Mandat to nic przyjemnego. Wie o tym wielu mieszkańców Szczecinka, którzy w ostatnim czasie mieli do czynienia z tego typu karą. Zgodnie z informacją Najwyższej Izby Kontroli, w Polsce nie udaje się wyegzekwować aż trzydziestu procent należności za mandaty i kary administracyjne. Co roku Skarb Państwa traci z powodu ich przedawnień ponad sto milionów złotych. Kluczowym problemem jest dotarcie do dochodów i majątku osób zalegających z zapłatą. Brakuje też przepisów, które sprawiłyby, że nieuregulowanie grzywny będzie po prostu nieopłacalne. A jak jest u nas?
Jak można przeczytać w najnowszym raporcie z działalności szczecineckiej Straży Miejskiej, który obejmuje pierwsze sześć miesięcy 2013 roku, tylko w I półroczu strażnicy ujawnili 12 361 wykroczeń. Sfinalizowały się one nałożeniem ponad 7 tys. mandatów karnych na łączną kwotę blisko 900 tys. zł. Jednak czy wszystkie nałożone mandaty zostały zapłacone?
Komendant Straży Miejskiej w Szczecinku Grzegorz Grondys uspokaja: zdecydowaną większość mandatów udaje się wyegzekwować. Nie oznacza to jednak, że szczecineccy strażnicy ze ściągnięciem należności nie mają żadnych problemów i że skuteczność windykacji jest nieograniczona.
- Udaje się nam ściągnąć około 90 procent mandatów – zapewnia Grzegorz Grondys. Wbrew pozorom najłatwiej jest wyegzekwować płatność za wykroczenia komunikacyjne, w tym za przekroczenia prędkości ujawnione przez fotoradary. – Te przypadki dotyczą osób, które stać na zapłacenie mandatów. Gorzej jest, na przykład, ze ściąganiem mandatów, które się nakłada za spożywanie alkoholu. Dlaczego? Najczęściej ten problem dotyczy ludzi bezdomnych. A ci, jak wiadomo, nie mają pracy i dochodów, więc nie mogą uiścić zapłaty. Podobnie jest w przypadkach dotyczących młodzieży uczącej się lub studiującej. Wówczas kierujemy wnioski o ukaranie. Nie nakładamy na te osoby mandatu, bo to po prostu nie ma sensu – wyjaśnia nasz rozmówca.
Raport NIK potwierdza: długi za nałożone mandaty najłatwiej ściągnąć od kierowców. Ukarani za nadmierną prędkość kierujący autami, chcąc uniknąć mandatu, starają się anulować płatność lub przynajmniej maksymalnie odwlec ją w czasie. Nie ma tygodnia, aby do szczecineckich strażników miejskich nie napływały podania od kierowców, wyjaśniających, dlaczego nie powinni płacić nałożonego mandatu. Bywa, że wnioski te są dość osobliwe.
- Najbardziej kuriozalne podania to takie, które zostały ściągnięte z Internetu – dodaje komendant. – Ktoś kiedyś, myśląc, że pomoże to innym ludziom, opracował gotowca i umieścił go na stronach internetowych. Ten gotowiec jest nam doskonale znany. Liczy kilka kartek. To prawdziwy elaborat. Ale kierowcy z tego korzystają. Żądają od nas przy okazji różnych wymyślonych rzeczy. To trudno zrozumieć. W Berlinie jest ponad 7 tys. fotoradarów i nikt nawet nie próbuje protestować. U nas na drogach krajowych jest ich dziesięć razy mniej i ludziom ciągle się to nie podoba.
Zdaniem naszego rozmówcy, czynnikiem, który znacząco utrudnia ściągalność mandatów, jest tryb rozpatrywania tego typu spraw przez sądy. Problem tkwi w dowolności interpretacji przepisów i dowodów. Z tej przyczyny wnioski o ukaranie, kierowane przez szczecineckich strażników są często odrzucane.
Ostatnio na skutek zażaleń Straży Miejskiej w Szczecinku Sąd Okręgowy w Koszalinie przyznał rację szczecineckim strażnikom co do zarzutów stawianych postępowaniu Sądu Rejonowego w Szczecinku. Spowodowało to, że ponad 90 spraw, które szczecinecki sąd usiłował odrzucić, zwrócono do dalszego postępowania.
- Sędziowie sądów rozpatrujących w Polsce nasze wnioski o ukaranie powołują się często na przepisy, które już nie istnieją. Nie śledzą bieżących zmian w naszym prawie albo wręcz widać w postępowaniu sądów stronniczość. Procedura odwoławcza jest bardzo długa i wymaga od nas dużej determinacji, ale udaje się w końcowym efekcie wywalczyć oczekiwane przez nas wyroki. Uważam, że dowolność sędziów nie tylko w interpretacji dowodów, ale i dowolność w stosowaniu procedur prawnych, poszła zbyt daleko. Często już nie tylko pomiędzy poszczególnymi sądami są rozbieżności w interpretacji przepisów, ale i pomiędzy poszczególnymi sędziami jednego wydziału. A procedury powinny być przecież jednakowe dla wszystkich sądów.
A za co, oprócz zbyt szybkiej jazdy i powszechnego picia „pod chmurką”, najczęściej nakładane są mandaty? Co roku schemat się powtarza. Na tzw. topie wciąż jest nieprawidłowe parkowanie czy poruszanie się pojazdami w miejscach, w których obowiązuje zakaz ruchu. Mandaty otrzymują też osoby, które nie stosują się do obowiązujących przepisów co do obyczajności publicznej czy w trzymaniu zwierząt. Mandaty otrzymują również rowerzyści. – Najczęstszym przewinieniem rowerzystów jest poruszanie się w miejscach, gdzie jazda rowerami jest zabroniona. Mimo że są odpowiednie znaki, ścieżki rowerowe, niektórzy rowerzyści wciąż jeżdżą sobie, jak chcą. Sami więc narażają się na mandat – dodaje Grzegorz Grondys. (zet)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
w niwmczech tam jak stoja przenosne to na twardym gruncie a nie jak u nas na trawce schodach czy przy ulicy gdzie przejedzie pare tirow az chaty sie trzesa nie porownywac niemiec do naszych nawiedzonych straznikow ktorzy nic nie wiedza o radarach na zachodzie
7. Trzeba się starać zwiększać swoją świadomość prawną, bo w przeciwnym wypadku mimo, że każdy organ państwowy zobowiązany jest w KPA do rzetelnego wyjaśnienia zawiłości prawnych, przy niewiedzy petenta wykorzysta ją chętnie przeciwko niemu. 8. Pragnę zauważyć, że w krajach bardziej cywilizowanych, na przykłady których tak często powołują się nasi urzędnicy ich praca polega przede wszystkim na pomocy obywatelowi, a nie na gnojeniu i łupieniu, dotyczy to nie tylko policji, ale też i urzędów skarbowych itp.
4. Straty budżetu państwa!? kary nie powinny być w ogóle rozpatrywane pod kątem wpływów do budżetu, bo w takim przypadku stają się dla włodarzy celem samym w sobie, a przecież celem powinna być poprawa bezpieczeństwa i porządku publicznego. 5. Artykuł pokazuje tylko punkt widzenia straży miejskiej, nie ma komentarza prawnika, ani nawet rzecznika SR w Szczecinku. 6. Wiele mandatów nakładanych jest niesłusznie - sam kiedyś też przez ślepe zaufanie do organów kontroli przyjąłem mandat ze źle wykonanego pomiaru prędkości, gdzie radar pokazał nie moją prędkość – ręczna iskra – pomiar wykonywany przez policję zza szyby nieoznakowanego samochodu, ok. 600 m od początku tablicy „obszar zabudowany” na kolumnie pojazdów wjeżdżających w obszar, kiedy dowiedziałem się, że ten miernik pokazuje prędkość najszybszego i największego obiektu z pola pomiaru nie było mi do śmiechu bo potwierdziło się to, że jednak jechałem prawidłowo i że daninę zapłaciłem niesłusznie (a to boli podwójnie), a zawsze staram się zwalniać w obszarze zabudowanym ze względu na to, że nie wiadomo co wyskoczy na drogę.
3 zgodnie z art. 126b par. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym „Strażnicy gminni (miejscy) mogą dokonywać na drogach gminnych, powiatowych i wojewódzkich oraz drogach krajowych w obszarze zabudowanym, z wyłączeniem autostrad i dróg ekspresowych, czynności z zakresu kontroli ruchu drogowego z użyciem PRZENOŚNYCH albo ZAINSTALOWANYCH W POJEŹDZIE urządzeń rejestrujących w oznakowanym miejscu i określonym czasie, uzgodnionymi z właściwym miejscowo komendantem powiatowym (miejskim) lub Komendantem Stołecznym Policji.” więc rejestracja prędkości przy użyciu fotoradaru stacjonarnego przy ul. Pilskiej przez straż miejską NIE MA PODSTAWY PRAWNEJ, a przecież organy państwowe mogą działać tylko na podstawie obowiązującego prawa.
1. To, że sąd w Koszalinie zwrócił do ponownego rozpoznania 90% wniosków nie oznacza wcale, że na pewno są zasadne. 2 Powyższe pokazuje, że co najmniej 10% (ZE SKIEROWANYCH DO SĄDU, CZYLI TYLKO TYCH GDZIE KIEROWCY ODMÓWILI PRZYJĘCIA MANDATU!) wniosków o ukaranie zostało odrzuconych zgodnie z prawem (to i tak za dużo, biorąc pod uwagę fakt, że większość kierowców nie dyskutuje i potulnie przyjmuje - często niesłusznie nałożone mandaty), ciekawe ile % z tych przyjętych mandatów byłoby odrzucone przez sąd...
Nie ma to jak rozmowa z przedstawiciele organizacji do spraw walki z bezrobociem (wśród własnych pracowników), która to walka odbywa się kosztem obywateli poprzez karanie za rzeczy, które nikomu nie szkodzą. Za granicą, obojętnie zresztą która picie pod chmurką nikomu nie przeszkadza, zaś w landzie w którym mieszkam (Bawaria) piwo jest traktowane jak środek spożywczy. Co do jazdy samochodem to oczywiście tu jest mnóstwo zarówno autostrad jak i dróg krajowych, gdzie nie stoją cały dzień z radarem tak jak to się dzieje w Szczecinku, gdyż droga krajowa jest po to, żeby się szybko przemieszczać a nie snuć z prędkością ciągnika rolniczego.
w niwmczech tam jak stoja przenosne to na twardym gruncie a nie jak u nas na trawce schodach czy przy ulicy gdzie przejedzie pare tirow az chaty sie trzesa nie porownywac niemiec do naszych nawiedzonych straznikow ktorzy nic nie wiedza o radarach na zachodzie
7. Trzeba się starać zwiększać swoją świadomość prawną, bo w przeciwnym wypadku mimo, że każdy organ państwowy zobowiązany jest w KPA do rzetelnego wyjaśnienia zawiłości prawnych, przy niewiedzy petenta wykorzysta ją chętnie przeciwko niemu. 8. Pragnę zauważyć, że w krajach bardziej cywilizowanych, na przykłady których tak często powołują się nasi urzędnicy ich praca polega przede wszystkim na pomocy obywatelowi, a nie na gnojeniu i łupieniu, dotyczy to nie tylko policji, ale też i urzędów skarbowych itp.
4. Straty budżetu państwa!? kary nie powinny być w ogóle rozpatrywane pod kątem wpływów do budżetu, bo w takim przypadku stają się dla włodarzy celem samym w sobie, a przecież celem powinna być poprawa bezpieczeństwa i porządku publicznego. 5. Artykuł pokazuje tylko punkt widzenia straży miejskiej, nie ma komentarza prawnika, ani nawet rzecznika SR w Szczecinku. 6. Wiele mandatów nakładanych jest niesłusznie - sam kiedyś też przez ślepe zaufanie do organów kontroli przyjąłem mandat ze źle wykonanego pomiaru prędkości, gdzie radar pokazał nie moją prędkość – ręczna iskra – pomiar wykonywany przez policję zza szyby nieoznakowanego samochodu, ok. 600 m od początku tablicy „obszar zabudowany” na kolumnie pojazdów wjeżdżających w obszar, kiedy dowiedziałem się, że ten miernik pokazuje prędkość najszybszego i największego obiektu z pola pomiaru nie było mi do śmiechu bo potwierdziło się to, że jednak jechałem prawidłowo i że daninę zapłaciłem niesłusznie (a to boli podwójnie), a zawsze staram się zwalniać w obszarze zabudowanym ze względu na to, że nie wiadomo co wyskoczy na drogę.