Reklama

Cała prawda o pracy kierowcy autobusu miejskiego

25/01/2013 20:38

Jacka Barana zapewne każdy mieszkaniec Szczecinka spotkał już niejeden raz, korzystając z usług Komunikacji Miejskiej. To właśnie on od ponad 26 lat zasiada za kierownicą miejskich autobusów. Doświadczony kierowca opowiedział nam o swojej pracy, autobusach i… o pasażerach.

Jak to się stało, że został pan kierowcą?
- Jak to zazwyczaj bywa, był to czysty przypadek. W tamtym okresie czasu potrzebowano kierowców do Komunikacji Miejskiej, a ja byłem, że tak powiem, w potrzebie, ponieważ założyłem nową rodzinę i potrzebowałem stałej pracy.  Szczerze mówiąc przyciągnęły mnie pensje, jakie tam bywały, wiec skorzystałem z takiej możliwości i podjąłem pracę kiedy jeszcze KM mieściła się przy ul. Przemysłowej.

Jeździł pan jeszcze na autosanach. To jest inna epoka...
- Zdecydowanie. Teraz mamy autobusy w pełni automatyczne, z niską podłogą, będące wygodnym autem dla poruszających się na wózkach czy inwalidów. Na niektórych liniach nawet wiemy, gdzie wsiadają pasażerowie niepełnosprawni, którzy często korzystają z usług KM. Są przyciski, z których trzeba skorzystać i niektórzy to i wtedy wiem, że jest to niepełnosprawna osoba, więc od razu mogę zrobić ten przyklęk. Często takie osoby mają pomocnika, ale temu pomocnikowi zapewne też jest łatwiej, jeżeli ja obniżę auto, które wtedy jest nisko przy samym krawężniku. Poza tym jest jeszcze platforma, rzadko się to zdarza, ale czasami osoba poruszająca się na wózku jest sama i wtedy tą platformę otwieram i można swobodnie wjechać samemu, a czasami również sam pomagam wjechać do pojazdu.

Ciężko było się przestawić na dużo większy pojazd niż samochód?
- Wydaje mi się, że ten, kto jeździ osobowym autem, kiedy usiądzie za kierownicą większego pojazdu niż osobowy, to przestawienie się jest tylko kwestią zmiany myślenia o gabarytach pojazdu. Trzeba sobie uzmysłowić, że ja z tyłu za sobą mam jeszcze 10 metrów tego auta, a nie 2 czy 1,5 metra. Moim zdaniem każdy jest to w stanie opanować, ale jednak autobus jest szerszy i dłuższy, dlatego manewry będą nieco opóźnione i o tym należy pamiętać. Ale nie jest to takie trudne, jakby się mogło wydawać.

W pańskiej pracy zdarzają się jakieś niebezpieczne sytuacje?
- Zdecydowanie tak. Z racji tego, że jest to praca głównie w mieście, zdarzają się często przypadki, kiedy nagle ktoś wkracza na jezdnię przebiegając w miejscu niedozwolonym. Wiadomo, że przy przejściach dla pieszych trzeba zachować dużą ostrożność, ale w miejscach, gdzie przejazd powinien odbywać się bezproblemowo, osoba wkraczająca na jednię stwarza duże zagrożenie. Czasem problemem są też kierowcy osobówek, którzy np. szukając miejsca parkingowego, wykonują nagle jakiś niespodziewany manewr. A ja muszę pamiętać, że przewożę ludzi i nie zawsze mogę zareagować tak, jak to się robi autem osobowym, wciskając nagle hamulec. Wiadomo, że wtedy ci pasażerowie, będący z tyłu, mogliby się znaleźć na szybie czołowej.

Czy zdarzały się zagrożenia ze strony pasażerów?
- Bywały. I to też z reguły odbywa się w porach wieczornych albo wieczorno-nocnych, kiedy pasażerowie wracają z różnego rodzaju imprez. Czasami zdarza się niesforny pasażer, któremu po dość obficie zakrapianej imprezie wydaje się, że on jest w autobusie panem i władcą. Czasami takie osoby próbują nawiązywać z kierowcą kontakt, mówią, że się jedzie źle albo że on by chciał wysiąść w miejscu, gdzie nie ma przystanku. W takich sytuacjach zazwyczaj próbuję się odciąć, ale zerkam w lusterko, kontroluję sytuację i sprawdzam, czy wszystko jest w normie i ten ktoś nie próbuje zaczepiać pozostałych pasażerów. Jeżeli np. jest sam i jest bardzo natrętny możemy wezwać policję i czasami tak bywało, że trzeba było skorzystać z tego ostatecznego wyjścia.

Chyba żaden z kierowców nie lubi tych nocnych kursów...
- Myślę, że na pewno nie są one fajne. Chociaż szczerze mówiąc teraz sytuacja się poprawiła, odkąd są autobusy z przegrodą, która lekko zasłania kierowcę - jest to przede wszystkim dla naszego bezpieczeństwa z tego względu też, że sprzedajemy bilety i mamy kontakt z pieniędzmi. A pasażerowie są różni.

Co może zrobić kierowca kiedy pasażer jest agresywny?
- Mamy różne wyjścia. Ja z natury jestem spokojnym człowiekiem i raczej staram się spokojnie rozwiązywać takie sytuacje. Czasami wystarczy jedno pytanie „dlaczego pan się tak zachowuje?” i pasażer sam się uspokaja. A jeżeli ktoś nie reaguje w ogóle na jakiekolwiek słowa, to informuję go, że będę musiał zadzwonić po policję, jeżeli  się nie uspokoi i to też pomaga. Częściej awanturują się panowie, panie należą do rzadkości, chociaż zdarzały się też i takie sytuacje. Osobiście nie byłem w takiej sytuacji, kiedy musiałbym się ewakuować z autobusu albo miałoby dojść do rękoczynów.

Pasażerowie wtrącają się i zwracają panu uwagę, jak powinien pan kierować pojazdem?
- O tak. Szczególnie są to ludzie pod wpływem alkoholu, którzy mówią gdzie mam skręcić lub jechać wolniej czy szybciej. Ale uwagę zwracają też pasażerowie czekający dłuższą chwilę na przystanku w sytuacji, kiedy autobus ma opóźnienie. A niestety czasami pasażer podchodzi kupić bilet i daje dużo drobnych i trzeba to przeliczyć, a to czasami trwa. Wtedy też pasażerowie czasami zwracają uwagę „a szybciej to pan nie może?” albo „dlaczego tak długo stoimy na przystanku?” - jeżeli przychodzi pasażer i kupuje bilet, to nie przyśpieszę tego .

Często ludzie płacą za bilety wysokimi nominałami albo garścią drobnych?
- Często to może nie. Pasażerowie zdają sobie sprawę z tego, że to będzie nie tylko irytowało kierowcę, ale również pozostałych pasażerów dlatego, że przy małych nominałach - wiadomo - ja muszę to przeliczyć i poukładać monety w odpowiednich przegródkach. Choć oczywiście zdarzają się takie przypadki. Czasami wydaje mi się, że jest to trochę przez złośliwość. Był taki przypadek, kiedy pasażer kupując bilet wysypał garść drobnych, wiec zacząłem przeliczać, a pozostali pasażerowie zaczęli zwracać mu uwagę. Niewątpliwie jest to utrudnienie, ponieważ jeżeli gęstość tych przystanków jest taka, a nie inna, wtedy ten rozkład jazdy całkowicie się rozsypuje.

Mieszkańcy Szczecinka często spożywają alkohol w autobusie?
- Czasami zdarzało się, że na kursach nocnych ktoś tam próbował coś wypić w pojeździe. Nie zawsze też to widać, ponieważ zwykle tacy delikwenci uciekają gdzieś na koniec autobusu. Jeżeli widzę, że cos takiego ma miejsce, co sie zdarzało okazjonalnie, od razu mówię przez mikrofon kilka słów i zazwyczaj tacy osobnicy chowali alkohol albo wysiadali na najbliższym przystanku.

Kierowcy mają prawo do kontroli biletów. Czy często pan z niego korzysta?
- Szczecinek nie jest dużym miastem, więc znam wielu ludzi z widzenia i wiem, że pewni pasażerowie jeżdżą notorycznie bez biletów. Czasami wystarczy tylko zwrócić uwagę i zapytać, czy kasują bilet - jeżeli nie, to proszę o opuszczenie pojazdu. Kojarzę grupę osób, które często jeżdżą pod wpływem alkoholu i traktują autobus jak obwoźną taryfę, podjeżdżając dwa przystanki do sklepu monopolowego. Ci ludzie nie reagują agresywnie czy wulgarnie i reguły wychodzą, bo wiedzą, że nie mając biletu są na przegranej pozycji. Kiedy wchodzi pijany i widzę, że nie kasuje biletu, a dodatkowo zagraża pasażerom bo się np. bardzo zatacza, wtedy też proszę o opuszczenie pojazdu.

Kiedyś autobusy były przepełnione, a teraz często chyba zdarza się, że wozicie powietrze?
- Nie jest to zupełnie prawda, ponieważ te kursy, pomiędzy godzinami szczytu, już zostały wycięte. Są takie martwe godziny, kiedy jest już po szczycie przewozów, czyli kiedy pasażerowie już dojechali lub wrócili z pracy czy ze szkoły. I później właśnie jest taki martwy okres. Ale te autobusy już są na tyle rzadkie, że jeżeli się już podjeżdża, to często na przystanku czeka o wiele więcej tych pasażerów, niż to było np. przed rokiem.

Jakich linii, jako kierowca, pan nie lubi?
- Są takie linie, które są bardziej obciążone. Jest to np. linia nr 2 w dni targowe, kiedy młodzieży przedwojennej jest sporo. Kiedyś pani zwróciła mi uwagę, że ona czeka już ponad 50 minut na przystanku przy ul. Lipowej w stronę dworca PKP. Wtedy pasażerka, która stała za nią, zapytała gdzie pani chciała jechać, że aż tyle czeka i żadnym innym autobusem nie mogła pojechać? Okazało się, ze pani chciała jechać na rynek, czyli... podjechać jeden przystanek.

Czy często się zdarza, że kierowcy was nie przepuszczają i trudno wam się włączyć w ruch?
- Wydaje mi się, że dość dużo z nas jeździ na zachód, a tam ta kultura jazdy jest o tyle większa, że kierowcy są dla siebie bardziej uprzejmi, przyjaźniej nastawieni i puszczają, kiedy widzą, że sytuacja jest trudna i ciężko wyjechać z podporządkowanej ulicy. W dużej mierze teraz u nas jest podobnie, przez te kilka ostatnich lat ta kultura znacznie się poprawiła moim zdaniem. I to z obydwu stron.

Czeka pan na spóźnialskich?
- Nie udaję, że nie widzę, że mam klapki na oczach i nie zerkam w lusterko. Jeżeli w zarysie lusterka widzę, że pasażer biegnie, to czekam. Chociaż zdarzało mi się kilka razy, i nie tylko mi, że ktoś biegnie i… przebiega sobie obok autobusu. Ale zawsze czekam. Chyba że ktoś biegnie z boku, to wtedy lusterko nie zawsze go obejmuje i zwyczajnie nieraz nie mogę go zobaczyć.

Ma pan  obowiązek czekania?
- Nie mam. Mnie obliguje czas odjazdu i zgodnie z rozkładem jazdy wyjeżdżam z przystanku, żeby pozostali pasażerowie, którzy oczekują na następnych przystankach, nie czekali na mnie.

Jak pan sobie radzi z rutyną w pracy?
- Zdarza się kiedy np. jeździ się przez tydzień daną linią i później nagle trzeba kogoś zastąpić albo po prostu z grafiku tak wypada, że zmienia się linia i tym samym trasa przejazdu. Przez kilka pierwszych kursów stresuję się, czy nie pomyli mi się trasa.

A zdarzyło się tak?
- Zdarzyło się. Ale reakcja pasażerów zwykle stawia kierowcę do pionu. Wtedy wyhamowuję i zastanawiam się ‘jaką ja linią jadę?’. Jesteśmy tylko ludźmi i przy takiej sytuacji, kiedy jeżdżę przez 5 dni tą samą trasą i nagle następnego dnia mam np. skręcić w prawo zamiast jechać prosto, czasami człowiek zapomni, że to jest akurat dana linia.

Nadrabia pan, kiedy ma pan opóźnienie?
- Można nadrobić jakieś 2-3 minuty do następnych przystanków, ale mogę nadrobić opóźnienie kiedy dojeżdżam do końcowego przystanku. Tylko wtedy ta moja przerwa oczekiwania do następnego kursu będzie krótsza, ale kosztem przerwy jestem w stanie punktualnie wyjechać. Czasami na przerwie w ogóle nie czekam, jeżeli jest takie natężenie ruchu w mieście, zwłaszcza w godzinach szczytu w sezonie letnim.

Ilu jest kierowców w KM?
- Około 30. Bywały lata, że było ponad 50, ale pasażerów ubywa i aut osobowych jest coraz więcej w mieście. To już nie jest jakieś święto, kiedy ktoś sobie kupuje samochód, teraz w rodzinie często mają nawet po dwa i więcej aut. Ale i jest większa potrzeba szybkiego przemieszczania się, gdy ktoś np. pracuje poza miastem. Szkoły też odgrywają tu dużą rolę - jeżeli jest niż demograficzny, to u nas też będzie on widoczny.

Czy ma pan obowiązek zatrzymania się na przystanku, na którym nikt nie czeka, a autobus też świeci pustkami?
- Mam taki obowiązek. Musze zajechać, bo może ten jeden pasażer, który jedzie autobusem, w ostatnim momencie pomyśli ‘a może wysiądę tutaj’. Czasami się tak zdarza. Mnie to nic nie kosztuje, a poza tym, jeżeli jedzie się punktualnie, to ten czas akurat pozwoli na to, żeby nie być za wcześnie na następnym przystanku.

Liczył  pan, ile dziennie robi pan kilometrów w mieście?
- Jest to ok. 150 km na jednej linii, czyli bylibyśmy gdzieś koło Poznania. Jest to dużo kilometrów, jeżeli chodzi o jazdę po mieście. Na trasie się tego tak nie odczuwa, na trasie są to 2-3 godz. jazdy, a w mieście niestety jest to 8 godz. I ruch w mieście też jest dużo większy, także pod innym kątem trzeba na to patrzeć. Człowiek jest bardziej zmęczony, dlatego że ciągle musi uważać, monitorować sytuacje na ulicy  i jeszcze zwracać uwagę na to, co się dzieje w autobusie.
(mg)



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    bartek2 - niezalogowany 2013-01-27 22:24:04

    Pięknie... podziwiać! Pozdrawiam Pana i życzę sukcesów :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama