W pierwszym dniu jesieni było jakoś szaro i buro, a na ulicach pusto niczym na szczecineckich dworcach. Właśnie radio podało, że w niedalekim Słupsku ludzie protestują, bo nie chcą, aby w centrum ich miasta budowano wielkopowierzchniowe sklepy. Jeden taki ma powstać w miejscu tamtejszej parowozowni, drugi tam, gdzie stało kino Milenium. Wyliczono, że w tamtejszym stutysięcznym mieście jest ok. 20 takich sklepów. U nas na razie żadna Biedronka czy inna sieciówka w miejscu kina na razie żadnych szans raczej nie ma. Choć kto wie, wszakże historia lubi płatać figle. Przekonali się o tym szczecińscy stoczniowcy, kiedy zobaczyli w swoim dawnym miejscu pracy, a jakże, właśnie Biedronkę, pisaną przez duże B.
W czterdziestotysięcznym Szczecinku takich sklepów mamy coś ze 12, ale nikt z tego powodu nie protestuje. Owszem, klienci nawet sobie chwalą. Wszystko na to wskazuje, że będzie ich nieco więcej. Kto wie, może tak jak w Słupsku jeden stanie w miejscu dzisiejszej parowozowni. Lokalizacja całkiem niezła. Tuż obok powstaje największy w tej części kraju zakład branży meblowej, więc perspektywy mogą być obiecujące. Rzecz jasna dla handlu. Dopowiadam, żeby nie było wątpliwości.
Na razie wyraźnie brakuje takiego sklepu w sąsiedztwie placu Wolności. Ale skoro w Słupsku kino zmieciono z powierzchni ziemi, stawiając w jego miejscu sieciowy sklep, czemuż ach czemu i u nas nie można tego zrobić z dworcem autobusowym PKS? Dworzec jest już stary. No może nie taki jak ten kolejowy, ale niebawem stuknie mu (pod warunkiem, że się biedaczek doczeka) czterdziestka. Oba (dworce) mają jedną wspólną cechę, zazwyczaj hula po nich wiatr, a pasażerów coraz mniej. Ludziska pokupowali sobie samochody i nawet do pracy, miast koleją czy Pekaesem, dojeżdżają swoimi czterokółkami. Czekać na przystankach w słońcu, czy też w słocie już nie muszą. Wprawdzie więcej to kosztuje, ale jest wygodniej i szybciej.
Tymczasem dworzec autobusowy trafił pod młotek. Pierwsza próba nieudana. Kupiec się nie znalazł. Nie to, że ludzie zupełnie już zaprzestali korzystania z niego, ale się nie opłaca. A tak w ogóle, to odkąd żyję, a mam już lat całkiem sporo, to zawsze słyszę, że się nie opłaca. Dobrze pamiętam, jak to było w latach 90., kiedy zasiedlano Borne Sulinowo i przez pewien czas tam dojeżdżałem. Rzecz jasna Pekaesem. Pamiętam, jak w pewnym momencie na trasie pomiędzy byłą sowiecką bazą a stolicą powiatu pojawił się prywatny przewoźnik. Pamiętam, jak w sposób nagły autobus PKS zaczął wozić głównie powietrze, bo za Chiny ludowe dyrekcja nie chciała, aby autobus wyruszał 15 minut wcześniej w trasę, choć w tym względzie żadnych przeszkód nie było. Od tego czasu autobus jeździł prawie pusty, za to prywatny na trasę puszczał naraz dwa mikrobusy. Dlaczego? Bo tak.
Dworzec autobusowy powstał w latach prosperity. Wybudowano go przy ul. Kaszubskiej, bo zgodnie z planami zagospodarowania przestrzennego i perspektywami rozwoju miasta, które miało już w latach 80. osiągnąć dwa razy tyle mieszkańców co dzisiaj, stacja na Chyżym miała przejąć cały ruch pasażerki na kolei. Fakt, powstał najbardziej nowoczesny w ówczesnym koszalińskim dworzec. Co ważne, drugiego takiego nie ma do dzisiaj. Oczywiście, że można wrócić do zamierzchłego PRL-u oferując pasażerom przystanek pod chmurką, albo pod stacją kolejową, co na jedno wychodzi. Nihil novi. Już tak było. Ludzie stali na deszczu. Ba, byli nawet zadowoleni, jeśli udało im się ze względu na tłok dostać przy pomocy łokci do autobusu. Skoro aż tak duża jest tęsknota za siermiężnymi czasami, to kto komu zabroni jeść zupę widelcem?
Być może w miejscu PKS powstanie - jak wcześniej wspomniałem - sklep wielkopowierzchniowy, wszakże miejsca jest całkiem sporo, a i dojazd całkiem wygodny. A gdyby tak nieco inaczej, jak to wykombinowali całkiem niedaleko, aby miast likwidować, zbudować wielofunkcyjny, nowoczesny obiekt. Taki market z terminalem. Skoro szpital ma lądowisko dla helikopterów, dlaczego market nie może mieć stanowisk autobusowych? Jak na razie szykuje się dobry interes dla jakiejś kolejnej Biedronki, Tesco czy innego Kauflanda, ale czy na pewno dla mieszkańców? Przystanek pod chmurką w XXI wieku raczej pasażerów nie przyciągnie. Owszem, można szybko pozbyć się kłopotu, ale czy to aby najwłaściwsza droga?
Jerzy Gasiul
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze