Reklama

Maciej Gaca: Jak się nie przewrócisz...

05/07/2013 08:53

 

No nie chciałem powiedzieć, ale powiem. Albowiem zadziwiłem się ciutkę, gdym ujrzał dwuletniego smyka dzielnie pedałującego z niewielkiej górki na swym „jowejku” (znaczy się rowerku) o trzech kółkach. Bo wyobraźta sobie, że ta dziecina do swego pojazdu była przymocowana dwoma „paskami bezpieczeństwa”. Kilka metrów dalej szli jego rodzice, byli uśmiechnięci i zadowoleni (wszak o bezpieczeństwo dzieciny zadbali). A ja, oczyma wyobraźni swej gdybać zacząłem. Załóżmy, że dziecina techniki jazdy nie ma jeszcze opanowanej i nagle się wywraca, bo krawężnik albo cóś inszego, na jego drodze się zdarzy. A wtedy nie ma zmiłuj, leży i to przyciśnięty swoim bicyklem (tu: trójkołowcem). Jeśliby nawet u dzieciny zadziałał tzw. instynkt samozachowawczy i zeskoczyć w ostatnim momencie by chciała albo nóżką małą się podeprzeć, to nie poradzi, gdyż to paski nie puszczą. A rodziciele, zanim podmuchają na „ałki” berbeciowi i łezki obetrą, to wprzódy wyplątać go z tych pasków będą musieli, a to sporą chwilę potrwa. Zaiste wielki łeb musiał mieć ten któś, co to cóś wymyślił! Bo on wie, że każdy rodziciel dla bezpieczeństwa swej pociechy zrobi wszystko! I kupi też wszystko, i to za każdy pieniądz, byle tylko dziecinę chronić przed: guzami, siniakami, otarciami – o poważniejszych urazach to ja już nawet nie wspomnę. I tych łebskich ktosiów (zwanych producentami) przybywa, a że głowy mają nie od parady, ale biznesem mocowane na karku, to produkują coraz większe ilości towarów, których nie kupi tylko wyrodny rodzic. Bo ten, który chce całemu światu (a przynajmniej sąsiadom) pokazać, że swe dziecko kocha, to kupi i grosza szczędzić na te cudeńka nie będzie. 

Reklama

No, a jest ci w czym wybierać... Dziecina, co to zacznie pełzać po podłodze, może dostać na ten przykład kask ochronny, by chronił małą głowinę przed urazami wszelakimi. Do tego koniecznie dokupić trza – nakolanniki żelowe i takowe nałokietniki, by obtarć jakichkolwiek uniknąć. Aż dziw bierze, że producent nie pomyślał o ochraniaczu na szczękę i nos, żelowych oczywiście. A smoczek? Niby sprawa prosta! Nic bardziej mylnego! On ci, gdy nie ciągniony przez małe, to w specjalnym pojemniczku ze specjalnym odkażającym płynem przechowywać trzeba. Natomiast sadzając swą pociechę w wózku na zakupy w naszym ulubionym supermarkecie, nie zapominajmy o specjalnej miękkiej nakładce na krawędź wózka. W przeciwnym razie, w razie kolizji, np. z wózkiem innym, dziecina może stracić ząbki. Rodzic dobry i kochający, jak już w te wszystkie wynalazki swego potomka wyposaży, to odetchnie z ulgą i zająć się będzie mógł sobą i swoimi sprawami. Będzie on wszak spokojny, iż jego dziecina jest bezpieczna. 

Z drugiej strony jednak – to dziw bierze, że bez tych cudactw całe pokolenia przeżyły. Może dlatego, że wyznawano zasadę górali, że „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz”. Bo, jak ten dawniejszy mały Jaś nieostrożnie biegł i guza sobie nabił, to go zabolało i owszem, i jak najbardziej. Ale następnym razem dreptał już ostrożniej, co by guza sobie drugiego nie nabić, i wiedział już, że bieganie upadkiem i bolesnością może się skończyć. Ta metoda jednego minusa jednak miała, rodziciel mało czasu miał dla siebie, gdyż czujnym być musiał. Dzisiejszy Jaś ma kask, więc guza sobie nie nabije, zatem – szaleć może. 

Reklama

Ale bądźmy poważni i myślmy w szerszej czasu perspektywie. Przecie przyjdzie dzień, że kask zdejmie i wtedy... 

Klękajta narody, bo i guzy będą, i insze urazy... No i ten szok: ból, duży ból, może i krew, siniak... A i ojciec z matką natenczas, tak zwanej zielonej gorączki pewnikiem dostaną, zanim wytłumaczą dziecinie swej, że głowa (na ten przykład) nie jest po to, co by nią w szafę przywalać. 

Pardon jednakże, bo coś mi się zdaje, że ciut w tym krytykanctwie się zapędziłem. Ideę mam i pomysł zgłosić jestem gotów dla producentów tych cudactw wszelakich, czyli zbawców naszych pociech. O jednym wynalazku dotychczas nie pomyśleli, a jednak by mogli. Co to? NAKŁADKA POŚLADKOWA, żelowa oczywiście. I jestem pewien, że niejeden uczeń chętnie by ją nabył, ot tak na wszelki wypadek. Wszak jeż nie jeden wie, że koniec roku szkolnego może boleć...*

Reklama

*Drogi Czytelniku, Zenek Cieć, gdy pisał o swych spostrzeżeniach, nie wiedział o tym, że prawodawca ujmując się za małymi oraz małymi-starszymi odebrał rodzicom prawo karania, ganienia, łajania... Dbać rodzic musi, wszak, jak tego nie uczyni, to Go bardziej zaboli... Jak ewoluowała ludzkość? Ha, odpowiedzmy sobie na to sami...

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama