Reklama

Grzebiąc w śmieciach

23/05/2013 13:16

Podobno są tylko dwie pewne rzeczy: śmierć i podatki. Dodałabym do nich jeszcze jedną – śmieci. Ponoć nie istnieje bardziej dochodowy interes, jak ten, który można zrobić na każdym, choćby najmniejszym odpadku. Nie ma znaczenia, czy będzie to szkło, makulatura, papier, czy wszelakiego rodzaju nie dające się przetworzyć odpady mieszane. Za wszystkie płacimy jak za przysłowiowe zboże. Myli się ten, kto uważa, że wraz z rozwojem naszej cywilizacji cena za odbiór i składowanie śmieci będzie stopniowo maleć. Wręcz przeciwnie. Już niedługo za ten brzydko pachnący, intratny „śmieciowy interes” przyjdzie nam zapłacić dużo, dużo więcej. 

Wszystko w imię nieocenionej ekologii. Jak powiadają, całą reformę, o której od kilku tygodni bardzo szczegółowo informują wszystkie media, przeprowadza się po to, żeby pokazać, iż troszczymy się o nasze środowisko. Mają zyskać, ci, którzy postawią na modny recykling i segregację śmieci. Stracić - osoby, które wrzucają do kubła co popadnie. Aby zrealizować wytyczne reformy, w Szczecinku założono, że mieszkańcy, którzy zdobędą się na wysiłek segregacji, zapłacą mniej. To „mniej” oznacza miesięcznie 14 zł od osoby. Reszta, czyli ci, którzy według nowej ustawy nie troszczą się o naszą Matkę Ziemię, wyłożą ze swoich portfeli 21 zł. Tak przynajmniej mówi teoria. A jaka będzie rzeczywistość?

Reklama

Rzeczywistość będzie jak zwykle o wiele bardziej szara niż barwne i nieprzystające do realnego życia założenia reformy. Nie chciałabym niczym mityczna Kasandra wieszczyć, że czeka nas najgorsze, czyli bałagan i dalszy wzrost cen za produkowanie śmieci, ale... Ale zdrowy rozsądek nie podpowiada nic innego. Do wdrożenia nowych przepisów pozostało raptem pięć tygodni, a wciąż nie wiadomo, kto zajmie się odbiorem i wywozem śmieci, czy zaproponowane stawki się utrzymają, gdzie będą stać śmietniki, czy myć zużyte puszki a także – kto odpowie za niefrasobliwych sąsiadów, którzy do wspólnego, przyblokowego kubła wyrzucą worek z „nieposegregowaną” zawartością. 

Jeśli chodzi o ten ostatni przypadek, odpowiedzialność ma spaść prawdopodobnie na wszystkich lokatorów. Dlatego autorzy ustawy chcą, żebyśmy my – mieszkańcy bloków i kamienic wzajemnie się pilnowali. Już to sobie wyobrażam. Pewnie w lipcu w niejednej części miasta uruchomią się patrole osiedlowe, sprawdzające, czy do odpowiednich pojemników wyrzuca się to, co trzeba. O szpiegujących wszystko i gotowych działać w każdej chwili sąsiadach nie wspomnę. Tacy już są aż nadto aktywni w niejednym bloku i tylko czekać, jak z czasem ich aktywność wzrośnie jeszcze bardziej. 

Reklama

Ponieważ póki co w przepisach niewiele się nie zmienia, wydaje się, że autorom ustawy nie zależy na tym, aby wokół nas śmieci było mniej. Zapłacić trzeba tylko jedną stawkę, bez względu na to, czy wyrzuci się jeden pełny worek tygodniowo, czy jeden dziennie. Nikomu też nie zależy, by uporządkować możliwość segregacji odpadów w blokach. Można więc podejrzewać, że w całym tym śmieciowym zamieszaniu wcale nie chodzi o wspomnianą wcześniej ekologię. Jeśli nie o dobro środowiska naturalnego, to o co? Wiadomo, kiedy budżet zaczyna mieć prześwity, najlepiej wymyślić kolejny podatek. A kto jest zawsze najpewniejszym płatnikiem? Oczywiście – Kowalski. 

Jeżeli gdzieś zabraknie kasy, to właśnie Kowalski, choćby nie wiem jak się starał: segregował, patrolował i wygrzebywał niewłaściwie posegregowane odpadki – zapłaci najwięcej. Cały blok może super wzorowo wypełniać swoje obowiązki, ale kiedy ktoś dojdzie do wniosku, że jakiś gapowaty lokator np. nie myje puszek albo robi to źle, znów, zgodnie z odpowiedzialnością zbiorową, zapłacą wszyscy. Tak naprawdę wystarczy byle pretekst, by załatać nawet najmniejszą dziurkę budżetową i żeby podnieść ustalone wcześniej opłaty. 

Reklama

Swoją drogą ciekawe, czy zmiany związane z wdrożeniem tzw. reformy śmieciowej będą miały wpływ na przebieg zbliżających się wyborów samorządowych? Można podejrzewać, że tak. Dodatkowy podatek, w dodatku znacznie wyższy od obowiązujących do tej pory opłat, to smakowity kąsek dla wszystkich, chcących podbić serca przyszłych wyborców. Znów trzeba będzie uważać na hasła typu: „My zrobilibyśmy to lepiej” albo „Wybierzcie nas, to będzie taniej”. Ostatecznie, jak zawsze, okaże się, że nikt nic nie może, bo to przecież „wina tych, którzy tę całą reformę wprowadzali”.

Co więc robić? Na razie nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać. Rzecz jasna chciałabym, żeby cały scenariusz, który wymyśliłam, wcale się nie ziścił. Tak jak wiele innych osób, z dbałości o przyrodę i środowisko chciałabym też wierzyć, że reforma przyniesie zamierzony – ekologiczny efekt. I że wszystkim nagle zachce się segregować odpady. I - po sobie, i po swoich pupilach sprzątać.

Reklama

Magdalena Szkudlarek - Szarkowska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama