Reklama

Jak pracować ma nauczyciel? Dwugłos w sprawie

31/01/2013 05:00

Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje wprowadzenie zmian w Karcie Nauczyciela. Wypracowanie kompromisu pomiędzy ministerstwem, samorządami i nauczycielami utrudniają sporne zapisy Karty. Dotyczą m.in. zasad wynagradzania nauczycieli, urlopów dla podratowania zdrowia, czasu wolnego czy liczby godzin przepracowanych w szkole. Choć wszystkie strony sporu przyznają, że zmiany w ustawie są potrzebne, nic nie wskazuje na zawarcie porozumienia, które umożliwiłoby szybkie przeprowadzenie reformy. Swoje opinie na temat spornych zapisów Karty Nauczyciela przedstawili nam poseł na Sejm RP Wiesław Suchowiejko oraz przewodniczący ZNP w Szczecinku Ryszard Malinowski. Czy rzeczywiście w sprawie Karty o konsensus niełatwo? Czy istnieje w tym sporze istnieje jakiś złoty środek?
 Stabilność
Ryszard Malinowski: - Karta Nauczyciela gwarantuje mi stabilność pracy w zawodzie. Dlaczego mam nie mieć tej stabilności? Nie chciałbym, żeby ktoś podpisywał ze mną kontrakt tylko na rok. A co, jeżeli będę wymagający i nie spodobam się rodzicom? Kogo uczeń nie będzie lubił? Już teraz odbywa się giełda nauczyciela. Są tacy, którzy z tego powodu dla świętego spokoju stawiają uczniowi ocenę dopuszczającą. Natomiast ja uważam, że na tego „dopuszczacza” trzeba zapracować. Już teraz nie ma jasnych kryteriów mówiących, jak zwalniać nauczycieli. Widać to w tych placówkach, które w tej chwili są zagrożone zwolnieniami. To wyliczanka. Ta pani jest niewygodna, a ta jest bardzo wygodna, bo, powiedzmy, jest spolegliwa.
Wiesław Suchowiejko: - Rodzic, który przychodzi i mówi, że dany nauczyciel mu nie odpowiada, to codzienność. Jako dyrektor szkoły niepublicznej spotykałem się z tym przez lata. Tylko że tutaj rodzic miał znacznie silniejsze argumenty: ja płacę i wymagam. Jeżeli rodzic na pytanie „Dlaczego?” podawał konkretną odpowiedź, to trzeba było z nauczycielem porozmawiać, wyjaśnić sprawę, przyjrzeć się sytuacji i wydać jakiś sąd. Jako dyrektor chciałem, żeby to właśnie dyrektor był ostateczną instancją, która decyduje o tym, jak ma być. Nie rodzic, nie nauczyciel, nie kurator czy organ prowadzący, ale - dyrektor. Stabilność zatrudnienia nie powinna być fetyszem. Nie powinno być też tak, że zbyt mocno broni się nauczyciela.
Ochrona
R.M.: - To stereotyp, Karta nie chroni nauczycieli. Jest nadzór kuratorium i nadzór dyrektora. Jest też ocena pracy nauczyciela. Dwie oceny niedostateczne, które wystawia dyrektor, oznaczają zwolnienie, także nauczyciela mianowanego i dyplomowanego. Mamy również lekcje hospitowane, dyrektor w każdym zakresie może sprawdzić, jak nauczyciel wypełnia swoje obowiązki: od pełnienia dyżuru, wychowawstwo, opiekę nad salą, udział w radzie pedagogicznej, zespołach samokształceniowych, itp. Nie jest problemem zwolnienie złego nauczyciela. Tylko trzeba chcieć i wiedzieć, jak do tego procesu podejść. 
W.S.: - Karta za bardzo chroni nauczycieli. Żeby nauczyciela zwolnić, trzeba mu coś udowodnić niemal na gorącym uczynku albo wystawić podwójną ocenę negatywną, co również nie jest proste. Miałem to szczęście, że nie pracowałem nigdy ze złymi nauczycielami, więc nie mogę omówić żadnego przypadku. W szkole niepublicznej również nie miałem takich problemów. Jednak uważam, że Karta chroni nauczyciela za bardzo i zapewnia mu zbyt dużą stabilizację.
Urlop
R.M.: - Karta daje mi możliwość wzięcia urlopu dla podratowania zdrowia. Cały czas będę twierdził, że po 15 latach pracy w zawodzie każdy nauczyciel powinien pójść obowiązkowo na urlop zdrowotny. Choćby dla zdrowia psychicznego.
W.S.: - Nigdy nie pracowałem w gimnazjum , a jeżeli już, to w niepublicznym. Słyszałem jednak, że niekiedy w gimnazjach dzieją się rzeczy zatrważające. Choć pracując w szkole ponad 25 lat, nigdy na takim urlopie nie byłem, wiem, że koleżankom i kolegom ze szkolnictwa publicznego się to przytrafiało. To znowu problem finansowy. W subwencji nie ma na to pieniędzy. Poza tym, niekiedy prawo do takiego urlopu było nadużywane. Zdarzało się, że nauczyciele byli na urlopie i dorabiali sobie w innym charakterze.
Płace
R.M.: -Karta gwarantuje nauczycielom pobory. Biorąc pod uwagę sytuację finansową samorządów, one chętnie by to sobie odpuściły. Kiedy słucham głosów samorządowców, wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zwolnienie wszystkich nauczycieli, a już na pewno mianowanych i dyplomowanych. Z drugiej strony, ja też jestem rodzicem i chciałbym, żeby moje dzieci uczyli wykwalifikowani nauczyciele. Poza tym, uważam, że przepis mówiący o wyrównywaniu płac przez samorządy to tykająca bomba. A kto był jego inicjatorem? MEN. To jest bzdura, ale przyklepał ją Sejm. Można by to przerwać, np. podnosząc dodatek motywacyjny albo dodatek za wychowawstwo.
W.S.: - Samorządy mocno krytykują konieczność dokładania bardzo dużych sum do oświaty.  W tym roku Szczecinku chyba po raz pierwszy trzeba nauczycielom wypłacić wyrównanie. Mimo to, rząd próbuje zmienić ten przepis. Trzeba go wycofać. Nie można utrzymywać pewnych płac, abstrahując od sytuacji finansowej płatnika.
Czas pracy
R.M.: - Nauczyciel pracuje przy tablicy 20 godzin. Z niecierpliwością czekam na badania zewnętrzne czasu pracy nauczycieli, które miały być opublikowane już w ubiegłym roku. Chciałbym, żeby ludzie zobaczyli, jak naprawdę wygląda praca nauczyciela. Wszyscy myślą, że kiedy nauczyciel wchodzi do szkoły o godzinie 7.30, wychodzi o 12.00, to pracuje tylko 4 godziny. A tak nie jest. Do lekcji trzeba się przygotować, poza tym są wycieczki, rady pedagogiczne, spotkania z rodzicami… Ja mogę pracować w szkole osiem godzin, ale potem zamykam klasę, wychodzę i nic mnie już nie interesuje.
W.S.: - Podobno polscy nauczyciele pracują najmniej w Europie i zaraz się oburzają, jak to słyszą. Popatrzmy: dwa miesiące wakacji, dwa tygodnie przerwy zimowej, ferie świąteczne, odpracowywane, lub nie, wolne piątki, tzw. okres zielonej szkoły. W czerwcu, kiedy stopnie już są wystawione, czy wtedy odbywa się nauka? Lekcje są, dzwonki słychać, nauczyciele chodzą z dziennikami… To jest w sumie około 70 dni wolnego. Uczniom wakacji nikt zabierać nie zamierza, ale w życie ma wejść pomysł, by czas między Świętami a Nowym Rokiem nie był czasem wolnym dla nauczycieli, tylko co oni w tym czasie mieliby robić? Poważnie rozważa się koncepcję, żeby nauczyciele, którzy mają obowiązek podnoszenia swoich kwalifikacji, mogli się dokształcać w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych. Pozostaje pytanie, jak zareagują na to nauczyciele?
Złoty środek?
R.M.: - O Karcie trzeba rozmawiać. Pytanie - w jaki sposób. Cały czas dyskusję wywołują samorządy, a to MEN powinno przedstawić propozycje stronom, które biorą udział w negocjacjach.
W.S.: - W Karcie należy wiele zmienić. Trzeba obniżyć ochronę nauczyciela w sensie stabilizacji jego zatrudnienia. Dlatego, drogie Koleżanki i drodzy Koledzy, w Sejmie zamierzam wspierać te projekty, które będą Kartę zmieniać. Poprę również te rozwiązania, które pozwolą samorządom rozsądnie gospodarować finansami. Obecnego kształtu sieci szkół nie da się już utrzymać. Nie mówię tylko o Szczecinku, ale też o miejscach, gdzie przez lata z różnych powodów nic nie zmieniano, nie zważając, że liczba dzieci spada. Teraz się okazało, że i dzieci mniej, i pieniędzy nie ma. Teraz sieć szkół trzeba reorganizować, a mówiąc wprost - trzeba niektóre szkoły likwidować. Stan Karty w obecnej formie jest nie do utrzymania. Istnieje pomysł, aby ją zlikwidować i od nowa spisać to, co warto. Uważam jednak, że jest to rozwiązanie zbyt rewolucyjne. Choć może byłoby rzeczywiście wskazane?

(sz)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wacomir - niezalogowany 2013-02-01 05:18:58

    podczas zaborów. Powoli ograniczając wszystkie prawa w tym prawo do edukacji, a jeśli już Polak dostawał się do carskiej szkoły przeprowadzano tam indoktrynację, podawano mu propagandę przykład - podręcznik historii do matury czasy współczesne. "PO - partia liberalna obniżająca podatki" pytam? Gdzie i Komu - bo zwykłym obywatelom i przedsiębiorcom stale podwyższa po_datki powodując wzrosty cen i biedę. Edukacja jest najważniejsza, zaraz za pełnym brzuchem i zdrowiem, a tymczasem od okrągłego stołu realne nakłady na edukacje malały, aby za PO (od 2007) zlecieć na poziom dna. Nie ma funduszy na edukację... bezczelne kłamstwo wystarczy zobaczyć jakie nagrody z naszych podatków przyznaje sobie PO na każdym szczeblu władzy. Oto i są fundusze - i wolę aby dostali je nauczyciele, lekarze, policjanci, strażacy, ..., - niż PO i media je popierające.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ubuntu - niezalogowany 2013-01-31 10:24:28

    Najlepiej zamknąć te wszystkie szkoły-p_osłowie uczyć się już nie będą. Zastanie więcej kasy dla warszawy, oraz lokalnych samorządów, bo "straty" na utrzymanie szkół są ogromne. Szkoda że w PL tylko buntuje się jednych przeciw drugim, kolejarzy też zwolnić i policjantów i wojskowych bo ci po 15 latach mają emeryturę-to też przecież straty... Może lepszym pomysłem szukania oszczędności będzie wysłanie wszystkich osób mających emeryturę na zasłużony odpoczynek bo jak ktoś kto ma emeryturę dalej pracuje na państwowym stanowisku? To może racjonalniejsze rozwiązanie...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama