Co robić, coby się nie zestarzeć, a zwłaszcza duchem? Ponoć najlepiej to drzwi otworzyć i cztery ściany opuścić. Czyli ruszyć się. Bo ruch to zdrowie. Sposobów jest kilka - można spacerować dostojnie, można maszerować z kijkami, a jak kto lubi i jeszcze daje radę, i przeciwwskazań lekarskich nie ma, to można biegać. Ale koniecznie trzeba się ruszać, bo wtedy nie dość, że poprawimy swą tężyznę fizyczną, to zwiększamy możliwość spotkania kogoś, z kim możemy odskutecznić gadulca.
A to, jak wiadomo ma dodatni wpływ na nasze szare komórki, a i krąg znajomości się powiększa. No i mnie ostatnio się powiększył o Zdzicha. Zaczęliśmy jak zwykle o pogodzie, że marzec, a tu śnieg i mróz. Ale ile można o aurze, no i mnie coś podkusiło i widząc młodych ludzi, zauważyłem, że młodzież mamy dorodną, a i wykształconą. Bo kto dzisiaj z nich nie chodzi do liceum, a kto z nich jak ma już maturę, nie idzie na studia. Wszak uczelni wyższych to my już mamy ponad czterysta, a studentów ponoć dwa miliony.
Zdzicho słuchał i ze zrozumieniem potakująco kiwał głową, spoglądając na piękniejszą część młodzieży, znaczy się na dziewczyny. A ja zamiast do podziwów Zdzicha się przyłączyć, to coś mnie podkusiło i temat zgłębiać zacząłem. Wyraziłem swe zaniepokojenie tym, że 40 proc. i to ze sporym hakiem młodzieży to niestety, ale książek nie czyta, a i wśród dorosłych nie jest lepiej. Bo do czytania przyznaje się ino 30 proc. ludzików ze średnim wykształceniem i 40 proc. z wykształceniem wyższym. A i z czytaniem prasy też dobrze nie jest, bo - 35 proc. nie czyta niczego, 41 proc. od czasu do czasu coś tam, a regularnie prasę czytuje tylko pozostałe 24 proc. A jak jeszcze uświadomimy sobie, że młodzież zamiast lektur przeważnie czyta bryki, to gołym okiem widać, że problem z czytelnictwem jest i niestety z roku na rok ulega powiększeniu co potwierdzają statystyki.
Ciekaw byłem, co w tym temacie do powiedzenia ma Zdzichu, tym bardziej, że w ręku dzierżył gazetę, co wskazywało na to, że należy do tych, co czytają, czyli poruszany przeze mnie temat obcy mu nie jest. No i rychło się okazało, że nie ma dymu bez ognia, bo Zdzichu z ogniem nawijać mi w temacie tego ognia od dymu zaczął. Na wstępie wyraził swe oburzenie, że ludzie wykształceni bezwstydnie do nieczytania się przyznają, psując i tak już liche statystyki (a przecie dla dobra sprawy rozminąć się z prawdą, ciut by mogli)
Następnie stanowczo i z całą mocą stwierdził, że książki za drogie są, a na dodatek mają dużo stron pokrytych drukiem i to małym. Ileż czasu to wymaga, żeby to-to przeczytać, a przecie wiadomo, że czas to pieniądz. A jeszcze trza mieć świadomość, że po przeczytaniu tylu stron, to wzrok się osłabia i wtedy wiadomo, wizyta u okulisty, okulary, a przecież to nie są tanie rzeczy. A doliczyć do ceny książki te koszty musowo trzeba. No i mając to na względzie, czy jest sens w ślęczeniu godzinami nad opasłymi tomami „Chłopów”, jak wystarczy bryk łyknąć, w końcu treść przecie się zgadza. O tym, że w tym temacie seriala w TV obejrzeć można, to Zdzichu przez grzeczność nawet już nie wspomniał. Nie inaczej ma się sprawa z czytelnictwem prasy. Przecie tam to są takie wiadomości, że lepiej nie czytać, bo od nich ciśnienie od razu podskakuje, a leki to też nie są tanie rzeczy.
I bez przesady z tym nieczytaniem, bo z tym wcale nie jest u nas źle – stwierdził Zdzicho. Bo przecie czytamy i to dużo. Czytamy na ten przykład esemesy, maile, rachunki za prąd, gaz i wodę, instrukcje obsługi pralki, telewizora, a jeszcze różniste ulotki reklamowe przecie czytamy też. W tym momencie zabrzęczała moja komórka - dostałem esemesa. - No czytaj, czytaj, powiedział Zdzichu z uśmiechem. No to przeczytałem – bo czytać warto.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze