Reklama

Andrzej Bratkowski: Rocznica

13/09/2013 09:44

Mimo że od 1września minęło już sporo dni, to jednak nie mogę pozostawić bez komentarza sposobu, w jaki władze miasta i powiatu podeszły do zorganizowania obchodów tak ważnej rocznicy w kalendarzu narodowej pamięci. Nim przejdę do meritum całej sprawy, konieczne jest parę słów wstępu. 

Ważnym czynnikiem integrującym jakąkolwiek grupę społeczną jest szeroko rozumiana tradycja, często nazywana pamięcią historyczną. Zbiorowa pamięć o przeszłości stanowi rodzaj lepiszcza spajającego poczucie tożsamości społeczeństwa. Jest ważnym czynnikiem zapobiegającym alienacji społecznej tak w wymiarze jednostkowym, jak i grupowym. Staramy się kultywować pamięć o przeszłości, tak w odniesieniu do własnej osoby poprzez gromadzenie różnych pamiątek i artefaktów oraz podtrzymywać pamięć ważnych wydarzeń rodzinnych, jak i poprzez tradycję różnych wspólnot regionalnych aż do wspólnoty narodowej i państwowej. Dla podtrzymywania tych ostatnich, powołuje społeczeństwo rożne instytucje, których zadaniem jest stanie na straży zbiorowej pamięci. Nie na darmo będzie przypomnienie faktu, iż w czasach kiedy próbowano wynarodowić Polaków, uderzano w podstawę jego świadomości narodowej, jaką jest szeroko rozumiana tradycja i historia. By w łańcuchu wymieniających się pokoleń zachować poczucie własnej tożsamości narodowej, ustanawiamy obchody ważnych wydarzeń z naszych burzliwych dziejów. 

Reklama

W ten sposób oddajemy należny hołd wysiłkowi poprzednich pokoleń, jednocześnie kształtując w młodym pokoleniu tak potrzebną świadomość historyczną. Ten drugi czynnik jest o tyle ważny, bo właśnie on kształtuje poczucie tożsamości państwowej i narodowej. Czy sposób w jaki władze miasta i powiatu podeszły do zorganizowania obchodów tak ważnej w najnowszych dziejach Polski rocznicy, wybuchu drugiej wojny światowej, spełnił któryś z wymienionych warunków? Moim zdaniem nie. To co zaprezentowano w piątek, 30 sierpnia było klasycznym „odfajkowaniem” kolejnego zadania. Skoro musimy takie obchody zorganizować, bo wypadają one z ogólnopaństwowego kalendarza imprez, to zróbmy to tak, by nikogo nie narażać na zbytnią mitręgę, wysiłek lub nie daj Boże poświęcenie. Po takiej ścieżce „odwalenia” całej sprawy poszedł nasz szczecinecki starosta. Kiedy zwracano uwagę włodarzowi powiatu, że rocznica wybuchu drugiej wojny światowej przypada na dzień 1 września a nie 30 sierpnia w zanadrzu miał argument, że organizując obchody w niedzielę nie może liczyć na obecność honorowej asysty wojska, bo w niedzielę wojsko ma wolne!

Już oczyma wyobraźni widzę jak szef sztabu generalnego Wojska Polskiego mówi do premiera rządu, że nie otrzyma on asysty kompani honorowej w trakcie obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte, bo armia zawodowa rzekomo jak inni pracownicy, korzysta z przywileju wolnych sobót i niedziel i w owe dni nic i nikt nie ma prawa zakłócać im wypoczynku. Weźmy inny przykład. Przesuwamy obchody rocznicy wybuchu powstania warszawskiego na inny dzień niż 1 sierpnia, czy święto Wojska Polskiego z 15 sierpnia na inny, bo w tym czasie wypada święto kościelne. Przecież takie argumenty to czysta paranoja w odniesieniu do armii, która jest na nieustannej służbie. Nie che mi się wierzyć, że w garnizonie w Czarnem w piątek po godzinie 15 wywiesza się kartkę, nieczynne do poniedziałku i zamyka się go na kłódkę. 

Reklama

 

Chyba mam jednak rację, że władze nie chciały nikogo tymi obchodami specjalnie absorbować i narażać na wysiłek. Obchodów nie udało się tak zorganizować, by wzięły w nich udział liczne rzesze społeczeństwa. Szczególnie skromny był udział młodzieży ograniczony do pocztów sztandarowych szkół. Nie chce mi się mieścić w głowie, by jakikolwiek dowódca mógł wymigać się ze swoich patriotycznych i obywatelskich obowiązków argumentem wolnej soboty i niedzieli. Armia w każdym państwie stanowi kwintesencję historycznych tradycji. Jej moralna siła płynie właśnie z kultywowania tego dziedzictwa. Po to armia ma muzea broni, po to ma instytuty historyczne i wydawnictwa, po to jednostki mają izby pamięci, sztandary i imiona, by kultywować tradycję oręża. Kiedy armia nie walczy i nie przygotowuje się do zadań na polu walki, uczestniczy w nieustannym procesie podtrzymywania tradycji narodowej i państwowej. Czy wyobrażacie sobie Państwo grób nieznanego żołnierza bez wiecznie płonącego znicza i całodobowej warty honorowej? Czy zbyt wiele chciano od żołnierzy, by poświęcili trochę swojego czasu do spełnienia patriotycznej powinności? Dla pana starosty niepoważny argument o wolnej sobocie w wojsku stał się pretekstem do odfajkowania ważnej rocznicy wybuchu II wojny światowej. Chciałoby się rzec, upadają dobre obyczaje.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama