Reklama

Andrzej Bratkowski: W siną dal...

14/03/2013 11:31

Z nieco skwaszoną miną pan burmistrz J. Hardie-Douglas zawiadomił mieszkańców naszego miasta, że realizacja budowy obwodnicy Szczecinka na drodze nr.11 zostanie przesunięta w czasie, i nieco okrojona co do skali finansowania i wykonania. Plany budowy tej tak potrzebnej inwestycji były od dawna. Jeszcze za czasów śp. burmistrza Mariana Golińskiego prowadzone były bardzo intensywne prace przygotowawcze i projektowe. Towarzyszyły temu solenne zapewnienia, iż przystąpienie do realizacji obwodnicy jest tuż, tuż. Podobnie było po zmianie władzy.
W kolejnych kampaniach wyborczych liderzy szczecineckiej Platformy Obywatelskiej uroczyście zapewniali, że tylko ich zwycięstwo w wyborach oraz przychylność politycznego zaplecza w Sejmie i rządzie, gwarantuje pomyślną realizację planów. Zaprezentowano ambitną wizję budowy nie tylko tak potrzebnej obwodnicy na drodze nr 11, ale także nowe połączenia między drogami, które z różnych stron zbiegają się w Szczecinku.
Projektowane inwestycje nakreślone były z rozmachem i miały nie tylko wyprowadzić z miasta cały ruch tranzytowy, ale także zmodernizować największy na Pomorzu Środkowym węzeł komunikacyjny, jakim jest Szczecinek. Kompleksowa modernizacja ruchu drogowego wokół Szczecinka związana była ściśle z planami ożywienia gospodarczego, tkwiącego od wielu lat w marazmie inwestycyjnym miasta. Tereny inwestycyjne, które za ciężkie pieniądze przygotowywano w specjalnej strefie ekonomicznej, miały zyskać dodatkowe atuty w postaci dobrego skomunikowania drogowego. Planowany przebieg obwodnicy był ściśle skorelowany z planami inwestycyjnymi na tych obszarach. Nie tylko techniczne uzbrojenie terenu pod przyszłe inwestycje, ale dogodne skomunikowanie tych obszarów, miało być ich głównym atutem dla potencjalnych inwestorów. Zaowocować to miało nie tylko intratną sprzedażą gruntów pod rozwój nowych miejsc pracy, ale także stanowić ważny argument w negocjacjach z przyszłymi inwestorami.
Kiedy zarzucano władzom miasta, że tak wielkim kosztem przygotowane tereny pod inwestycje nie znajdują chętnych nabywców, podnoszono argument, że wszystko ulegnie zmianie, jeżeli tylko zostaną one lepiej skomunikowane z siecią dróg. Realizacja tego pomysłu zaczyna przypominać pogoń za pustynnymi mirażami. Coś tam majaczy na dalekim horyzoncie, ale kiedy próbujemy się do niego przybliżyć, szybko się od nas oddala. Tak właśnie wygląda dotychczasowa historia zabiegów o wybudowanie prawdziwej obwodnicy miasta. Nie mogę oprzeć się, może mylnemu wrażeniu, że moment decyzji w sprawie budowy szczecineckiej obwodnicy zbiega się z procesem przywracania dyscypliny w szeregach klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.
Nasz szczecinecki poseł Wiesław Suchowiejsko zaczął wychylać się z karnego szeregu wierząc, że może być samodzielny. Może jest to wyraźny sygnał, by nie brykał i grzecznie stał w szeregu. Osobiście w tym przesunięciu i okrojeniu inwestycji widzę kilka plusów. Być może unikniemy utopienia w błocie wielomilionowych kwot. Patrząc na jakość inwestycji drogowych w kraju, regionie i mieście, gdzie drogi po krótkiej eksploatacji pękają wzdłuż i wszerz, beton zamienia się w pył, a asfalt szybko ściera się pod kołami jadących samochodów, zaciskamy pięści nad tym gigantycznym marnotrawstwem, za które płacimy ogromne pieniądze. Może rzeczywiście poczekać, aż pojawią się prawdziwi fachowcy od budowy dróg i mostów, a nie firmy politycznych przyjaciół i protegowanych „króliczka”. Na razie widać, że przy budowie dróg kręcą się różnej maści hochsztaplerzy, specjaliści od wyciągania forsy i wirtuozi przekrętów, a z budową dobrych dróg niewiele mają wspólnego, co widać na każdym kroku.
Inną korzyścią dla miasta z odłożeniem budowy obwodnicy jest to, że nadal na 11 straż miejska będzie mogła łupić kierowców mandatami za przekroczenie dozwolonej w mieście szybkości, dostarczając budżetowi miasta środków. Wobec szybko kurczących się dotychczasowych źródeł finansowania dochodów miasta, są to wpływy nie do pogardzenia. Innym ważkim argumentem, by zrezygnować z obwodnicy jest to, że po jej wybudowaniu żaden turysta zmierzający nad morze z południa Polski, nawet nie obejrzy miasta, nie mówiąc o tym, by chciał z uroków turystycznych przez niego oferowanych skorzystać. Odjeżdżający w siną dal projekt budowy szczecineckiej obwodnicy przyjmuję z ambiwalentnymi uczuciami.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama