Gdybyśmy uznali, że miarą zamożności jest ilość banków przypadających per capita, najprawdopodobniej bylibyśmy w czołówce, jeśli nie krajowej, to najpewniej wojewódzkiej. A gdy dodamy do tego różnego rodzaju lichwiarskie kasy pożyczkowe, to szanse na wysoką pozycję wzrosłyby jeszcze bardziej. Przy jednej ulicy jest ich więcej, niż ćwierć wieku temu w całym mieście. Co prawda zdarzają się i takie, które zasługują raczej na miano okienek z jednoosobową nudzącą się z braku klientów obsługą, ale skoro są, muszą na siebie zarobić, więc klientów mieć też muszą. Zastanawiające jest to, że w dobie internetu (przelewy, rachunki, płatności itp.), kart płatniczych, tego rodzaju placówek wciąż przybywa. Dziwne. A może jest to jednak wykładnik zamożności.
Urzędowo wyliczona stopa bezrobocia w powiecie wynosi coś ok. 25 proc. No ale już w takim przykładowo Poznaniu (a to tylko 180 km stąd), niczym jak na obiecywanej kilka lat temu „zielonej wyspie” mają tylko 4 proc. Dodam, że średnią krajową wyliczono w okolicach 13. Tyle statystyka. Tak, tak wiem, że są trzy prawdy: święta prawda, też prawda i gówno prawda. Najwyraźniej statystyka należy do tej trzeciej. Przy tak dużym wskaźniku dobrze się mają, a nawet z roku na rok zwiększają zatrudnienie, jedynie państwowe instytucje, urzędy, a także niektóre samorządowe spółki. Kto dostanie się tam w młodym wieku, a niechby był nawet i w średnim, to przy sumiennym, codziennym podpisywaniu listy obecności, ma szansę przetrwać niczym żaba w błocie, nawet do wieku emerytalnego. Powtórzę do wieku, a nie do emerytury. Jak wszytko na to wskazuje, za lat naście nie będzie już z czego wypłacać. Chyba, że w życie wejdzie ustawa o eutanazji ludzi starych – wszakże jesteśmy w UE, a pacta sunt servanda – to wtedy finansowy niedobór również odejdzie w niebyt.
Ponoć w świecie i w przyrodzie wszystko się zmienia. W innych światach jest z tym różnie. czterdzieści lat temu średnie wynagrodzenie wynosiło ponoć 2,8 tys. zł teraz 3,7 tys. Za to za chleb płaciliśmy tyle samo. Rzecz jasna wtedy chleb produkowano wyłącznie ze zboża, soli, wody i drożdży, czasem z dodatkiem kminku. Wtedy też także nieporównanie było więcej mięsa w mięsie. Ale to tak na marginesie.
Wróćmy do finansów. Najpewniej właśnie one sprawiły, że w sposób nagły w okresie urlopowo-letnim zebrała się rada nadzorcza i odwołała dyrektora szpitala. Dziwne to. Fakt, są upały. Ale żeby na finiszu największej od lat szpitalnej inwestycji, jaką jest budowa nowego skrzydła, ponoć w bardzo dobrej kondycji ekonomicznej i kilku innych mniej lub bardziej ukrytych walorach, wymieniać chwalonego od dobrych kilku lat managera? To dość nietypowe. Tym bardziej, że starosta w tej kwestii zdanie miał zupełnie inne niż – jak wszystko na to wskazuje – większość (a kto wie, może i cały skład) rady nadzorczej. Najwyraźniej skład rady nie ma odzwierciedlenia w udziałach spółki. Jak na razie powiat ma 76 proc. udziałów, reszta należy wyłącznie do miejskiego samorządu. Pamiętam takie czasy, kiedy w ratuszu - jak diabeł od święconej wody - odżegnywano się nawet od zwolnienia szpitala z zaległych podatków. Ale zgodnie z ewolucyjną teorią, następuje zmienność, ujmując inaczej, przeobrażenie od form prostszych do bardziej skomplikowanych. Te ostatnie (formy) jeszcze przed nami. Wypada poczekać.
Teoretycznie przewagę w głosach powinien mieć powiat. Teoretycznie. Okazało się, że od wielu tygodni istniał na linii burmistrz – dyrektor konflikt. Mało tego. Kontrowersje były także pomiędzy dyrektorem a radą. Jak widać w upalne lato, zimna wojna przerodziła się w nagłe ostre starcie. Tym razem,nie widząc możliwości dalszej współpracy zapadła decyzja – odwołujemy. Z historii wynika, że największe konflikty zazwyczaj swój początek miały w okresie letnim. Ponieważ wszystko to dzieje się (póki co) w spółce samorządowej stąd rzetelna informacja należy się każdemu – niczym psu zupa.
Po raz pierwszy w historii szczecineckiego szpitala zarządzać nim będzie osoba nie będąca lekarzem. Statystyczne rzecz ujmując, będzie to jego trzynasty (od 1945 r.) dyrektor. Mimo sezonu ogórkowego, w którym podobno nic, oprócz hałaśliwych imprez (wyrazy współczucia dla mieszkańców placu Wolności), dziać się nie powinno, jest jak na odwyrtkę. I to nie tylko z powodu trzynastki.
Jerzy Gasiul
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cos mi sie zdaje,ze obecny burmistrz szykuje sobie posadke na przyszlosc.
Cos mi sie zdaje,ze obecny burmistrz szykuje sobie posadke na przyszlosc.