Reklama

Każdy czyha na każdego

01/04/2013 07:49

„Wzgórze Wisielców” to tytuł Twojej najnowszej powieści. Jej akcja nawiązuje do wydarzeń z mrocznych czasów szalejącej w Europie inkwizycji. Skąd pomysł na taką właśnie powieść?

- Tak naprawdę pomysł narodził się przez przypadek. Zainspirowała mnie rozmowa z moim dobrym znajomym. Pomysł na tyle mi się spodobał, że porzuciłem pisanie wcześniej rozpoczętej powieści i zacząłem pracować nad „Wzgórzem Wisielców”. 

Mówi się, że jest to powieść grozy, horror. Według Ciebie, z jakim gatunkiem Czytelnik ma do czynienia?

Reklama

- Pierwotnie miał to być horror, jednak w trakcie pisania powieści zauważyłem, że główny wątek idzie w trochę inną stronę. Okazało się, że fabuła i to, z jakimi wydarzeniami muszą się zmierzyć bohaterowie mają charakter refleksyjny. To bardziej refleksja nad obecnym stanem, w jakim znalazło się nasze społeczeństwo. Myślę, że ostatecznie wyszła raczej powieść zgrozy niż grozy. (Śmiech.)

Pytanie, jaki to gatunek, nie było przypadkowe. Powieść wyraźnie wychodzi poza schemat typowego horroru czy literatury grozy w stylu Kinga czy Poego. Niektóre sceny okazały groteskowe, wręcz komiczne.

Reklama

- Powieść różnie jest odbierana. A komizm, który rzeczywiście pojawia się w niektórych dialogach i scenach, można potraktować jako mój autorski środek wyrazu. Wydaje mi się, że mój specyficzny humor i język są bardzo charakterystyczne. Najlepiej się czuję w języku poetyckim, w wyrazie poetyckim. Lubię też nawiązywać do rozważań egzystencjalnych, do tajemnic psychologii. 

Reasumując, czym jest więc ta powieść?

- Przede wszystkim jest to dla mnie zabawa, ale także zmierzenie się z tematem, który wydaje mi się obcy. Trudno powiedzieć. Może to fantastyka? 

Reklama

Dlaczego Szczecinek? Jest tyle miejsc, których historia związana z paleniem czarownic jest bardziej znana. 

- Pierwotnie akcja powieści miała się rozgrywać w całkowicie innym mieście. Sądziłem jednak, że lepiej będzie umieścić całość w znajomych klimatach. Tym bardziej, że bardzo kocham swoje miasto. Wiele mnie z nim łączy. Poza tym znam historię tego miejsca. Od zawsze się nią interesuję. Swojego czasu należałem do Młodzieżowego Koła Przyjaciół Muzeum… Było to w latach 80-tych. Nadmienię tylko, że w Szczecinku paleniem czarownic parali się protestanci, choć wzorce czerpali - wiadomo skąd...

Reklama

Kluczowym miejscem akcji jest wieża św. Mikołaja, w której dawniej znajdowało się wspomniane szczecineckie muzeum. 

- Zainspirował mnie szum, jaki powstał wokół wydarzeń związanych z budową centrum handlowego w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się cmentarz. Wstrząsające było również to, w jaki sposób potraktowano ludzkie szczątki. Część z nich pewnie jeszcze tam jest.

Czy Twoim zdaniem, to miejsce jest nawiedzone?

- Nie. (Śmiech.) Choć w powieści wszystko wskazuje na to, że tak. Nie sądzę, żeby tam jednak straszyło. Absolutnie nie wierzę w takie rzeczy. 

Reklama

Nie tylko miejsca akcji „Wzgórza Wisielców” są autentyczne. Z tego, co wiem, wybrane postacie również. Taki zabieg wymagał na pewno niemałej odwagi.

- Generalnie powieść jest całkowitą fikcją. Choć akcję umiejscowiłem we współczesnym  Szczecinku, bardzo chciałem uniknąć podobieństwa wydarzeń i postaci. W takich przypadkach zawsze istnieje obawa, że wymyśloną, literacką kreację ktoś może odebrać jako przytyk albo złośliwość z mojej strony. A to naprawdę nie było moją intencją. Z drugiej strony, w powieści jest jednak kilka autentycznych postaci. Umieściłem je w fabule za ich zgodą. Co ważne, są one jak najbardziej pozytywne. 

Reklama

Niektóre makabryczne wydarzenia umiejscowiłeś jednak w bardzo znanych, wręcz charakterystycznych miejscach Szczecinka, np. na placu Wolności lub w miejskim ratuszu. Nie obawiasz się reakcji mieszkańców, którzy taki zabieg mogą odebrać - różnie?

- Wszystkie wydarzenia, które zostały opisane we „Wzgórzu Wisielców”, są całkowicie fantastyczne, choć nawiązania do XVI wieku wynikają z faktów historycznych. Nie mogę odpowiadać za odczucia innych ludzi. Ufam inteligencji tych, którzy sięgną po książkę.

W jednej z recenzji pojawił się osąd, że książka jest zbyt trudna dla przeciętnego czytelnika literatury sensacyjnej. Myślę, że w tej opinii może być ziarnko prawdy. Dialogi w powieści do najłatwiejszych nie należą. 

Reklama

- Taka opinia mi oczywiście pochlebia. Dialogi, w których postacie poruszają trudne, niekiedy filozoficzne zagadnienia to element charakterystyczny dla mojej twórczości. Zawsze próbuję wpleść w utwór to, w jaki sposób postrzegam świat. Od początku nie chciałem, żeby to była powieść lekka, łatwa i przyjemna, która po przeczytaniu będzie służyć jako podstawka pod chwiejący się stół.

Którą scenę pisało Ci się najtrudniej? 

- Najtrudniejsza do napisania była scena erotyczna. Doszedłem do wniosku, że jestem już w takim wieku - w ubiegłym tygodniu ukończyłem 40 lat - że mogę pisać już bez krępacji o wszystkim. Postanowiłem więc zmierzyć się z tym tematem. Próbowałem napisać coś nowego. Ale czy mi wyszło? Nie wiem. Ocenić muszą Czytelnicy. 

Reklama

Powieść można interpretować na różne sposoby. Jedna ze ścieżek interpretacyjnych prowadzi do niezbyt optymistycznych wniosków na temat ludzkiej natury. Chciałeś sprowokować Czytelnika do myślenia i do zmian?

- Jak najbardziej. Uważam, że nasze społeczeństwo po przemianie ustrojowej całkowicie się zagubiło. Stało się swoistym żerem dla różnej maści manipulatorów, religijnych, politycznych, czy też biznesowych. Wszechobecny strach doprowadził do tego, że zacytuję jednego z bohaterów powieści: "Każdy czyha na każdego".

Reklama

Czy „Wzgórze Wisielców” jest książką dla wszystkich? Może jest jakaś grupa, której byś ją szczególnie polecił lub odradził?

- Ta powieść na pewno jest dla ludzi o nieskostniałych poglądach. Dla ludzi, którzy lubią myśleć, którzy nie bulwersują się tylko dlatego, że im się coś nie podoba. Dla tych, którzy są skłonni do jakiejś refleksji, nawet jeśli nie akceptują racji, które zostały wyłożone. Oczywiście nie wszystko, co jest zawarte w powieści należy utożsamiać z tym, że ja tak myślę. Nie każda opinia jest tą, którą podzielam.

Reklama

Czy ta książka będzie zrozumiała dla kogoś spoza Szczecinka? 

- Otrzymuję bardzo dużo maili od ludzi całkowicie mi nieznanych, mieszkających w różnych miejscach. Z korespondencji tej wynika, że powieść jest raczej pozytywnie przyjmowana. Wiadomo, że inaczej jest odbierana w Polsce, a inaczej przez mieszkańców Szczecinka. Oczywiście, znajdą się tacy, którzy będą odnajdywać tutaj znajome miejsca, a także - szukać moich przytyków, których oczywiście nie ma. 

Pierwsze spotkanie z Czytelnikami, poświęcone powieści, masz już za sobą.
Odbyło się ono jednak nie w Szczecinku, ale w… Poznaniu. 

- Tak. Jestem członkiem Poznańskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Wspomniany oddział postanowił mnie po prostu zaprosić. Kiedy takie spotkanie odbędzie się w Szczecinku? Nie wiem. Moja poprzednia powieść także nie doczekała się takiego spotkania. Osobiście wolę, żeby mnie czytano, niż słuchano. (Śmiech.)

Pracujesz już nad czymś nowym?
- Wspomniałem, że pewien pomysł porzuciłem ze względu na „Wzgórze Wisielców”. Jeśli nie pojawi nic nowego, to do niego powrócę. Za wcześnie jednak, żeby o tym mówić. Dopuszczam też fatalistyczną myśl, że być może "Wzgórze Wisielców" pozostanie moją ostatnią książką.

Będziesz kontynuował swoją przygodę z fantastyką?
Czy może inny gatunek jest Ci bardziej bliski?

- O ile Swarożyc i różne komplikacje w moim życiu pozwolą, to oczywiście będę pisał, gdyż chyba to umiem najlepiej robić. Myślę jednak, że "przygoda z fantastyką" zakończy się na "Wzgórzu Wisielców". Zdecydowanie lepiej się czuję w psychologii i filozofii egzystencjalnej.

Rozmawiała: Magdalena Szkudlarek-Szarkowska    

Specjalnie dla Czytelników Tematu - w porozumieniu z wydawnictwem Papierowy Motyl - do pobrania fragment książki (pdf)

 

Książkę można nabyć na stronie wydawnictwa.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama