Reklama

Bogdan Urbanek: Ideał sięga bruku

31/01/2013 11:22

Bo, niestety, nie idzie ku dobremu, a i obyczajowy Rubikon także dawno już przekroczony - jak nie tak w końcu dawno wieszczył Jerzy Giedroyc, działacz emigracyjny, twórca i redaktor paryskiej „Kultury”, Sumieniem Narodu uznany, choć niekoniecznie słuchany. Sam był arbitrem elegancji w każdym calu i mocarzem intelektu, do którego Kisiel i Turowicz zwracali się per Mistrzu. Skąd zatem ta kasandryczna Norwidowska przepowiednia? Nie, nie pomyli się ten czy ów, kto tak właśnie skojarzy mocno dziś nadwątloną obyczajowość trzecim wszak Tysiącleciem już naznaczoną, której dość szeroka tolerancyjna linia dawno już przekroczona.
Choćby nie wiem jak chcieć - czy można nie zauważyć obowiązkowej golizny i momentów w prawie każdym polskim obrazie filmowym? A gdyby na ów obraz dźwięk nałożyć, to i jakby mało tego było - słowne wulgaryzmy stają się czymś tak pseudokrwistym czy soczystym, że niejedna stacja z wiadomym różowym kluczykiem by nie zdzierżyła. Mało tego, co niektórzy domorośli językoznawcy próbują przeforsować swój punkt widzenia i zapisać w semantyce, że znany powszechnie wyraz na „k” stał się tak uniwersalny na określenie wszystkiego co wokół, że można by go ewentualnie językowo tolerować. Coś takiego, jeżeli już tak bardzo tego chcą, to niech sami pozostaną w tym swoim obłąkańczym widzie. Jednak coś, nomen omen, pozostaje na rzeczy, a szczecineckie ulice, park, stadion, autobusy, szkolne boiska czy korytarze, osiedlowe place zabaw, puby, handlowe centra są tego aż nadto wymownym przykładem, niestety.
No i często gęsto do tego nieobyczajnego bluźnierczego słowotoku, jeszcze obowiązkowy dymek. Gdzie? Właściwie wszędzie, na przystankach, w parku nad Trzesieckiem, na jednym i drugim deptaku, latem znów na pewno w ogródkach piwnych itp. Ciekawe, gdyby tak jedni czy drudzy mundurowi zebrali w sobie tyle odwagi, by zrazu palaczom pogrozić a jak to nie pomoże - sięgnąć wreszcie po jaki to mandat? Ale by było lamentowanie, bo niby jakim prawem, że jak dawne ZOMO a może nawet i Gestapo, a gdzie poszanowanie naszych demokratycznie wywalczonych swobód i takie tam różne. Jak - nie przymierzając - z tymi fotoradarami, co to stały się ogólnonarodowym wręcz utrapieniem. Dla kogo? No jak to, dla drogowych piratów, by nie powiedział recydywistów. Wstydu nie mają!
Jerzy Giedroyc, znany z nienagannych manier i z tego, że koszulę zwykł zdobić fularem, specjalną chustą z miękkiego i delikatnego jedwabiu wiązaną wokół szyi, dostawał awersji na widok mężczyzny z ręką w kieszeni, niekoniecznie celebryty. Też tak uważam i nigdy mi się to nie zdarzyło czy to podczas ogólnopolskich naukowych dysput, dziesiątek lat pracy z dziećmi, młodzieżą czy studentami, a także podczas rodzinnych parkowych spacerów. No nijak mi to nie uchodzi i na pewno nie jestem w takim myśleniu czy zachowaniu osamotniony czy odosobniony. Dlatego nie mieści mi się w głowie - jak mógł sobie na to pozwolić znany i lubiany powszechnie dziennikarz, który nie tak dawno otwierał wielką ogólnopolską telewizyjną galę, w smokingu a jakże, w towarzystwie znanej i nienagannej w manierach kobiety, ale i z ręką w kieszeni. Niewiarygodne, gdybym nie widział, nie uwierzyłbym, a jednak! Czyż nie jest prawdą, że wielcy poeci mają w sobie coś, co niby metafizyczne a jednak rzeczywiste, że przywołam ten tytułowy końcowy wers Fortepianu Szopena? Czy działa to także na naszych lokalnych celebrytów, ależ oczywiście. Ręka w kieszeni i tu u nas nad Niezdobną dawno już stała się sznytem dodającym splendoru, zwłaszcza przed lokalną telewizyjną kamerą, pardon - pseudosplendoru, ot tak.
Ale to nie wszystko, admiratorzy „nowego” obyczajowego savoir-vivreu jakby się zmówili, by zszargać wszystkie dotychczasowe świętości. Proszę bardzo - niby poważna telewizyjna debata a na głowach kapelusze czy mycki, gdzie indziej znany partyjny obieżyświat, dodający sobie w telewizyjnym okienku powagi(?) nieodłączną fajką - czemu nie, albo na nosie natrętne przeciwsłoneczne okulary choć w studiu kameralnie, że trudno onemu sięgnąć po stojącą przed nim szklankę z wodą - co tam, liczy się ów sznyt. Można co najwyżej te okulary przesunąć na czubek fryzury - to też maniera - ale muszą być, bo tak.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama