Reklama

Maciej Gaca: O Zenku co gratisów nie chce

26/09/2013 09:38

Za oknem na razie mamy złotą, polską jesień, o czym wyczerpująco i dość zawile pisałem tydzień temu. Niestety, choć pora z bogactwem kojarzyć się niektórym może z pogodą dla bogaczy nie ma nic wspólnego. A jak kto chce cieplej życie wieść, musi koszta takich fanaberii ponosić osobiście w ciepłe rejony świata się udając. Ja jako emeryt ciepełko lubiący, spacerki – tak ważne dla zdrowia mego – uskuteczniać postanowiłem, wyłącznie w czasie gdy słońce wysoko na niebie. W domu kaloryfery już ciepłe, więc nie przejmuje się zapowiedziami przewidywaczy pogodowych różnistych, co to długą i mroźną zimą straszą. Nasi natomiast górale póki co milczą i chrustu po lasach nie zbierają, a i telewizyjne synoptyki paniki jak dotąd nie sieją. Będzie co ma być – mówi ślubna, a ja od lat wielu szczerze wierzę, że ona wie, co mówi. Choć... mój znajomy, właściciel domku jednorodzinnego (nie mylić z willą), w pocie czoła rąbie drwa i pracowicie w pokaźne stosy na swej posesji je układa. Ale zapewnia przy tym, że nie czyni tego bynajmniej i wcale, bo zimę ostrą czuje, tylko dlatego..., iż drewno w prezencie (czyli za friko) od zaprzyjaźnionego leśnika dostał. A głupi byłby, gdyby nie wziął jak dają i to za darmo.

Uspokojony zapewnieniem o braku mroźnych wizji znajomego, rozmyślaniom żem się oddał w temacie darmochy wszelakiej... Bo ciągle słyszę, że tu dają, tam dają gratisy i prezenty... I tak się zastanawiam, czy ja wiarę z wiekiem w dobroć straciłem ludzką, czy może mądrości jakowejś nabrałem, czy jednak na głupka wychodzę i to leśnego na dodatek – jakoś bowiem tak mam, że jak dają, to ja nie biorę. Dla przykładu – nie mam kominka ani pieca, ani nawet kozy, więc drewna – choćby za 0 zł - bym nie wziął. Ale pokusy czyhają na mnie i na próbę wytrwałość mą wystawiają nieprzerwanie. Telefon w tym temacie prawie nie milknie i kilka razy w tygodniu otrzymuję propozycje niezwykle korzystne, np.: darmowe badania (serca, nerek, oczu, stawów), diagnozy, bezpłatne próbki leków, suplementów diety, o Boże i jeszcze więcej. I  te co to proponują to żadne oszusty czy cyrkowce, ale profesjonaliści i rzetelne firmy zresztą. A ja, mimo że własnemu zdrowiu nie żałuję niczego, jak jakaś nakręcona katarynka nic, ino na okrągło mówię: nie, nie, nie. Dręczy mię jednak rzecz następująca – czy aby rozsądne postępowanie moje jest?

Reklama

Może uraz mi został po tym, gdy ze dwa lata temu moją Ślubną podkusiło i zaproszenie na darmowe badanie serca przyjęła i się na nie udała. No i kobitę zdziwko tam, na tej wizycie chwyciło, bo owszem, badania profesjonalne się odbyły, ale tylko kilku wybrańców się na nie załapało, a cała reszta, w tym ona, mogła wysłuchać krzepiącego i wielce pouczającego wykładu w temacie – jak dbać o ten organ należy. A na dodatek zakupienie niezbędnych dla niej absolutnie leków, o których mówiono – zaproponowano. Albo wtedy, gdy szwagier mój Mietek darmowe zaproszenie na występ artysty kabaretowego otrzymał, a jak już się w sali widowiskowej znalazł, to mu przez okrągłą godzinę gary najnowszej generacji pokazywano, zanim w skeczu mistrza humoru ujrzał.

I żeby nie było, żem się zawziął. Zawsze oferty wysłucham, a potem twardo mówię – nie, nie, nie i w dzikim uporze trwam. Mam oczywiście zrozumienie dla osób, które mi proponują te wszystkie i wszelakie dobra, bo chcą na życie zarobić. Wszak czego człowiek z głodu nie robi i jakiej pracy się nie chwyta. No tyle, że już niestety (a może i stety) tak mam, na dudka wychodzić nie lubię, a w darmochę wiary nie mam. I pewnikiem dlatego po staremu (ach ten konserwatyzm) głowę swojemu lekarzowi rodzinnemu zawracać będę, do specjalisty w półrocznych kolejkach sterczeć, a NFZ w koszty wpędzać.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama