Freya Flame, a właściwie Paulina Cirocka przyjechała do Szczecinka z Trójmiasta na występ - efektowną burleskę, której nad Trzesieckiem nigdy nie było. Porozmawiałem z Pauliną chwilę przed występem.

Słowo burleska - według Wikipedii - wywodzi się od włoskiego burlesco, które z kolei wywodzi się od włoskiego burla – żart, kpina. Trzeba przyznać, że burleska jest dość widowiskowa. Często łączy się ją ze striptizem, różnica jest jednak znacząca - w burlesce występujące przed widownią dziewczyny nigdy nie rozbierają się całkowicie do naga.
Burleska w Polsce staje się coraz popularniejsza i pojawiła się nawet w Szczecinku. Nad Trzesiecko z Gdyni przyjechała na występ w Barze Vinyl Freya Flame, czyli Paulina Cirocka. Widownia była zachwycona. Wcześniej jednak Freya odwiedziła nasze studio.
- Burleska to jest rodzaj performance'u, w którym łączymy w sobie taniec, dlatego często jest też mylona z tańcem, ale to nie jest żaden jego rodzaj. To jest performance, w którym występuje taniec, występuje czasami muzyka na żywo, występuje teatr, aktorstwo, akrobacje, kuglarstwo. Zasadniczo wszystko, co przyjdzie performerowi do głowy, co on ze sobą poskleja i co będzie miało sens. I te wszystkie sztuki łączy się z striptizem, ale nie takim do pełnej nagości
- mówi Paulina Cirocka.
- Zostajemy w tak zwanych pasties, czyli takich naklejkach na piersiach i w majtkach. I też celem burleski nie jest bezpośrednio podniecanie seksualne, tak jak ma to miejsce w striptizie zazwyczaj, czy w jakichś takich tańcach na rurze w klubach. My chcemy opowiedzieć historię, my chcemy podkreślić kobiecość, pokazać piękno ciała, czasami coś zamanifestować, czasami wzruszyć widza, czasami rozśmieszyć go.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie