Reklama

Liceum i technikum tylko dla orłów?

21/02/2013 06:20

Poziom nauczania w szkołach publicznych spada. Z ubiegłorocznego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że jedna czwarta skontrolowanych szkół podstawowych i gimnazjów uzyskała średnio w roku szkolnym 2009/2010 gorsze wyniki ze sprawdzianów i egzaminów niż w 2008/2009. NIK sprawdziła również, jak wygląda przygotowanie do zawodu. Okazało się, że także jedna czwarta uczniów w skontrolowanych zawodówkach nie zdała egzaminu potwierdzającego kwalifikacje. Co ważne, poziom kształcenia w większości szczecineckich szkół też wymaga baczniejszej uwagi. Świadczą o tym chociażby ostatnie ogólnopolskie rankingi szkół ponadgimnazjalnych.
    Co jest powodem spadającego poziomu  nauczania? Wśród przyczyn wymienia się wiele czynników. Ministerstwo Edukacji Narodowej widzi je w podstawie programowej, którą z tego względu nieustannie modyfikuje. Słychać też jednak głosy, że coraz niższy poziom szkół to efekt niedostatecznego nadzoru pedagogicznego. Rodzice uczniów wskazują natomiast na przepełnienie klas czy niewłaściwy system kształcenia nauczycieli.
    Innym czynnikiem, który wymienia się równie często, jest obniżanie wymogów nauczania. I nie chodzi tu tylko o to, czego nauczyciel wymaga na lekcjach. Aby przyciągnąć jak największą liczbę uczniów, szkoły publiczne, patrząc przez pryzmat ekonomii, podczas rekrutacji obniżają kryteria przyjęć. Ponieważ jest to problem, który ani nie sprzyja podniesieniu jakości kształcenia, ani w późniejszym okresie nie pomaga absolwentom szkół odnaleźć się na rynku pracy, podczas debaty oświatowej został podniesiony przez dyrektorów szczecineckich szkól ponadgimnazjalnych oraz Radę Powiatu.
    Aby zatrzymać proces „uciekania” młodzieży do liceów, dyrektorzy szkół zawodowych zgłosili propozycję podniesienia i wyrównania kryteriów przyjęć do szczecineckich liceów i techników. Zwolenniczką takiego rozwiązania była m.in. dyrektor ZS nr 2 Maria Schulz. - Z roku na rok wśród absolwentów gimnazjów obserwujemy coraz niższy poziom przygotowania do nauki w szkole ponadgimnazjalnej - przekonywała dyrektor. - Co roku wszystkie szkoły prowadzą tzw. badania na wejściu. Od kliku lat stosujemy te same testy. Porównując je, widzimy, że naprawdę poziom się obniża. Z drugiej strony, uczniów liceów i techników wcale nie ubywa.
- Jeśli w każdej szkole poziom punktów, które trzeba uzyskać, będzie różny, wtedy do którejś ze szkół nastąpi odpływ uczniów - dodała dalej Maria Schulz. - Nie ukrywajmy, każda szkoła stara się pozyskać dla siebie jak najwyższą liczbę uczniów. I w taki sposób ten pułap punktowy się obniża. A z kolei pan starosta rozlicza nas bardzo z wyników: maturalnych i z egzaminów zawodowych. A my cudów przecież nie stworzymy.
- Dlatego też zaproponowałam, żebyśmy wspólnie ustalili wyższe progi punktowe dla ogólniaka i technikum. Jeżeli dany uczeń nie spełni tych kryteriów, to przyjdzie do szkoły zasadniczej. Jestem zwolenniczką ustalenia takiego jednego progu. Być może jeszcze nie od tego roku. Ale może warto już poinformować o naszych zamierzeniach klasy drugie i pierwsze gimnazjum, żeby uczniowie mogli się zacząć przygotowywać.
- To problem bardzo złożony - zaznaczyła przewodnicząca RP Dorota Chrzanowska. - Pracuję w szkole 30 lat i czegoś takiego jeszcze nie było. Cały czas zastanawiamy się, co się dzieje, że uczniowie mają tak słaby potencjał intelektualny. W gimnazjum mamy jedną godzinę fizyki, dwie godziny informatyki i dwie godziny religii tygodniowo. Dzieci uczą dwóch języków obcych, a tak naprawdę na 15 osób 4 dobrze czytają. Nikt o tym głośno nie mówi. Zmieniają się rządy, politycy i każdy szkołę traktuje jak doświadczalnego królika. A my ponosimy potem konsekwencje i to nas się rozlicza z wyników. Za każdym razem to powtarzam. To nie jest wina dyrektorów, to nie jest też wina nauczycieli. Pewnie, w tym zawodzie są i lepsi, i gorsi. Ale w rzeczywistości dyrektorzy szkół ponadgimnazjalnych czy nauczyciele nie mają z kogo wycisnąć tych lepszych wyników. Ja też jestem za tym: ustalcie pułap, powiadamiajcie szkoły, niech uczniowie już od podstawówki wezmą się do pracy.
Dyskusję na temat pomysłu podniesienia i ujednolicenia kryteriów spuentował wicestarosta Marek Kotschy: - Sam pomysł jest dobry - powiedział. - Jednak z drugiej strony, wprowadzając te zasady, o których mówimy, nasza młodzież może uciec do powiatów, które takich kryteriów nie mają. Zagrożenie jest realne. Mogą też powstać szkoły niepubliczne, które przyjmą pod swoje skrzydła naszych uczniów.
Sceptycznie do koncepcji dotyczącej ujednolicenia i podniesienia kryteriów w liceach szczecineckich podchodzi także dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego, Jerzy Kania. - Problem jest zawsze jeden - demografia - tłumaczył w rozmowie z „Tematem” dyrektor. - To ona wymusza podjęcie pewnych kroków. Natomiast jeśli chodzi o progi punktowe, to my akurat pod tym względem się nie martwimy. Niedawno przeprowadzałem analizę rekrutacji z dwóch ostatnich lat. W tamtym roku, aby dostać się do szkoły, trzeba było uzyskać sto punktów. Myślę, że jest to bardzo wysoki pułap. Podobne kryteria miała np. elitarna szkoła w Koszalinie - I LO im. S. Dubois. U nas najmniej, czyli sto punktów, zdobył ostatni z listy przyjętych uczniów. Natomiast średnia punktów w niektórych klasach wynosiła ponad 140 punktów na 200 możliwych. No, ale żeby zdobyć maksymalną liczbę punktów, trzeba było być laureatem olimpiad. To są pojedyncze sztuki na całe województwo. Selekcja jest co roku. Nie każdy uczeń dostaje się do liceum; zawsze mamy „czarną”, smutną listę. Nie było takiego roku, żebyśmy wszystkich chętnych przyjęli.
- Wspomniany pomysł w naszym przypadku nic by nie zmienił, ale trudno powiedzieć, jaki ogólnie byłby jego efekt - dodał Jerzy Kania. - Podwyższenie i ujednolicenie kryteriów podczas rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych może doprowadzić do dwóch, przykładowych rozwiązań. Młodzież, widząc takie progi punktowe i nie spełniając wysokich wymagań, wybierze albo oświatę niepubliczną, albo będzie się chciała uczyć poza powiatem szczecineckim. W każdym przypadku jest to dla nas trudna sprawa. Osobiście nie jestem za wprowadzaniem wyższych i jednolitych progów punktowych. Jaka może być skala odpływu uczniów, trudno to oszacować. Ale kiedy demografia w szkołach drastycznie spada, warto się zastanowić, czy w ogóle eksperymentować. W przypadku I LO na pewno nie. (sz)

foto: archiwum Tematu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wacomir - niezalogowany 2013-02-24 18:00:56

    Jak to wpływa na jakość oświaty? Dlaczego nie ma informacji o protestach nauczycieli np: w Krakowie? Dlaczego nie są rozwiązywane palące problemy? Warto wysłuchać ludzi... 370tys ludzi zebrało podpisy pod inicjatywą obywateli na temat edukacji... https://www.youtube.com/watch?v=ryVF84jfrz0

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    c5nokia - niezalogowany 2013-02-22 21:44:39

    ale szkoły uczą piekarzy aby zostali murarzami albo elektromechaników na zbieraczy złomu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wacomir - niezalogowany 2013-02-22 07:01:41

    Ile osób zamierza zostać w Polsce po skończeniu nauki? Ile osób chciałoby wyjechać z Polski, ale nie ma na to funduszy? Ile osób jest świadomych tego, że została przez PO oszukana na wiecach przedwyborczych, a teraz stale jest dalej okłamywana w mediach krajowych i tv gawex? Ile osób z WAS wierzy, że dostanie jakiekolwiek środki od państwa na emeryturę?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama