Choć na świecie biało, czarne myśli spać nie dają. To już kolejny miesiąc, wciąż zimno i śnieżnie. A mi się marzy, skoro nie może być zielony, to choć szarobury krajobraz. A tu nic, tylko wciąż wszystko na biało. Aż oczy bolą.
W tym miejscu słuszna uwaga. Skoro bolą, to idź do okulisty. Wypada pójść. Ale i tak nie zdążę przed latem, a nawet następną zimą. Bo proszę mieszkańców, obywateli szczecineckiego powiatu, na okulistę w kolejce należy u nas czekać... 562 dni. No tak. Tak przynajmniej twierdzi starosta – osoba urzędowa, a nie jakiś tam grymaśnik sfrustrowany niedoborem słońca. Skoro nie wierzycie, to zapraszam do lektury na str. 13.
Mocno przerośnięta zima patroszy nam kieszenie, bo nadspodziewanie mocno rosną nam wydatki za opał, gaz i elektryczność. Że też trafić to musiało właśnie na nas i to akurat w dobie (ponoć) globalnego ocieplenia. Jak na razie w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, kiedy akurat ten tekst powstaje, przy pisaniu ręce drętwieją z zimna. By daleko w historię nie sięgać, przypomnę, że o tej porze przed rokiem, na ul. Mickiewicza właśnie sadzono włoskie, czarne topole. Znaczy włoskie, ale kupione w Holandii. Wtedy właśnie zastanawialiśmy się, czy aby na pewno drzewka się przyjmą i dadzą sobie radę z niesprzyjająca lokalną aurą. I patrzajcie Państwo. Drzewka się przyjęły. Za to w tym roku stoją bidulki skute zimnem i zbrylonym śniegiem, czekając na ciepłe dni.
Na początku kwietnia (przed rokiem) pisaliśmy także i o tym, że na placu Wolności właśnie rozstawiają mocno przez spacerowiczów pożądane ławki, a cena za bilet autobusowy za jazdę po gminie wrosła do 3 zł. Wtedy było już ciepło. A teraz w wyjątkowo niesprzyjającym okresie - jeśli chodzi o wegetację i kiełkowanie - ceny na tych samych trasach wzrosły już do 3,40 zł. A co będzie za rok o tej porze, aż strach pomyśleć. Tak to już jest, że ceny rosną nawet przy tęgich mrozach. Przed rokiem na placu rozstawiano ławki, a w tej chwili zalegają w ich miejscu wielkie, niczym Rynkowa Górka, zwały śniegu.
Nie to, że narzekam na pogodę, bo kiedyś nawet gorzej bywało. Gdyby nawet stało się coś, co jest niemożliwe, przykładowo nocą i dniem była tylko dodatnia temperatura, to i tak nie zagrozi nam wysoka woda. Co najwyżej, tradycyjnie podtopi nam parkowe alejki i trawniki. Tylko tyle. W każdym razie nie będzie to tak, jak o tej porze w 1888 roku. Tamtą porą całe miasto znalazło się pod wodą. Co prawda, po stu latach od tego wydarzenia już nawet nie wiadomo w jakich dniach to było. Czas swoje zrobił. Na ówczesnym Rynku, dla niepoznaki od zakończenia wojny nazwanym placem Wolności, wody było niemalże po pachy. Rzecz jasna mowa o ówczesnych dorosłych. Stało się to po tym, jak po bardzo ostrej i śnieżnej zimie nagle pojawiło się wiosenne słoneczko. Dzisiaj, gdyby nawet nie wiem jak dużo było na termometrze powyżej zera, a poziom Niezdobnej podniósłby się nawet kilkakrotnie, to woda nam niegroźna. Co innego, jeśli chodzi o jej cenę, ale to już temat na inny wstępniak.
Co prawda nie przypominam sobie jakoś, aby w drugim dniu Wielkanocy, a więc w śmigus-dyngus, woda była w stanie stałym. I nie są to jakieś śmichy-chichy. W tym dniu trzeba było odśnieżać chodnik, bo przez kolejną noc nawiało, że przejść trudno. W dawnych czasach ze śniegu cieszyły się przynajmniej dzieci. Wtedy był jeszcze taki zwyczaj, że dzieciarnia bawiła się zazwyczaj na świeżym powietrzu, a nie tak jak teraz w domu pod ekranem telewizora lub komputera. Śnieg stanowił doskonały pretekst do tego, aby lepić z niego różne - jak to mówią prawdziwi artyści - formy przestrzenne. Nie było podwórka bez bałwana. Teraz nie uświadczysz ani dzieci na podwórkach, ani bałwana – chodzi o takiego ze śniegu.
Ponoć najlepiej się myśli po lekkiej pracy fizycznej. Najlepiej takiej na świeżym powietrzu. Idę więc odśnieżyć chodnik. Zaczyna brakować miejsca w ogródku na zwalanie śniegu. Wyrzucę więc co nieco na jezdnię. Poczekam na solarkę. Byle do czerwca, bo być może wtedy będzie już powyżej zera.
Jerzy Gasiul
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze