Pogoda tego lata dopisała. Ostatnie dni były tak upalne, że aż żal było spędzać wolny czas w mieście, z dala od jeziora czy morza. O tym, jak wiele osób postanowiło wybrać się w miniony weekend właśnie nad morze, można się było przekonać, obserwując zakorkowaną krajową „jedenastkę” albo – wybierając się w okolice dworca szczecineckiego PKS. Tam już od wczesnych godzin porannych gromadził się tłum ludzi, którzy chcieli ochłodzić się nad Bałtykiem. Niestety, mimo uruchomionych przez przedsiębiorstwo nowych, bezpośrednich kursów Szczecinek – Mielno – Unieście, nie każdemu pasażerowi dane było do autobusu kursującego nad morze wsiąść. Dlaczego?
Wszystko opisała nasza Czytelniczka, pani Monika: - W minioną sobotę postanowiłam wybrać się z moją 4-letnią córeczką nad morze, gdyż "podobno" PKS uruchomił bezpośrednią linię nad morze. Na dworcu byłam już o godzinie 7.00 rano, a w kolejce czekało ponad 50 osób. Na miejsce podjechał mały busik i zabrał tylko 20 osób. Pozostali mieli czekać na autobusy, które akurat będą jechały przez Szczecinek i zabiorą nas do Koszalina. To jakaś kpina. Dyspozytor z dworca PKS poinformował nas, że 20 lipca sytuacja była podobna i informował on o tym prezesa PKS, ale jak widać, nie przyniosło to żadnych rezultatów.
- Po co PKS reklamuje linie, które nie są w stanie zabrać więcej niż 20 osób, a pozostałym ludziom, którzy czekają na dworcu z małymi dziećmi, każe radzić sobie na własną rękę? Bardzo proszę, abyście zainterweniowali w tej sprawie – kończy swój list pani Monika.
Problem doskonale zna Włodzimierz Tosik, prezes PKS w Szczecinku. Jego zdaniem, sytuacja jest złożona. Co więcej, choć ze względów finansowych na razie niewiele w tej sprawie można zmienić, szczecinecki PKS będzie robić wszystko, aby spełnić oczekiwania podróżnych ze Szczecinka.
- Wiem, że nie wszyscy, którzy by chcieli, mogą z naszych nowych kursów nad morze skorzystać, – mówi „Tematowi” prezes PKS, Włodzimierz Tosik. – To jest ogromny problem, nad którym ubolewam. W miniony weekend zainteresowanie nowymi kursami nad Bałtyk było tak duże, że nie każdy zmieścił się do autobusu. Dochodziło do sytuacji, gdzie ktoś z rodziny, która planowała wycieczkę do Mielna, musiał z tej wyprawy zrezygnować. Za to wszystko chciałbym naszych pasażerów jak najmocniej przeprosić.
- Zdaję sobie sprawę, że 20 osób, które mogą wsiąść do autobusu, to zaledwie połowa wszystkich chętnych – dodaje nasz rozmówca. – Tak ogromne zainteresowanie nowymi kursami utrzymuje się jednak tylko w czasie weekendów. W pozostałe dni bus, który podstawiamy, zupełnie wystarcza. Jest to pojazd z klimatyzacją. Innego na tej trasie latem sobie nie wyobrażam. Przy tak wysokich temperaturach brak klimatyzacji byłby mało komfortowy, a na dodatek ktoś mógłby zasłabnąć.
Jak wyjawił prezes, wszystko rozbija się o czynnik ekonomiczny. Mały bus pali średnio 13 l/100 km paliwa. Duży z działającą dodatkowo klimatyzacją – ok. 30 l/100 km. – Wykorzystywanie na trasie dużych autobusów to zbyt duży koszt. Jednak ze względu na tak ogromne zainteresowanie pasażerów, w najbliższy weekend na trasę Szczecinek – Mielno – Unieście wyjedzie wyjątkowo duży autobus, który powinien pomieścić wszystkich podróżujących – zapewnia Włodzimierz Tosik. (red)
foto: sxc.hu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
tak to jest jeżeli zwalnia się ludzi z doświadczeniem....
Nowy prezes (ani chybi wygrał konkurs- brawo!!!...), i takie wpadki na "dzień dobry": jakim problemem byłoby podstawienie drugiego, trzeciego, kolejnego MIKROBUSU (słowo "bus" w języku polskim nie istnieje, o czym chyba niestety nie wie pan prezes...)? Telefon od kierowcy pełnego mikrobusu sprzed dworca PKP- i następny podjeżdża za chwilę: wystarczy organizacja, której zabrakło. Za czasów kierownictwa Romana S. byłoby to nie do pomyślenia!
Prezes PKS nie umie liczyc-bus pali mniej,ale i mniej osob zabiera czyli sa mniesze wplywy za bilety,duzy autobus pali wiecej,ale wiecej osob nim podrozuje i wieksze sa wplywy z biletow.
a może warto pomyśleć o przedsprzedaży biletów
W PRL-u liczył się człowiek a teraz tylko zysk.A może zlikwidować Rady nadzorcze i obnizyć pensje prezesom ,
tak to jest jeżeli zwalnia się ludzi z doświadczeniem....
Nowy prezes (ani chybi wygrał konkurs- brawo!!!...), i takie wpadki na "dzień dobry": jakim problemem byłoby podstawienie drugiego, trzeciego, kolejnego MIKROBUSU (słowo "bus" w języku polskim nie istnieje, o czym chyba niestety nie wie pan prezes...)? Telefon od kierowcy pełnego mikrobusu sprzed dworca PKP- i następny podjeżdża za chwilę: wystarczy organizacja, której zabrakło. Za czasów kierownictwa Romana S. byłoby to nie do pomyślenia!
Prezes PKS nie umie liczyc-bus pali mniej,ale i mniej osob zabiera czyli sa mniesze wplywy za bilety,duzy autobus pali wiecej,ale wiecej osob nim podrozuje i wieksze sa wplywy z biletow.