Reklama

Jerzy Gasiul: Bo takie są potrzeby

31/01/2013 11:25

W poniedziałek jeszcze ich nie było. Ale we wtorek, kiedy zaczęły obowiązywać nowe, rzecz jasna wyższe ceny, bilety autobusowe już się pojawiły. Brak większego niż do tej pory dotowania miejskiej komunikacji ma swoje zalety w postaci mniejszych wydatków z budżetu miasta. Ma też wady, bo bije bezpośrednio po kieszeni większości mieszkańców. To bowiem zdecydowana większość jeździłaby dalej autobusami, tak jak to drzewiej bywało, tyle że nie za tyle, co dziś. Ta większość albo korzysta ze swego samochodu, albo - głównie ci najubożsi z dwóch kółek. Część niedoszłych pasażerów, mając na uwadze wysokie ceny biletów, a także utrzymanie w dalszym ciągu swojej w miarę dobrej kondycji fizycznej, porusza się bardzo często per pedes.
Trawestując słowa pewnej wysoko urodzonej damy, gdy powiedziano jej, że mieszkańcy nie mają chleba, miała odpowiedzieć, żeby jedli ciastka. Patrząc z takiej pozycji, można zastanowić się, czy w ogóle potrzebny nam miejski transport. Przecież wystarczą taksówki, no może w najlepszym razie mikrobusy i aby było taniej, najlepiej z metryką świadczącą o pełnoletności. Można i tak. Nasze miasto duże raczej nie jest. Ot, aby coś załatwić w jakim urzędzie bądź instytucji wypadnie czasem przejść zaledwie trzy, no góra cztery kilometry. Rzecz jasna w jedną stronę. A cóż to jest. Nieco bardziej wydłużoną drogę mogą mieć ci z Marcelina, Raciborek, Świątek czy Trzesieki. Ale za to jaka wspaniała i dogłębna inhalacja płuc, ileż po drodze można zobaczyć. A poza tym, kto im kazał mieszkać tak daleko od centrum?
Gorzej ze sprawunkami. W tym przypadku bez pośrednictwa KM już się nie obejdzie. Chyba, że się ma do swojej dyspozycji dwukółkę, czyli taką samojezdną torbę. Ten przyrząd indywidualnego przewozu zakupionych produktów żywnościowych robi już prawdziwą furorę. Stać na niego prawie każdego seniora. Na razie ministerialni urzędnicy nie wpadli na pomysł, aby za tego typu pojazdy wprowadzić opłatę od środka transportowego lub, kiedy po zadyszce właściciela nagle się zatrzyma - opłatę za zajęcie pasa drogowego. Wcale nie żartuję, wszystko może się zdarzyć. Kto jeszcze kilkanaście lat temu wiedział o podatku od świeżego powietrza (uzdrowiska) czy wody opadowej? W tej mierze ilość pomysłów, aby wycisnąć jak najwięcej grosza, jest niczym morze - szerokie horyzonty, dalekie perspektywy, tylko się rzygać chce.
A propos słowa „senior”. To taki eufemizm. U nas w ostatnim czasie stał się powszechny za sprawą 80. groszowych biletów autobusowych. Oznacza ono, znaczy senior, człowieka, jak się kiedyś mówiło, podeszłego w latach, by nie powiedzieć wprost - starca. Tak, wiem dobrze, że tego rodzaju określenie w dobie politpoprawności uważa się za nieprzyzwoite. Być może niedługo znajdzie się na indeksie, jak nie przymierzając słowo „Murzyn” czy też inne, ale nie będę ich wymieniał, bo zaraz powiedzą, żem faszysta, albo jakieś inne plugastwo.
Skoro już jestem w tym temacie, to seniorzy już nie mieszkają (tak jak kiedyś) w domach starców, a raczej w domach „złotej”, lub „pogodnej jesieni”. Dlaczego na nazwę nie wybrano innej pory roku? Bo złota to ona może jest, jednak pogodna niezwykle rzadko. Pod naszą szerokością najczęściej dżdżysta, a zdarza się, że i śnieżna. Fakt, miało być nieco inaczej. Kiedyś obiecywano Wyspy Kanaryjskie za pieniądze zgromadzone w tzw. trzecim filarze. Dzisiaj tamte obietnice są już mocno nieaktualne. Wracając do jesieni, nie bójmy się tego słowa, zejść z tego świata, by nie powiedzieć umrzeć, możemy o każdej porze roku i akurat nie musi to być ani „pogodna, ani „złota”.
Poprzez społeczną aklamację „podwyższono i wyrównano wiek emerytalny” i ci, którzy uważali się już prawie za emerytów, nagle poczuli się jak lis z wiersza Mickiewicza, co to... już był w ogródku, już witał się z gąską... Potraktowano ich niczym ozdrowieńców w „Przygodach dzielnego wojaka Szwejka”. Przypomnę, że tamci, po zaaplikowaniu lewatywy, od razu stawali się zdrowi i przydatni do służby na froncie. Niedoszli emeryci, w sposób niemalże cudowny, nagle stali się przydatni do pracy, której nie tylko dla nich, ale także dla młodych, sądząc po comiesięcznych danych o bezrobociu, pracy nie ma i raczej długo nie będzie.
W Szczecinku seniorów - znaczy ludzi po 70. wreszcie doceniono i to dosłownie. Od teraz, by nie jeździć autobusem za darmo, płacą za bilet 80 groszy. Młodzi, znaczy przed 70-ką, płacą po 3 zł. Wyszło jak w socjalizmie - każdemu wg jego potrzeb.
                                                                                                                                       Jerzy Gasiul

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama