koordynatorem akcji została Magdalena Lubczyk. Jak przyznaje, decyzję o zaangażowaniu się w zbieranie podpisów podjęła, ponieważ sama jest mamą kilkuletnich dzieci.
- Jestem mamą i widzę, że obowiązek szkolny dla sześciolatków wcale nie jest dobrym pomysłem - wyjawia nasza rozmówczyni. - Sześcioletnie dzieci wcale nie są gotowe, aby się uczyć i tyle czasu spędzać w szkolnej ławce albo żeby dźwigać ciężki plecak. Dlatego postanowiłam przyłączyć się do akcji. W sumie udało mi się zebrać około 200 podpisów rodziców, którym również nie podoba się pomysł reformy. Z tego, co wiem, nie byłam w mieście jedyną osobą, która takie podpisy zbierała.
Ile podpisów w akcji „Ratuj Maluchy” zebrano w Szczecinku? Jak podają na swojej stronie internetowej organizatorzy przedsięwzięcia, od marca do 19 czerwca z naszego miasta napłynęło 1234 podpisów. Co ważne, akcja jeszcze się nie zakończyła.
Czy rodzice maluchów faktycznie mają obawy do niepokoju? Odpowiedź na pytanie, czy dzieci sześcioletnie są gotowe, aby rozpocząć naukę w szkole, dają badania przesiewowe organizowane prze specjalistów. W Szczecinku tego typu badania przeprowadziła Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna.
- Akcja „Sześciolatek w szkole” prowadzona była w dość szerokim zasięgu: naszymi działaniami objęliśmy dzieci ze Szczecinka, a także dzieci z całego powiatu - informuje Dorota Patkowska, dyrektor poradni. - Wiadomość o możliwości przeprowadzenia badań była rozesłana do wszystkich przedszkoli i szkół, w których są klasy zerowe. Większość placówek przystąpiła do tej akcji. Prowadziliśmy badania z zakresu psychoedukacji rodziców, nauczycieli oraz badania przesiewowe logopedyczne dzieci z rocznika 2007. Prowadziliśmy również badania przesiewowe dojrzałości szkolnej rocznika 2007.
- Liczba zgłoszeń przeszła nasze oczekiwania - dodaje dyrektor. - Do badań zgłosiło się 86 dzieci z rocznika 2007 i 2006. W wyniku tych badań 11 dzieci uzyskało zaświadczenie o gotowości do podjęcia nauki w szkole.
Jak poinformowała nasza rozmówczyni, testy, które zostały przeprowadzone wśród dzieci nie były zbyt trudne. Co ważne, badały one nie tzw. umiejętności szkolne, ale np. funkcje słuchowe i wzrokowe dzieci, rozwój poznawczy czy lateralizację. Oznacza to, że badania nie wykazywały, czy dziecko potrafi np. czytać, pisać albo liczyć, lecz, czy ma odpowiednie umiejętności, które są niezbędne do podjęcia nauki w klasie pierwszej. Podczas badań słabo wypadła grafomotoryka dzieci. Słaby poziom osiągnęła również gotowość emocjonalna sześciolatków do pójścia do szkoły.
Czy to wszystko oznacza, że nasze dzieci nie są jeszcze gotowe do tego, żeby pójść do szkoły? Mówi Dorota Patkowska: - Warto pamiętać, że my przebadaliśmy dzieci rodziców, którzy mieli wątpliwości, czy posłać dziecko do szkoły.
- Badania, które przedstawia Ministerstwo Edukacji Narodowej, zostały przeprowadzone na populacji dzieci, które są w tej chwili w trzeciej klasie. Wyniki tych badań pokazują, że dzieci dobrze radzą sobie w nauce czytania i pisania. Osiągają też bardzo dobre wyniki w nauce i nie odstają od rocznika, który poszedł do szkoły normalnie. Trzeba wiedzieć o tym, że były to wybrane, najlepsze dzieci. To były dzieci rodziców, którzy uważali, że ich pociechy rozwijają się ponad przeciętną i że mogą pójść do szkoły o rok wcześniej. Porównywanie wybranej grupy dzieci do całej populacji z danego rocznika nie daje miarodajnych wyników. Oprócz dzieci wybitnych, są też jeszcze dzieci przeciętne i słabe.
Zdaniem dyrektor, nasze szkoły są dobrze przygotowane do przyjęcia sześciolatków. - Organy prowadzące zrobiły wszystko, co jest możliwe, żeby młodsze dzieci mogły pójść do szkoły - dodaje dyrektor. - Moim zdaniem, rodzice powinni mieć jednak wybór. Pewnym kompromisem jest to, co teraz zostało zaproponowane, czyli że do szkoły pójdą dzieci urodzone do czerwca. Jest to odwzorowanie modelu zachodniego. Choć trzeba pamiętać, że w krajach Europy Zachodniej proces przygotowania dzieci do nauki w szkole wygląda zupełnie inaczej... (sz)
foto: sxc.hu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze