Reklama

Marzena Góra: Dzień dobry, jest zimno

24/01/2013 11:03

Zima podobno znów nas zaskoczyła. Kto jest zaskoczony ręka w górę! Bo ja osobiście, szczerze mówiąc, specjalnie zszokowana nie jestem. Zwłaszcza, że zimę oglądam co roku i ta tegoroczna też jakiegoś szczególnego wrażenia na mnie nie zrobiła. Mało tego, jeszcze nie tak dawno, kiedy „zaskoczyły” nas upały (no bo kto to widział, żeby latem było ciepło?!), po paru dniach każdy zimy wypatrywał. Wiadomo - wszystko, byleby żar z nieba udaru nam nie zafundował. A może zwyczajnie musimy sobie ponarzekać, bo taką mamy mentalność, a jak nie ma na co narzekać, to zawsze można pomarudzić na pogodę. Temat od wieków zawsze aktualny i nie raz ratujący mało pomysłowych rozmówców. I gdzie bym nie była, w sklepie, na ulicy czy w autobusie wszyscy zgodnie komunikują, że zimno. A przecież w tym kraju jest mnóstwo o wiele bardziej interesujących powodów do marudzenia. Bo to, że narzekać lubimy i mamy to niejako w genach zapisane, widać gołym okiem, więc nie ma się co wypierać. A że czasami na politykę czy religię w pewnym towarzystwie ujadać nie wypada, to nic innego, jak ta niewdzięczna pogoda jedynie nam zostaje.
I jakby tak się bliżej temu przyjrzeć, to może się okazać, że nijak nam w tym temacie dogodzić nie da rady. Zimą, wiadomo, marudzimy, że zimno i z utęsknieniem oczekujemy wiosny. Niestety wiosna też nam humoru specjalnie nie poprawia, bo przecież mogłoby być jeszcze cieplej. Tylko że lato też nas nie ratuje, bo upał, bo pot, bo robale i mogłaby być jesień - chłodniej, romantyczniej i z kolorowymi listkami. A no niestety też nie! Bo jesienią jest przecież szaro, buro i morko, a zamiast tego deszczu to mógłby nam biały puch z nieba spadać... I chyba śmiało mogę wysnuć tezę, że przeciętnemu Polakowi jeszcze trudniej jest dogodzić niż najbardziej wymagającej babie.
Ewentualnie problem tkwi gdzie indziej i to nie aura zaokienna, a element zaskoczenia odgrywa tu kluczową rolę. Bo my może zwyczajnie bardzo lubimy niespodzianki i tak bardzo chcemy być zaskakiwani, że nawet oczywiste rzeczy podświadomie wypieramy, dzięki czemu te cykliczne zjawiska pogodowe robią na nas wrażenie. Ale był czas się przyzwyczaić! Ja sama przez lat dwadzieścia (ekhm) parę, istnienie i występowanie w przyrodzie zimy do wiadomości przyjęłam - najpewniej dlatego, że za niespodziankami nie przepadam. A poza tym, no nie oszukujmy się, taka zima to nie zima... O prawdziwej zimie to ja jedynie mogę od swoich rodziców czegoś się dowiedzieć, kiedy ze 30 lat temu zaspy sięgały im po pas, woda w rurach zamarzała, a w sklepach nie można było sobie w fasonach i modelach zimowych kurteczek czy bucików przebierać. I to była zima! Ale wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - starsze pokolenia z tej naszej „strasznej” zimy szydzą, a Anglicy, przy dwudziestu centymetrach śniegu, prawie że stan klęski żywiołowej ogłaszają.
W tej naszej zimie to chyba jedynie młodsze dzieciaki jakichś plusów może się dopatrzą. Bo można się poślizgać, poprzewracać, w śniegu potarzać, a na dokładkę jeszcze rodzice ich na sankach wszędzie wożą. Oczywiście jak już niektórzy swoje pociechy w pięć kombinezonów wcisną (na dworze -7 to i nie ma co ryzykować), a że się dzieciak zapoci? No przecież minus siedem jest! I tak sobie myślę, jakie to szczęście, że niektórzy rodzice w czasach teraźniejszych żyją, bo te dwadzieścia lat temu to by im kombinezonów nie starczyło, żeby swoje dziecko przed mrozem ochronić.
A żeby następnym razem marudzenia już nie słuchać, to muszę wszystkich uprzedzić, choć pewnie co niektórym niespodziankę zepsuję, że za rok znowu będzie zima i przez trzy kolejne pory roku mamy czas na to, żeby się z tym pogodzić.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama