Nie łodkryję Ameryki ani inszego kontynentu, jak powiem, że lubimy sobie ponarzekać i to na każdy temat. Narzekamy na pogodę, na polityków, że łobiecują, a nie dotrzymują, obrywa się tzw. służbie zdrowia. Mówiąc krótko, narzekamy, jęczymy, marudzimy, stękamy, a już najbardziej to na to, że wszystko ciągle i na łokrągło drożeje, co zgodne z prawdą zresztą jest.
Ale przecież znany uczony Sofronow powiedział - nie bądź pan głąb, praw ekonomi pan nie zmienisz. No musi drożeć. A że ja uczonych szanuję, to powiem tak: A oszczędzać to nie łaska? Przecie sposobów jest wiele i są one sprawdzone i wypróbowane. Weźma na ten przykład rozpalanie ognia zapałkami. W pudełku znajduje się przeciętnie 64 zapałek, powinno zatem starczyć nam na rozniecenie ognia 50 razy zakładając, że 14 sztuk się złamie. Toż to czyste marnotrawstwo! A wystarczy, że każdą zapałkę siekierą łupniemy na cztery, to już możemy rozniecić 200 razy i tym sposobem łoszczędzamy trzy pudełka zapałek. A to już nie hop siup, bo licząc za pudełko 10 groszy, to w kieszeni nam 30 groszy zostaje i narzekać i jęczeć już nie musimy. A siekierę możemy pożyczyć od somsiada.
Albo weźma taką wodę w naszym kranie. Też drożeje, no i co z tego. W tym przypadku możliwości mamy jeszcze więcej. Bo weźma na ten przykład taką kąpiel w wannie. Kąpiemy się, a gdy już ablucje zakończymy, to co my w sposób absolutnie bezmyślny robimy? Ano wodę spuszczamy, niestety zresztom! A to czysta rozpusta! Bo przecież można całkiem inaczej. Niech se ta woda w tej wannie zostanie. Wanna dziwić się nie będzie, wszak nie jedną pamięta jeszcze, że za magazyn węgła przez całą zimę służyła albo przez tydzień za staw dla karpia świątecznego robiła, to i dziwić się nie będzie, że w niej woda po kąpieli se stoi. A jak już se stoi w tej wannie, to trza pomyśleć, co z nią zrobić możemy. A możliwości jest wiele. Bo to dalej woda jest. Możemy na przykład w niej se przepierkę zrobić. Możemy do wiaderka se nabrać i swoje autko obmyć, możemy nią rezerwuar w w.c. napełnić i to wielokrotnie. A podłogę nią zmyć też możemy, a i somsiadowi, gdy myć będzie, posadzkę na korytarzu za niewielki grosz kubełek wody odstąpić. W wyniku takich działań, wodomierze wykażą mniejszy pobór wody, no i tym sposobem możemy na wodzie zaoszczędzić, że o ściekach to ja już nawet nie wspomnę.
Wiem, wiem, czyściochy zaraz larum podniosą, że niby to przeciwko higienie. Ale bez przesady, wszak powiadają, że zbyt częste mycie skraca życie. Wiadomo też, że wielcy ludzie żyli w brudzie, ot chociażby król Ludwik XVI, mył się rzadko, a królem Słońcem go przecie zwali.
Co prawda, jak my tą wodę zaczniemy zamiast bezmyślnie wylewać - wykorzystywać, to nasze PWiK cienko zacznie prząść, ale mówi się trudno, ktoś smucić się musi, żeby ktoś radować się mógł.
Same widzita, że jak się chce, to można i możliwości jest wiele, na prądzie można oszczędzić, na benzynie, na słowach można też zaoszczędzić. Bo szastanie nimi to też rozrzutność jest. Więc milknę, bo po pierwsze primo zaoszczędzę, a po primo drugie bogatszy będę, wszak wiadomo, że milczenie jest złotem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze