Oświata w powiecie szczecineckim coraz bardziej odczuwa negatywne skutki niżu demograficznego. Aby rozwiązać problem malejącej z roku na rok liczby młodzieży w szkołach ponadgimnazjalnych, zdecydowano się na przeprowadzenie reorganizacji sieci szkół. Miała ona doprowadzić do połączenia czterech placówek w dwa zespoły: Zespołu Szkół nr 2 oraz ZS nr 6, a także ZS nr 5 z ZS nr 3.
Pomysł ten wywołał wiele wątpliwości. Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestowali m.in. nauczyciele ZS nr 6. Kwestia łączenia szkół miała być rozpatrywana na sesji Rady Powiatu jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Później sprawę tę odłożono w czasie – do stycznia. Wszystko wskazuje na to, że do wspomnianego połączenia szkół jednak w ogóle nie dojdzie. Z pomysłu zrezygnowano. Dlaczego?
- Po protestach, które miały miejsce w ZS nr 6, postanowiliśmy tę koncepcję w szkołach jeszcze raz skonsultować – tłumaczy wicestarosta Marek Kotschy. – Przypomnę, że wszystkie placówki oprócz ZS nr 6 zgodziły się na połączenie szkół. Była to jednak zgoda na połączenie czterech szkół, a nie tylko dwóch, jak później zaproponowano. Aby zachować autonomiczność placówek, spotkaliśmy się z nimi jeszcze raz.
Zgodnie ze słowami naszego rozmówcy, dodatkowym argumentem, który przemawiał za tym, by od pomysłu łączenia szkół jednak odstąpić, były wątpliwości prawne. – Ustawa o systemie oświaty pozwala na łączenie szkół, ale tylko tych o różnym typie – zaznacza wicestarosta. – W związku z tym zaczęły pojawiać się wątpliwości, że podjęta w tej sprawie uchwała Rady Powiatu mogłaby zostać przez wojewodę uchylona.
Jak przypomniał Marek Kotschy, powiat, przystępując do wprowadzenia zmian w szkolnictwie, brał pod uwagę dwa rozwiązania, które pozwoliłyby rozwiązać kwestię niżu demograficznego. Pierwszym było wspomniane łączenie szkół. Drugim – likwidacja.
– Skoro pierwsze rozwiązanie odpada, zostało drugie. Na chwilę obecną likwidacja którejkolwiek ze szkół wydaje się jednak niemożliwa. Nie może być bowiem tak, że jedna szkoła będzie przepełniona, a inna będzie stała pusta. Do likwidacji także trzeba podejść racjonalnie. Może nastąpi za dwa, trzy lata, a może okaże się, że też nie będzie potrzebna. Może też być tak, że już po tegorocznym naborze będziemy musieli jakąś szkołę zamknąć. Wszystko zależy od tego, ile klas zostanie utworzonych we wrześniu w poszczególnych placówkach – przekonuje M. Kotschy.
Nasz rozmówca odpiera zarzuty, że sprawa jest tylko odwlekana w czasie, a powiat chowa głowę w piasek. – Według mnie, idziemy jak najbardziej demokratyczną drogą zmian – podkreśla. – Coraz większa liczba osób, w tym nauczycieli dostrzega problem niżu demograficznego. Zanim podejmiemy ostateczne kroki, chcemy jednak wspólnie spróbować różnych rozwiązań. Rozstrzygnięciem tego problemu mogłaby być reforma szkolnictwa zawodowego, która umożliwia szkołom otwarcie się na kształcenie dorosłych. Sęk w tym, że pracodawców ubywa, a przez to chętnych osób do takiego kształcenia jest coraz mniej.
- Na najbliższej sesji Rady Powiatu, która odbędzie się 31 stycznia, radni zapoznają się z informacją dyrektorów szkół odnośnie tego, jakie dana szkoła podejmie kroki, aby poradzić sobie ze skutkami niżu – dodaje nasz rozmówca. – Odbędzie się też dyskusja o tym, jak odnaleźć się w rzeczywistości, w której liczba uczniów w szkołach znacząco spada. (sz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze