Marzenia, ciężka praca i wytrwałość w dążeniu do celu – tylko tyle, a może aż tyle, jest niezbędne, aby osiągnąć życiowy sukces. Okazuje się, że w drodze do tego, żeby być najlepszym, niepełnosprawność wcale nie musi być przeszkodą. Świadczą o tym osiągnięcia Sebastiana Kwiatkowskiego z Parsęcka. Sebastian, mimo iż od dziecka zmaga się ze swoją niepełnosprawnością, zdobył tytuły: mistrza Polski i Europy w lekkoatletyce. Zakwalifikował się również do udziału w 22 Letnich Igrzyskach Olimpijskich Głuchych, które odbędą się w tym roku w Sofii.
Sebastian uczy się w trzeciej klasie gimnazjum w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Sławnie. – Syn trenuje już ponad 6 lat – wyjawił „Tematowi” tata młodego sportowca, Andrzej Kwiatkowski. – Sport nie jest jednak jego jedyną pasją. Sebastian świetnie odnajduje się też w pantomimie. Interesuje się również informatyką i fotografią. Syn dobrze sobie radzi, odkąd pod swoje skrzydła wzięła go pani Renata Pietruszka. Starował w rozmaitych zawodach lekkoatletycznych, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Jego sukcesy i mistrzowskie tytuły zaowocowały tym, że został powołany do kadry narodowej. W marcu, kiedy tylko wróci z mistrzostw w Spale, pojedzie do Lublina, gdzie otrzyma oficjalne powołanie do kadry narodowej, zostanie poddany badaniom lekarskim oraz zapozna się z dalszymi procedurami związanymi z powołaniem do kadry. Jesteśmy w stałym kontakcie z panem Andrzejem Juniewiczem, który także zaczął trenować Sebastiana. Wiadomo, syn musi się teraz porządnie przygotować. Igrzyska to już nie przelewki.
Nasz rozmówca nie ukrywa swojej dumy z sukcesów Sebastiana. – Jestem naprawdę bardzo dumny – podkreśla. – W 2010 roku zmarła mama Sebastiana. Chociaż było ciężko, syn się nie załamał. Odnalazł się w sporcie. Poświęcił się temu, w czym dobrze się czuje i może stąd tak rewelacyjne wyniki. Cieszę się, że Sebastian ma swoją pasję, wie, czego chce i że nie muszę się martwić, że skończy np. pod budką z piwem.
Co w przyszłości planuje robić Sebastian? – Wszystko wskazuje na to, że po ukończeniu gimnazjum syn stąd wyjedzie – wyjawia nasz rozmówca. – W pobliżu nie ma bowiem żadnej szkoły, która rozwijałaby zainteresowania Sebastiana, takie jak informatyka czy fotografia. Tu mógłby się uczyć w kierunku krawiec, cukiernik albo kucharz. A w Warszawie, do której się wybiera, ma znacznie więcej możliwości. Chciałbym, żeby syn poszedł w tym kierunku, który go naprawdę interesuje. Chciałbym, żeby w przyszłości nie robił tego, co musi, ale to, co kocha. (sz)
foto: Sebastian (z prawej) otrzymuje nagrodę za osiągnięcia z rąk starosty, Krzysztofa Lisa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze