No i dylemat mam. Bo w moich całkiem jeszcze nowych dżinsowych spodniach dziura się zrobiła i to w całkiem widocznym miejscu. No i co teraz, nowe kupić, czy łatę naszyć, a może z dziurą chodzić, ale czy to w moim wieku uchodzi? No i problem z tymi spodniami jest i to nie pierwszy w moim życiu.
Bo zaczęło się w czasach, gdy piękny i młody byłem i do liceum w mieście dużym uczęszczać zacząłem. Moi koleżkowie nie szczędzili mi docinków w temacie moich workowatych spodni, które różniły się, i to w sposób istotny, od ich dopasowanych riflówek - tak zwano dżinsowe spodnie firmy Rifle Jeans. Postanowiłem to zmienić, ale był problem. W handlu tzw. uspołecznionym, takich spodni nie było, a z tym, com w kieszeni miał, do Pewex-u nie było sensu iść, choć tam riflówki były. Uratował mnie pan Mietek, znany w Bydgoszczy mistrz krawiecki, co zrozumienie dla młodych miał i szyć na wzór i podobieństwo riflów spodnie potrafił. Kupiłem materiał w kolorze chaber mocny i po tygodniu, szyku i w szkole, i na chodnikach miasta zadawałem. Niestety, gatunek materiału łokazał się podły i po trzech miesiącach spodnie prześwitywać zaczęły w okolicach siedzenia, a na końcu nogawek zwisały smętnie farfocle.
Czułem, że tracę nie tylko spodnie, ale i twarz. Powtórzenie akcji ’krawiec’ nie wchodziło w grę z braku kasy. Uratował mnie pan Mietek, nieodpłatnie naszywając dwie owalne łaty na siedzenie i obszywając końcówki nogawek szerokimi mankietami z dermy, co od biedy skórę przypominała. Twarz odzyskałem, a po niedługim czasie zauważyłem, że poniektórzy koledzy też łaty z dermy i mankiety na swych spodniach mają naszyte i bynajmniej nie z powodu prześwitów, czy też wiszących farfocli, oni w tyle za modą zostać nie chcieli.
W wojsku problemu ze spodniami nie było, bo wszyscy nosili jednakowe, a gdy się darły, to zawsze ratował szef kompani, co za ojca i matkę dla nas był, a mody wojskowej pilnował.
Wreszcie pierwsza praca, pierwsza płaca i wreszcie wymarzone rifle i to nówki, za bony PKO zresztom. Ale w takich wyjść na miasto, to niestety poruta by była, czyli obciach. No i przez tydzień je moczyłem, na słońcu suszyłem delikatnie pumeksem pocierając tak, co by wyglądały na używane i to mocno, cóż moda to moda.
I tak z tym dżinsem mi już zostało, no tyle, że pumeks wyrzuciłem przez co żywot spodni wydłużyłem, a modą panującą w dżinsie przejmować się przestałem. I to był błąd, bo gdy kilka lat temu odwiedził mnie Jaś, syn mego szwagra Mietka, to gafę łokrutnom w temacie mody popełniłem. Bo miał ci on na sobie dżinsowe spodnie, a raczej to, co z nich zostało, bo podarte na nogawkach i na siedzeniu były bardzo, a farfocle wisiały też. Myśląc, że szwagra bieda przycisnęła, ofiarowałem się z pomocą w zakupie spodni nowych, no i się rypło, bo to nie z biedy było, tylko z mody wynikało, bo Jasiu musowo musiał być trendy i cool i jego dżinsy też!
Tak z tymi spodniami było, a mój problem, o którym wspomniałem na początku przestał już problemem być i to dzięki telewizji. Bo w jednym takim programie wystąpił guru mody czyli sam Tomasz Jacyków i nieważne o czym nawijał, ważne jak wyglądał, bo miał na sobie spodnie i to jakie! Dżinsowe były i co najważniejsze całe w dziurach i łatach, a i farfocle wisiały też. A przecie młodzieniaszek to łon już nie jest, a że żyjemy dłużej, to ja stary też nie jestem.
No i kto powiedział, że telewizji oglądać nie warto. Mówię wam, że warto, bo dzięki niej dziury zaszywać nie muszę i jeszcze będę trendy i cool.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze