Jak wysiadając z autobusu, nie trafić prosto w piach czy w błoto? Takie pytanie zadają sobie często pasażerowie Komunikacji Miejskiej, którzy podróżują liniami wożącymi mieszkańców w kierunku Trzesieki. Problem pojawia się wtedy, gdy pasażerowie, jadący np. „trójką” lub „trzynastką”, chcą zakończyć swoją podróż autobusem na os. Zachód, a ściślej - na przystanku przy ul. Polna/Białogardzka. Z autobusu trafiają bowiem, zamiast na chodnik, wprost na trawę.
- Ludzie wysiadają i od razu znajdują się na trawniku, na którym albo jest błoto, albo można się porządnie pobrudzić - skarży się jedna z naszych Czytelniczek. - Dziwi mnie to, tym bardziej, że tuż obok jest zatoczka autobusowa i przystanek, na którym autobusy mogłyby się spokojnie zatrzymywać. Ludzie zdrowi lub młodzi nie mają problemu, ale osoby starsze bądź z wózkami dziecięcymi już tak. Wysiadając z autobusu, grzęzną w błocie albo w piachu. Chciałabym zwrócić uwagę na problem i zapytać dlaczego tak się dzieje, a także czy jest szansa na to, że ten stan rzeczy w niedługim czasie ulegnie zmianie.
Problem wspomnianego przystanku Polna/Białogardzka jest doskonale znany w Komunikacji Miejskiej w Szczecinku. Jak się okazuje, kłopotliwe rozwiązania zarówno dla kierowców, jak i dla pasażerów nie obejmują wyłącznie opisanej przez naszą Czytelniczkę, niewykorzystywanej zatoczki, ale także całą pętlę autobusową na os. Zachód, gdzie kierowcy nieustannie muszą uważać na zaparkowane auta osobowe.
- Jesteśmy w trakcie ustalania finalnych rozwiązań z Urzędem Miasta, który jest właścicielem drogi i całego parkingu na os. Zachód, znajdującego się tuż przy pętli - tłumaczy Romuald Szkiłądź z KM w Szczecinku. - Chcielibyśmy, aby w przyszłości autobusy, które zatrzymują się finalnie na pętli, zjeżdżały w lewo, na pierwsze miejsce parkowania. Byłby to teren przeznaczony tylko i wyłącznie dla Komunikacji Miejskiej, tak aby nie stawiały w tym miejscu swoich samochodów osoby fizyczne.
Problem niewykorzystanej zatoczki nasz rozmówca tłumaczy z kolei tym, że wcześniej było to miejsce przeznaczone dla samochodów osobowych i autobusy najzwyczajniej w świecie się tam nie mieszczą.
- Krawężnik w tym miejscu nie jest prosty, tylko półkolisty - tłumaczy Romuald Szkiłądź. - Autobus za żadne skarby nie podjedzie tam tak, aby przednie i tylne drzwi były w jednej linii. Nie zatrzyma się tak, by pasażerowie mogli swobodnie wysiąść, a ci, którzy jada „trójką” czy „trzynastką”, wsiąść do autobusu. Dlaczego? Ponieważ kiedy kierowca podjedzie przednimi drzwiami blisko krawężnika, to tylne drzwi będą jakieś 70, 80 cm od krawężnika. Jeżeli podjedzie tylnymi - to odwrotnie. Ten krawężnik był pewnie zrobiony tak, jak kiedyś wychodził profil chodnika. Pod samochody osobowe by pasował. One mogłyby się w tej zatoczce spokojnie mieścić. Natomiast autobusy mają trochę więcej metrów i geometria w tym wypadku jest niezachowana.
- Mieliśmy dwa przypadki, w których pasażerowie, wysiadając z autobusu w tym miejscu, potknęli się i upadli - dodaje nasz rozmówca. - Aby zapobiec jakimś ewentualnym poważniejszym urazom pasażerów, po prostu autobusy zatrzymują się nieco bliżej, na części trawiastej. Chcieliśmy się z miastem porozumieć w taki sposób, aby miasto utwardziło nam ten teren. Być może już niedługo będzie tak, że kawałek tego trawnika będzie utwardzony w taki sposób, aby autobus mógł się zatrzymywać w miejscu, gdzie jest równy chodnik. (sz)
Uwaga: W ostatnich dniach znów doszło do bezprawnego kopiowania naszych tekstów i używania ich na jednej ze szczecineckich stron. W związku z tym przypominamy, że kradzież dóbr niematerialnych jest przestępstwem i mogą się nią zająć organy ścigania. Nie warto być złodziejem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziwi mnie że tak mało potrzeba żeby wszystkim było dobrze a ludzie potrafią tak sobie utrudniać życie nawzajem. Każdy troszczy się o siebie i nie patrzy na to że dla niektórych to może być faktycznie duży kłopot.
Dziwi mnie że tak mało potrzeba żeby wszystkim było dobrze a ludzie potrafią tak sobie utrudniać życie nawzajem. Każdy troszczy się o siebie i nie patrzy na to że dla niektórych to może być faktycznie duży kłopot.