Pracowity miniony tydzień mieli szczecineccy strażacy. Jednostka Ratowniczo – Gaśnicza brała udział w akcji gaszenia 9 pożarów i likwidacji 8 miejscowych zagrożeń.
Jak powiedział „Tematowi” zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinku st. kpt. Jacek Dylewski, w zakładzie przy ul. Waryńskiego spłonął tzw. widlak. Strażacy gasili też pień drzewa. Do tego zdarzenia doszło przy ul. Szczecińskiej. Płonęły również baloty słomy – na polu pomiędzy Żółtnicą i Drawieniem oraz w Gwdzie Wielkiej. JRG gasiła również płonący motorower przy ul. Szkolnej, śmieci w piwnicy przy ul. Dworcowej, trawy w Bornem Sulinowie i Wilczych Laskach oraz… zdejmowała z gazu strawę w garnku. Roztargniony właściciel mieszkania przy ul. Polnej zapomniał o swojej kolacji.
Strażacy walczyli też z osami – w internacie Zespołu Szkół przy ul. Szczecińskiej i na Posterunku Policji w Bornem Sulinowie. Likwidowali skutki wypadku motocyklisty na drodze krajowej nr 20 kolo Łubowa, pomagali policjantom dostać się do mieszkania przy ul. Wyszyńskiego, monitorowali skład powietrza na zawartość gazu w mieszkaniu przy ul. Jana Pawła II oraz pompowali wodę z piwnic budynku przy ul. Księżnej Elżbiety.
- Braliśmy też udział w dwóch nietypowych akcjach. Przy ul. Koszalińskiej w Szczecinku zdejmowaliśmy z drzewa młodego kota, a w Łącznie wyciągaliśmy z bagna konia. Oczywiście, zwierzę zostało uratowane – dodaje st. kpt. Jacek Dylewski. (sw)
foto: archiwum
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oczywiście nasz straż pożarna tak była do akcji przygotowana,iż nie wiedziała w jaki sposób tego malutkiego kotka zdjąć.Akcja nie udana,kotek został pozostawiony na tym wysokim drzewie,dodam iż siedział tam 4 dni i tyle dni straż była proszona o pomoc.Jesteśmy zbulwersowani postawą naszej straży.
Strażacy brali udział w zdejmowaniu kota na Koszalińskiej...chyba się przypatrywali i uczyli jak się ściąga kota z drzewa. To kpina by posiadać odpowiedni sprzęt i nie potrafić ściągnąć kota z drzewa. A ponadto w straży nie ma żadnej osoby przeszkolonej z zakresu prac na wysokości. Oj wstyd panowie strażacy!
Ciekawe, czy właściciele konia i kota zapłacili za akcję? No- bo jeżeli sfinansowano to przedsięwzięcie z naszych składek- to Straż jest chyba Końska, lub Kocia- a nie Ogniowa...!!!
Oczywiście nasz straż pożarna tak była do akcji przygotowana,iż nie wiedziała w jaki sposób tego malutkiego kotka zdjąć.Akcja nie udana,kotek został pozostawiony na tym wysokim drzewie,dodam iż siedział tam 4 dni i tyle dni straż była proszona o pomoc.Jesteśmy zbulwersowani postawą naszej straży.
Strażacy brali udział w zdejmowaniu kota na Koszalińskiej...chyba się przypatrywali i uczyli jak się ściąga kota z drzewa. To kpina by posiadać odpowiedni sprzęt i nie potrafić ściągnąć kota z drzewa. A ponadto w straży nie ma żadnej osoby przeszkolonej z zakresu prac na wysokości. Oj wstyd panowie strażacy!
Ciekawe, czy właściciele konia i kota zapłacili za akcję? No- bo jeżeli sfinansowano to przedsięwzięcie z naszych składek- to Straż jest chyba Końska, lub Kocia- a nie Ogniowa...!!!