Reklama

Jerzy Gasiul: Niech nam udowodni

11/04/2013 11:47

Pierwsze bociany już są na miejscu, a więc kłapanie o tej porze dziobem jest jak najbardziej na czasie. Kłapać może także nielot, czyli człowiek. Znaczy, może nie musi. A jak już musi, to powinien to robić w granicach wyznaczonych przez dobre obyczaje i tego, co starsi nazywają kindersztubą. Ta ostatnia, w odróżnieniu od kinderbalu, nie powinna występować okazjonalnie. Maniera, sposób bycia i tego co się określa jako klasa, to cecha immanentna, a więc niezależna od zewnętrznych okoliczności. 

No to brnę dalej. Postępowania, albo jak kto woli etykiety lub utartych zwyczajów, nie można wyrzucić ot tak sobie w kąt, jeśli tylko nadarzy się sprzyjająca ku temu okoliczność. Przykładowo, taką okazją może być anonimowość. Jest to dość powszechnie znane zjawisko, znane wszystkim już od czasów szkolnych. Mieliśmy z tym do czynienia najczęściej w toaletach, śmietnikach i podwórkach. To tam, na ścianach mogliśmy poznawać życiorysy znanych i mniej znanych sąsiadów lub nauczycieli. Wszystko to wyrażone w postaci zdań zbudowanych z wyrazów uważanych przez (wciąż) większość za nieprzyzwoite lub wulgarne. 

Reklama

Nadal są to często bardzo osobiste, autorskie wynurzenia, dotyczące sytuacji społeczno-politycznej, a także osób i ich rodzin poddanych krytycznemu osądowi wyrażonemu w formie mało wyszukanej, by nie powiedzieć prostackiej. Moim skromnym zdaniem, tego rodzaju zjawiska można określić jako strategię ulicznego menela. Co jednak nie oznacza, że jemu to akurat przystoi, a innym po prostu nie wypada. Otóż, ewolucja w przyrodzie w tej kwestii poczyniła wyraźny podział. Nie ma to nic wspólnego z rasizmem, ksenofobią, nietolerancją czy też niechęcią do kogokolwiek. To tak jak z psem. Jest po to, aby szczekał i z tego powodu nie można mu robić zarzutów. 

Rzecz jasna zupełnie inaczej jest, jeśli tego rodzaju zachowanie zostanie zakwalifikowane przez samego wykonawcę jako wydarzenie artystyczne. A wtedy mamy do czynienia z happeningiem, lub jeszcze bardziej uczenie – performance, czyli personalnym pokazem artysty. Od razu należy wyjaśnić, byle obszczymur robić tego nie jest w stanie. W każdym razie jego „temat” nigdy nie zostanie zakwalifikowany jako wydarzenie artystyczne. Otóż autorem tego rodzaju „żywej sztuki” może być tylko sztukmistrz, czyli ktoś z dyplomem, a nawet naukowym tytułem. 

Reklama

W ten to sposób, nawet obelżywy wyraz użyty wobec osoby powszechnie uważanej za autorytet moralny, jest nieodłącznym elementem szeroko pojętej wolności i swobody (obyczajów). W tym miejscu nieco zboczyłem, ale już wracam na nasze szczeciniaste, szczecineckie podwórko. Otóż, miejscem szczególnie ulubionym przez różnego rodzaju performerów są strony internetowe. Szczególną popularnością w tym względzie cieszą się portale gazetowe.

Ponoć szczytem bezczelności jest narobić komuś na wycieraczkę, zapukać, poprosić o papier, a potem powiedzieć, że zbyt szorstki. Najwyraźniej autor tej złotej myśli wyartykułował ją w epoce, kiedy o internecie jeszcze nikt nie miał nawet bladego pojęcia. Ale to, co było kiedyś szczytem, dzisiaj w dobie megabajtów, jawi się jako drobne nieporozumienie. Ot taka tam błaha uwaga. No po prostu nic ważnego, takie tam zawracanie głowy. To tylko przypadek, że adresatem jest właściciel gościnnej strony, też mi wielkie halo. Ale jeśli – choć to takie staroświeckie – gospodarz poczuje się wulgaryzmem dotknięty i zdejmie wynurzenia godne zawartości bezodpływowego zbiornika, to nadarza się okazja podwójnego obsobaczenia. Raz, że stoi tam, gdzie stało ZOMO, a ponadto jest dusicielem wolności słowa na dodatek palącym w piecu zużytymi oponami i petami. Czyli jest za cenzurą i zamordyzmem. Czyli podlec jakiego świat nie widział i tylko naszemu szczeremu uwielbieniu demokracji, zawdzięcza to, że nie obiliśmy mu na ulicy mordy. 

Reklama

Co prawda w ramach rekompensaty, obsobaczyliśmy go całkiem słusznymi (bo mu się należało) wyzwiskami na parówkowych portalach dla gimnazjalistów. I niech się strzeże. Ma wybór. Albo wyda nam przyjemny w dotyku papier toaletowy, albo będzie musiał udowodnić, że nie jest złodziejem, szują i wielbłądem. I to by było na tyle.

                                                                                                                                    Jerzy Gasiul 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama