Reklama

Maciej Gaca: Moje spodnie są cool

24/01/2013 11:24

No i dylemat mam. Bo w moich całkiem jeszcze nowych dżinsowych spodniach dziura się zrobiła i to w całkiem widocznym miejscu. No i co teraz, nowe kupić, czy łatę naszyć, a może z dziurą chodzić, ale czy to w moim wieku uchodzi? No i problem z tymi spodniami jest i to nie pierwszy w moim życiu.
Bo zaczęło się w czasach, gdy piękny i młody byłem i do liceum w mieście dużym uczęszczać zacząłem. Moi koleżkowie nie szczędzili mi docinków w temacie moich workowatych spodni, które różniły się, i to w sposób istotny, od ich dopasowanych riflówek - tak zwano dżinsowe spodnie firmy Rifle Jeans. Postanowiłem to zmienić, ale był problem. W handlu tzw. uspołecznionym, takich spodni nie było, a z tym, com w kieszeni miał, do Pewex-u nie było sensu iść, choć tam riflówki były. Uratował mnie pan Mietek, znany w Bydgoszczy mistrz krawiecki, co zrozumienie dla młodych miał i szyć na wzór i podobieństwo riflów spodnie potrafił. Kupiłem materiał w kolorze chaber mocny i po tygodniu, szyku i w szkole, i na chodnikach miasta zadawałem. Niestety, gatunek materiału łokazał się podły i po trzech miesiącach spodnie prześwitywać zaczęły w okolicach siedzenia, a na końcu nogawek zwisały smętnie farfocle.
Czułem, że tracę nie tylko spodnie, ale i twarz. Powtórzenie akcji ’krawiec’ nie wchodziło w grę z braku kasy. Uratował mnie pan Mietek, nieodpłatnie naszywając dwie owalne łaty na siedzenie i obszywając końcówki nogawek szerokimi mankietami z dermy, co od biedy skórę przypominała. Twarz odzyskałem, a po niedługim czasie zauważyłem, że poniektórzy koledzy też łaty z dermy i mankiety na swych spodniach mają naszyte i bynajmniej nie z powodu prześwitów, czy też wiszących farfocli, oni w tyle za modą zostać nie chcieli.
W wojsku problemu ze spodniami nie było, bo wszyscy nosili jednakowe, a gdy się darły, to zawsze ratował szef kompani, co za ojca i matkę dla nas był, a mody wojskowej pilnował.
Wreszcie pierwsza praca, pierwsza płaca i wreszcie wymarzone rifle i to nówki, za bony PKO zresztom. Ale w takich wyjść na miasto, to niestety poruta by była, czyli obciach. No i przez tydzień je moczyłem, na słońcu suszyłem delikatnie pumeksem pocierając tak, co by wyglądały na używane i to mocno, cóż moda to moda.
I tak z tym dżinsem mi już zostało, no tyle, że pumeks wyrzuciłem przez co żywot spodni wydłużyłem, a modą panującą w dżinsie przejmować się przestałem. I to był błąd, bo gdy kilka lat temu odwiedził mnie Jaś, syn mego szwagra Mietka, to gafę łokrutnom w temacie mody popełniłem. Bo miał ci on na sobie dżinsowe spodnie, a raczej to, co z nich zostało, bo podarte na nogawkach i na siedzeniu były bardzo, a farfocle wisiały też. Myśląc, że szwagra bieda przycisnęła, ofiarowałem się z pomocą w zakupie spodni nowych, no i się rypło, bo to nie z biedy było, tylko z mody wynikało, bo Jasiu musowo musiał być trendy i cool i jego dżinsy też!
Tak z tymi spodniami było, a mój problem, o którym wspomniałem na początku przestał już problemem być i to dzięki telewizji. Bo w jednym takim programie wystąpił guru mody czyli sam Tomasz Jacyków i nieważne o czym nawijał, ważne jak wyglądał, bo miał na sobie spodnie i to jakie! Dżinsowe były i co najważniejsze całe w dziurach i łatach, a i farfocle wisiały też. A przecie młodzieniaszek to łon już nie jest, a że żyjemy dłużej, to ja stary też nie jestem.
No i kto powiedział, że telewizji oglądać nie warto. Mówię wam, że warto, bo dzięki niej dziury zaszywać nie muszę i jeszcze będę trendy i cool.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama