Przyznam, poczułem się nieco zaskoczony, kiedy z samego rana przed tygodniem zapytano mnie, czy napisaliśmy o wyborze na Piotrową stolicę następcy Benedykta XVI. Widząc moje zdziwienie, pytający od razu dodał, że pewnie nie zdążyliśmy, bo biały dym ukazał się późnym wieczorem, a w tym czasie pewnie numer musiał już być w drukarni. Najpierw nieco się żachnąłem. Przecież zajmujemy się wyłącznie tematyką lokalną i bardziej interesuje nas zamiana proboszcza w parafii niż w dalekim Rzymie papieża. Potem uświadomiłem sobie, że tak naprawdę to się mylę. Nowy papież Franciszek pochodzi z egzotycznego dla nas kraju, a wybrano go równie dla nas odległej kolebce Europy. I choćby z tego powodu dzieli nas przepaść. Cóż my zasiedziali pośród pomorskich lasów i jezior, daleko od wielkich ludzkich skupisk, możemy wiedzieć i sądzić o sprawach światowych? Co nas może z tamtym wielkim światem łączyć? I jest odpowiedź. Tym łącznikiem, jakże ważnym, jest sam Jezus Chrystus.
Rzecz jasna mam na myśli katolików lub tych, którzy się za takich uważają. Sądząc po wypełnionych kościołach, szczególnie podczas święcenia pokarmów w Wielką Sobotę jest ich przytłaczająca większość. Część (tych odwiedzających tego dnia świątynie) z pewnością przeżywa rozterki, czy aby na pewno po wejściu trzeba się przeżegnać. A jeśli tak, to w którą stronę kreśli się znak krzyża od prawej, a może od lewej. A może lepiej kucnąć i zacząć w okolicy szyi, a potem jakoś tak zakręcić młynka. No tak jak to robią na amerykańskich filmach. W każdym razie wygląda to poważnie i nie rzuca się za bardzo w oczy.
Trochę mnie dziwi to powszechne zainteresowanie wyborem Franciszka. Mam nam myśli hordy lewaków, antyklerykałów niemal codziennie bombardujących nas poprzez media, swoimi osądami o naszym Kościele. Znamienne w tym jest to, że stojąc z boku, mało powiedziane – niechętnie lub wrogo do nas nastawieni - prawią najwięcej. Flaki się wywracają. Ponoć czynią to z troski. To apologeci swoiście pojmowanej nowoczesności, dla których Dekalog to tylko dwie kamienne tablice. Dość stare, bo jeszcze sprzed naszej ery, a więc coś z dziedziny co najwyżej archeologii. Ze względu na ich treść zupełnie niepasujące do tu i teraz. Przecież grzech nie istnieje. Dość tego gadania. Jednostka nie musi być wiecznie dołowana, niepotrzebnym nikomu pouczaniem i ciągłym napominaniem. Bo to takie nienowoczesne, niedzisiejsze, no i zarazem stresogenne. Kto jest za, ten wrogiem tęczowego postępu. Jeśli nowy papież chce być postępowy, powinien Dekalog zmodyfikować. Możne napisać go nawet od nowa albo przynajmniej zinterpretować zgodnie z duchem naszych czasów. To nie średniowiecze, a XXI wiek. To uwłacza ludzkiej godności, itd., itd.
I najciekawsze w tym wszystkim jest to, że tak twierdzą ci, którzy Boga nie zauważają albo uważają Go za swego wroga, zaś ludzi wierzących za otumanioną i godną pogardy tłuszczę. Przecież oni mówią o tym wprost. W tym względzie nie obowiązuje już żadna poprawność polityczna. Ba, głośno wypowiedziane upomnienie, może być poczytane za mowę nienawiści.
Kto ma uszy, niechaj słucha. Czy słyszymy, ale nie chcemy tego pojąć, bo bliższe są nam „prawdy” wypowiadane przez tych, którzy za cel swego życia uważają prowadzenie walki z Bogiem?
To tyle w przededniu Wielkiego Tygodnia. Bo nie ma potrzeby udawać, że go nie ma, że to tylko okres przedświąteczny związany ze zwiększonymi zakupami, bo zajączek, bo jajeczko, bo tradycja. A wiara, to nienormalność. Bo ponoć Polska to nienormalność.
A propos nienormalności. Tym razem coś pro domo sua. Dlaczego „Tematu” nie ma w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej? Przecież są tam inne nie tylko lokalne tytuły, a was nie ma – pyta Czytelnik. Odpowiadamy. Nasza gazeta z reguły trafia do kiosków i sklepów, a więc miejsc niewiele znaczących, jeśli chodzi o to, co się określa eufemizmem jako dobro kultury. Aha, wspomnę jeszcze o tym, że każdy numer (w liczbie sztuk dwa) jest wysyłany do Biblioteki Narodowej w Warszawie, tyleż samo do Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, a także do Koszalińskiej Biblioteki Publicznej i miejscowego Muzeum Regionalnego. Trafia tam nie dlatego, że o to zabiegamy. Dzieje się tak, ponieważ oni w dziedzinie bibliotekarstwa są po prostu profesjonalistami. Mając na myśli naszą gazetę, w tym miejscu bezczelnie znowu posłużę się cytatem: Czyż może być coś dobrego... ze Szczecinka?
Jerzy Gasiul
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kazdy czlowiek w cos wierzy,jeden wierzy w Pana Boga,a drugi wierzy ,Ze Pana Boga nie ma.
Kazdy czlowiek w cos wierzy,jeden wierzy w Pana Boga,a drugi wierzy ,Ze Pana Boga nie ma.